Położony w północnej części Włoch Trydent bywa często pomijany przez turystów
zmierzających nad pobliskie jezioro Garda lub dalej, w głąb kraju. W dzisiejszym
poście chciałbym Was zaprosić na spacer po starówce trydenckiej, a przy okazji
pokazać obiekty związane z odbywającym się tutaj w XVI wieku soborze, który
znacząco zmienił oblicze kościoła katolickiego.
Historia Trydentu sięga czasów celtyckich, potem od 222 r n.e. był znany jako
rzymska osada Tridentum. Wraz z upadkiem Rzymu przechodzi w ręce Ostrogotów,
następnie Longobardów. Przez krótki moment w dziejach wchodzi w skład ziem
Karola Wielkiego. W X w. zostaje przyłączony do Bawarii. Najdłużej, bo od XIV aż
do 1919 roku z małymi przerwami był we władaniu Habsburgów. Po I WŚ zostaje
przyłączony do Włoch.
Zwiedzanie Trydentu zaczynamy od spaceru nadbrzeżem Adygi. Rzeka w tym miejscu
tworzy wiele malowniczych miejsc o stromych zboczach. Tu widok na most św.
Wawrzyńca i kościół św. Apolinarego.
Dalej przejściem pod torami wychodzimy na ulicę św. Małgorzaty. Mijamy
pochodzącą z XIII wieku bramę, prowadzącą dawniej w obręb murów miejskich.
Po przejściu kolejnych 100 m wychodzimy na plac z kościołem św. Marii Maggiore.
Fundatorem kościoła był książę biskup Bernard Clesio. Jako budulca użyto
czerwonego i białego kamienia. Nad wejściem do kościoła w portalu znajduje się
scena Zwiastowania NMP.
Wnętrze jest jednonawowe, z rzędem kaplic po bokach. Przed prezbiterium po lewej
stronie zamontowano potężny prospekt organowy.
To tutaj odbyła się trzecia, ostatnia sesja Soboru Trydenckiego w latach
1562-1563 zakończona uchwaleniem kilku dekretów m.in. zdefiniowano pojęcie
Eucharystii, czyśćca, sakramentu małżeństwa i sakramentu kapłaństwa. Stwierdzono
konieczność sporządzenia indeksu ksiąg zakazanych.
Po wyjściu z kościoła na jednej ze ścian znajdujemy herb fundatora kościoła.
Przy kościele znajduje się 53 m dzwonnica, najwyższa budowla w mieście. Wykonana
z białego wapienia, posiada dwa rzędy romańskich okien i ośmiokątną kopułę.
Wąskim przejściem idziemy teraz na reprezentacyjna ulicę Trydentu, via
Belenzani. Idąc nią po obu stronach mijamy renesansowe pałace z bogatym
zdobnictwem, loggiami i freskami.
Ulicę Belenzani z jednej strony zamyka kościół św. Franciszka Ksawerego
a z drugiej plac Duomo z sylwetką katedry pw. św. Wigiliusza.
Katedra pochodzi z przełomu XII i XIII wieku. Została wybudowana na miejscu
pochówku trzeciego biskupa Trydentu i patrona miasta - św. Wigiliusza. Z
zewnątrz zachwyca czystą formą romańskiego stylu. Ładna rozeta w transepcie
północnym świątyni bywa nazywana „Kołem Fortuny”, to od zmienności losów
człowieka.
Za transeptem widzimy portyk głównego wejścia do katedry. Jego fundatorem był
znany już nam biskup Clesio. Wnętrze portyku kryje oryginalny romański portal z
XIII wieku.
W jego tympanonie widzimy postać Jezusa Pantokratora w otoczeniu czterech
ewangelistów, tu pod postacią symbolicznych figur.
Główne kolumny portyku wspierają się na figurach lwów.
My do katedry wchodzimy mniej reprezentacyjnym, bocznym wejściem prowadzącym
bezpośrednio do północnego transeptu świątyni.
Widoczne na ścianach freski pochodzą z XIV wieku. Górny rząd przedstawia sceny z
życia św. Juliana, dolny to w zasadzie kilka fresków malowanych przez różnych
artystów. M.in. scena ścięcia Jana Chrzciciela po lewej, czy pełen miłości obraz
pokazujący Jezusa w łonie Marii (drugi od lewej strony).

Również w transepcie północnym znajdziemy figurę Madonny Tonących, nazwaną tak,
gdyż dawniej ustawiano ją u stóp osób, które utonęły w rzece Adyga.
Poniżej sarkofag błogosławionego Jana Nepomucena de Tschiderera, którego
beatyfikował w 1995 roku Jan Paweł II.
Pośrodku transeptu stoi stół ofiarny. Ponad nim ustawiono baldachim z marmuru,
wzorowany na dziele Berniniego z Bazyliki św. Piotra w Watykanie.
Wnętrze katedry jest typowe dla romańskich bazylik. Posiada jedną dużą nawę
główną i dwie mniejsze boczne. Te boczne wyróżniają się kamiennymi schodami
ozdobionymi kolumnami i łukami.
W katedrze znajdziemy tez kilka późniejszych ołtarzy i kaplic. Szczególnymi
względami wiernych cieszy się ołtarz Matki Bożej Bolesnej z 1772 roku.
Znajdująca się na nim figura została ubrana w piękne, kosztowne szaty. Zwróćcie
uwagę na pełen boleści wyraz twarzy MB.
Pośrodku południowej nawy znajduje się bogato zdobiona barokowa kaplica
ufundowana przez biskupa Alberta Poia w 1687 roku. Dużo starszy jest ustawiony
na ołtarzu drewniany krucyfiks i towarzyszące mu rzeźby Maryi i Jana. Pochodzą z
początku XVI wieku.
Rzeźby te były umieszczane na czele nawy głównej w czasie dwóch pierwszych sesji
Soboru Trydenckiego, który odbywał się w latach 1545-1547 i 1551-1552. To w tej
katedrze uchwalono najbardziej znaczące dla Kościoła doktryny, które
ukierunkowały go w działaniu na następne stulecia.
W zwieńczeniu ołtarza umieszczono wykonaną z marmuru scenę zerwania rajskiego
jabłka.
Cenne freski, m.in. św. Krzysztofa z XIV wieku, znajdziemy również w transepcie
południowym katedry.
Tutaj ściany zostały zdominowane przez liczne nagrobki i epitafia.
Po zwiedzeniu katedry wychodzimy z powrotem na plac Duomo. Pośrodku placu
ustawiono wielką marmurową fontannę z posągiem Neptuna.
Po drugiej stronie rynku możemy podziwiać dwa połączone ze sobą budynki
misternie zdobione freskami o świeckiej tematyce. Znane pod nazwą Casa
Cazuffi-Rella domy pochodzą z XVI wieku.
Obok po wschodniej stronie placu znajduje się Pałac Pretorianów pochodzący z XI
wieku.
Pałac był pierwszą siedzibą biskupa Trydentu i pełnił tę funkcję do II połowy
XIII wieku. Widoczna wieża pełni obecnie funkcje dzwonnicy katedralnej. W
przeszłości w wieży było miejskie więzienie a w pałacu mieścił się sąd. Dziś w
pałacu znajduje się muzeum diecezjalne z kolekcją skarbca katedralnego. Jest tez
kolekcja dużych obrazów przedstawiających obrady Soboru Trydenckiego a także
cykl wspaniałych gobelinów flamandzkich z XV wieku.
Opuszczamy plac Duomo w poszukiwaniu kolejnych zabytków. Przy okazji możemy
zobaczyć jak katedra wygląda od strony południowo wschodniej.
Zupełnie tu nie pasuje dobudowana kaplica biskupa Alberta Poia widoczna po lewej
stronie. Za to główna absyda i portyk południowego wejścia do katedry to
prawdziwa maestria sztuki romańskiej. Aż warto podejść bliżej.
W pobliżu świątyni odnajdujemy pomnik patrona miasta św. Wigiliusza.
Spacerując ulicami Trydentu mijamy kolejne kościoły i pałace. Prawdziwa
mieszanka stylów architektonicznych i wieku mijanych budowli.
Przy placu Fiera zachował się spory fragment dawnych miejskich umocnień.
Dalej klucząc wąskimi uliczkami
dochodzimy do potężnego zamku Castello del Buonconsiglio.
Składa się jakby z dwóch zamków, starszego z XIII wieku i nowszego z 1530 roku z
wyraźnymi wpływami renesansu w architekturze.
Wewnątrz znajduje się muzeum sztuki z bogatą kolekcją obrazów duchownych. Nic
dziwnego, w przerwach obrad Soboru Trydenckiego to we wnętrzach tego zamku
przebywali biskupi i legaci papiescy. To tutaj kiełkowały pomysły, które później
oficjalnie legalizowano.
Niestety nasz czas na zwiedzanie Trydentu się kończył i nie zobaczyliśmy tego
zamku od środka. Szkoda, bo oprócz muzeum atrakcją zamku są ponoć jego wspaniałe
ogrody.
Lokalizcja
piątek, 24 lutego 2017
Trydent
Subskrybuj:
Komentarze do posta
(
Atom
)
Ach, ta Italia, piekna w kazdym zakatku, sporo juz jej zwiedzialam ale tam nie bylam:) Dziekuje za wspanialy spacer po pieknym miejscu:) Pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńByłam w tym mieście, ale sporo, sporo lat temu. Dlatego z wielką przyjemnością oglądałam zdjęcia i przypominałam sobie jego wspaniałe zabytki i ciekawe domy. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńPięknie przedstawiłeś soborowe miasto. Byłam nim zachwycona bo renesansowy Trydent, to miasto historii i sztuki. Oczarowała mnie katedra św. Wigiliusza, która jest ciekawym połączeniem architektury romańskiej i gotyckiej. Twoje wspaniałe zdjęcia ukazują piękno Trydentu.
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam:)
Piękne, włoskie miasto ze wspaniałymi zabytkami. Chciałabym się poprzechadzać jego ulicami:) Pozdrawiam serdecznie!
OdpowiedzUsuńZapomniałam oczu w głowie i języka w gębie. To, co pokazałeś, odbiera mowę! Ten trydent jest bardziej wart grzechu niż myslałam. A tak niedaleko byłam...
OdpowiedzUsuńtakie. rzeczy tylko we Włoszech. Prawdę powiedziawszy po pierwszej setce zdjęć przestałem robić następne bo było tego za wiele.
OdpowiedzUsuńPięknie położony, architektura wspaniała. Często takie perełki są omijane w pędzie do popularnych miejsc.Zdjęcia i kadry jak zwykle bez zarzutu.., pozdrawiam
OdpowiedzUsuńJak zwykle wynajdziesz tak piękne miejsce że gdybym mógł to już bym tam jechał:)
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawe miasto, tyle ma interesujących i pięknych rzeczy do zobaczenia, może kiedyś dane mi będzie tam pojechać.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
całe Włochy są piękne, a te zabytki, które pokazujesz, to zabytki przez duże Z:)
OdpowiedzUsuńMiejsce przepiękne. Ciekawa świątynia, najbardziej zaciekawiły mnie schodki do nawy bocznej.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie :)
Miejsce przecudowne. Nie mogłam oderwać oczu od tych pięknych zdjęć.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam:)*
We Włoszech wszędzie jest pięknie i jak dla mnie żadnego miejsca nie warto pomijać :)
OdpowiedzUsuńFaktycznie znany jest głównie z soboru, a jak widać, wart odwiedzenia. Dziękuję.
OdpowiedzUsuńZawsze powtarzam, że będzie po co wrócić do Trydentu. Następnym razem będzie zamek :) A samo miejsce bardzo przyjemne, nawet te ciasne uliczki. Podobają mi się kamienne domy i te duże okiennice... Rzeczywiście przyzwyczajeni jesteśmy myśleć o pewnych miejscach szablonowo, jak Trydent=Sobór, a warto rozejrzeć się za szczegółami, które tworzą to wyjątkowe miejsce i wcale nie są związane z duchowością. Zdjęcie z całą sylwetką katedry w takim ujęciu przypomniało mi katedrę w Salzburgu, tam też z boku jest fontanna, tyle, że wejście gdzie indziej... Pozdrawiam Cię serdecznie :)
OdpowiedzUsuńByłam w Trydencie ale nie zwiedzałam miasta. Tam, przy moście jest kolejka linowa (pierwsze zdjecie) i można nią wyjechać na górę a z niej niesamowity widok na miasto i całą dolinę.
OdpowiedzUsuńWielkie dzięki za kolejny bardzo ciekawy opis miasta wraz z ładnymi zdjęciami :)
OdpowiedzUsuńTak czytam, oglądam zdjęcia i się zastanawiam skąd to kojarzę, bo przecież w Trydencie chyba nie byłem. Ale przeglądam notatki, zdjęcia, Wikipedię i jednak okazało się, że byłem. Bo włoskie Trento to właśnie polski Trydent ;) Tak to jest jak zwiedzałem Włochy z miejscową mapą nie planując dokładnie wcześniej wycieczki w domu ;)