Z pewną obawą zostawiamy samochód na parkingu i kierujemy się ku ruinom zamku. Wszystko przez burzowe pomruki dochodzące z oddali i ciemne chmury przetaczające się po niebie. Na szczęście burza przeszła bokiem i nie zakłóciła zwiedzania zamku. Za to wygląd ruin na pewno zyskał piękną oprawę.
Fundatorem tego architektonicznego założenia był magnat Krzysztof Ossoliński, człowiek niezwykle wykształcony i zamożny. Budowla wznoszona w latach 1621–1644 pochłonęła astronomiczną kwotę 30 milionów ówczesnych złotych polskich. Suma ta stanowiła równowartość około 10-letnich dochodów magnata (niektóre źródła porównują ją nawet do rocznego dochodu całej Rzeczypospolitej)

Na teren ruin wchodzimy przez dawną bramę główną Krzyżtoporu. Brama ta nie była jedynie elementem obronnym, ale przede wszystkim ideowym manifestem Krzysztofa Ossolińskiego. Do dziś na fasadzie wieży bramnej wzrok przyciągają dwa ogromne, wykute w kamieniu symbole, od których zamek wziął swoją nazwę. Jest to umieszczony po lewej stronie Krzyż będący otwartym wyznaniem wiary rzymskokatolickiej fundatora oraz znajdujący się po prawej stronie Topór, stanowiący herb rodowy Ossolińskich (półksiężyc z toporem). Umieszczenie go obok krzyża miało pokazać, że ród Ossolińskich stoi na straży wiary i ojczyzny.

Przekraczając bramę, wkraczało się na dziedziniec. Nad wejściem wznosiła się okazała attyka, na której były umieszczone popiersia królów polskich oraz przodków rodu Ossolińskich. Miało to natychmiast uświadomić każdemu przybyszowi, że wchodzi do siedziby rodu równego królom. Na wieży widać tez pozostałości po tarczy zegara z kurantami, który odgrywał melodie o pełnych godzinach.

Projekt rezydencji odnosił się do symboliki kalendarza. I tak zamek posiadał 4 wieże, czyli tyle, ile jest pór roku, 12 dużych sal nawiązujących do ilości miesięcy, 52 pokoje, które odzwierciedlały liczbę tygodni w roku oraz 365 okien (oraz jedne ślepe, używane tylko w lata przestępne) odpowiadających ilości dni w roku.

Okres pełnej świetności Krzyżtoporu trwał zaledwie 11 lat. W czasie Potopu Szwedzkiego 30 października 1655 roku wojska szwedzkie pod wodzą generała Douglasa zajęły twierdzę podstępem. Szwedzi stacjonowali tam do 1657 roku. Choć nie zniszczyli samych grubych murów, to doszczętnie zrabowali i wywieźli bogate wyposażenie wnętrz, unikalną bibliotekę oraz rodowe archiwa, pozostawiając pałac ograbiony.
W 1770 roku, w czasie Konfederacji Barskiej zamek zostaje ostatecznie zniszczony i obrócony w ruinę przez wojska rosyjskie. Ówczesny właściciel zamku, Jan Michał Pac, był jednym z przywódców konfederacji i dał w nim schronienie polskim powstańcom. W trakcie walk pałac uległ podpaleniu i dewastacji. Po upadku konfederacji Pac uciekł z kraju, a opuszczony obiekt stał się zbyt kosztowny w utrzymaniu dla kolejnych właścicieli.

Za czasów swojej krótkiej świetności wnętrza zamku Krzyżtopór uderzały przepychem, rzucając wyzwanie królewskiemu Wawelowi. Łączyły surowość obronnej twierdzy z bogactwem włoskiego baroku. W zlokalizowanych w podziemiach stajniach można było pomieścić około 100 koni. Ich wnętrze rozświetlały kryształowe lustra odbijające światło z okien, a konie karmiono z rzeźbionych, marmurowych żłobów.

Równiez w pałacowych korytarzach wieszano ogromne zwierciadła w złotych ramach. Miały one optycznie powiększać i tak już gigantyczne wnętrza oraz potęgować blask tysięcy palących się świec podczas nocnych balów.

Najbardziej unikalnym elementem wystroju była sala jadalna w wieży ośmiobocznej, której sufit stanowiło wielkie akwarium z egzotycznymi rybami.

Ściany sal balowych i mieszkalnych pokrywały wielobarwne freski przedstawiające sceny mitologiczne, bitewne oraz portrety rodu Ossolińskich.

Posadzki sal były wyłożone wielokolorowym marmurem układanym w skomplikowane wzory geometryczne. W salach stały monumentalne kominki z czarnego i białego marmuru, a ściany obijano kosztownymi kurdybanami

Dziś Krzyżtopór ma postać tzw. trwałej ruiny, zachowanej w blisko 90 procentach w stosunku do oryginalnego stanu murów. Na turystów czeka 5 specjalnie wyznaczonych tras zwiedzania o różnym poziomie trudności (oznaczonych kolorami). Bilety w cenie 22 zł możemy nabyć w kasie znajdujacej się w wieży wejściowej.

Podczas spaceru można zwiedzić labirynt piwnic, wejść na bastiony oraz zobaczyć wnętrze dawnego pałacu i bramy wjazdowej. Organizowane jest również nocne zwiedzanie z pochodniami. Więcej szczegółów n.t. zwiedzania znajdziemy na oficjalnej stronie zamku https://www.krzyztopor.org.pl

Wiatr odegnał deszczowe chmury, wiec jeszcze raz obeszliśmy zamek dookoła.






Na koniec jeszcze jedno spojrzenie na ruiny zamku, tym razem z lotu ptaka. Chyba takie ujęcie lepiej oddaje jego ogrom i dawny wygląd.
Zdjęcie z Internetu
Lokalizacja zamku
o! dosłownie 2 tygodnie temu dreptałam po tych samych ścieżkach i też zachwycałam się Krzyżtoporem :) miło go zobaczyć w Twoim obiektywie :) Zamczysko robi wrażenie, choć brakowało mi ogrodów i/lub parku dookoła - pierwotnie musiały być zjawiskowe ;-)
OdpowiedzUsuńPewnie takie były, pierwotne ogrody zostały zaprojektowane w geometrycznym stylu włoskim (późnorenesansowym / wczesnobarokowym) i znajdowały się po północnej stronie kompleksu, tuż za bastionem z ośmioboczną wieżą. Z tego, co czytałem, są duże szanse na ich odbudowę.
UsuńPozdrawiam :)
Niewątpliwie zamki lubię. Krzyżtopór w Ujeździe jakiś czas temu też odwiedziłam. Ten zamek rzeczywiście robi wrażenie i jest to jeden z najbardziej fascynujących i tajemniczych obiektów w Polsce. Zbudowany na bazie kalendarza, pełen astrologicznych i magicznych tajemnic. Przyznaję, zachwyca jako malownicza ruina, która do dziś przetrwała w bardzo dobrym stanie. Spacer po dziedzińcach i lochach pozwala poczuć ducha dawnych czasów. Z wielką przyjemnością oglądam Twoje piękne zdjęcia i jak zawsze jestem pod ogromnym wrażeniem. Przesyłam Ci moc serdeczności:)
OdpowiedzUsuńZamki to i moje ulubione miejsca. Jak policzyłem, to zamek Krzyżtopór jest już 77 , który opisałem na blogu. Pamiętam naszą pierwsza wizytę w tym miejscu, jeszcze w latach 80-tych. Trwały jakieś prace budowlane i nie wszędzie można było wejść. Ale już wtedy można było dostrzec ogrom dawnej budowli a także charakterystyczne symbole dawnych właścicieli w postaci krzyża i toporu. Dzisiaj bez problemu możemy spacerować po zabezpieczonym obiekcie a jego symbolika odnosząca się do kalendarza rozbudza wyobraźnię.
UsuńPozdrawiam serdecznie :)
Wrażenie robią już same mury, a jakie musiało ono robić kompletnie wyposażone, to nawet trudno mi sobie to wyobrazić. I masz rację, burzowe chmury nadały temu miejscu dodatkowego wymiaru tragizmu jego losów.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam dziękując za niedzielny spacer:)))
Możemy pomóc wyobraźni czytając zachowane opisy zamku i oglądając stare ryciny. Myślę, że gdyby dzieje zamku inaczej się potoczyły, moglibyśmy mieć w Polsce obiekt równie spektakularny, jak francuski Wersal.
UsuńPozdrawiam niedzielnie :)