sobota, 12 sierpnia 2023

Łagów po sezonie

Łagów to atrakcyjnie położona nad jeziorami Pojezierza Lubuskiego miejscowość. Pierwszy raz odwiedziłem ją jeszcze w czasach studenckich, w trakcie jednej z wypraw rowerowych po zachodniej Polsce. Zapamiętałem je, jako gwarne miasteczko z dużą ilością turystów, których przyciągała malownicza okolica oraz zabytkowy zamek joannitów położony na przesmyku rozdzielającym jeziora Trześniowskie i Łagowskie.

Lubię wracać po latach do miejsc, które mi się dobrze kojarzą. Stąd część zeszłorocznego urlopu postanowiłem spędzić w Łagowie. Ciekawy byłem, jak obecnie, po blisko czterdziestu latach prezentuje się to miasteczko. Nasz pobyt przypadł na początek września, kilka dni po zakończeniu wakacji. Pierwszym zaskoczeniem był prawie całkowity brak turystów, co zobaczycie na zdjęciach, z których większość została wykonana 5 września.

Pierwsze z nich pokazuje widok na zamek z drogi, którą pokonywaliśmy idąc z kwatery do centrum Łagowa. O zamku więcej opowiem później, bliżej widać wody jeziora Trześniowskiego a na łące fragment kościoła św. Jana Chrzciciela.



Najbardziej atrakcyjna część Łagowa zaczyna się w miejscu, gdzie przesmyk rozdzielający jezioro Trześniowskie od Łagowskiego jest najwęższy i wynosi około 60 m. Zaraz obok znajduje się murowana Brama Polska z XV wieku. Kiedyś oddzielała położone przed nurami przedmieścia Łagowa od jego centralnej części z zamkiem.



Po lewej stronie mamy widok na jezioro Łagowskie. Mimo kilku przystani wodnych, nie było widać amatorów pływania kajakiem lub rowerami wodnymi.



Po minięciu Bramy Polskiej spacerujemy najpierw ulicą Zamkową, potem Tadeusza Kościuszki.



Mijamy ładne domy o rodowodzie sięgającym XVIII i XIX wieku. Część z nich ma ciekawą, szachulcową konstrukcję.



W pewnej chwili widzimy boczną drogę prowadzącą do założonego w XIX wieku parku miejskiego. Idąc nią trafiamy na zabudowania letniego amfiteatru.



Amfiteatr jest jednym z obiektów, gdzie corocznie odbywa się znana w kraju impreza kulturalna pod nazwą "Lubuskie Lato Filmowe", w trakcie którego do miasta przyjeżdża wiele znanych osób ze świata filmowego. W tym roku odbyła się już 52 edycja tego konkursu. Na murach amfiteatru, ale i w innych miejscach Łagowa można zobaczyć portrety znanych aktorów i reżyserów zrobione w czasie spotkań z publicznością w Łagowie.



Za amfiteatrem, pomiędzy drzewami parku połyskuje tafla drugiego łagowskiego jeziora. Ma dwie nazwy - jezioro Ciecz lub Trześniowskie. Ta druga jest bardziej oficjalna.



Znów nas uderza pustka wokół, tak na jeziorze, jak i w parku. Był piękny, słoneczny dzień, temperatura ok. 24 stopni i tylko my na spacerze. No i jeszcze kaczki leniwie wygrzewające się na powalonym pniu drzewa.



Wracamy na ulicę Kościuszki, a tam już widać widać drugą z dawnych bram miejskich, Bramę Marchijską. Pochodzi z XVI wieku, jej dolna część jest ceglana, a górna szachulcowa. Z dawnych lat zapamiętałem czerwone pelargonie w oknach bramy. Jak widać nic się w tym względzie nie zmieniło. I dobrze, bo całość tworzy bardzo malowniczy widok.



Za bramą zaczyna się ulica Bolesława Chrobrego. Idąc nią mijamy kolejne domy z elementami zabudowy szachulcowej.






Zwykle nie pokazuję nowo wybudowanych domów, ale ten który zobaczyliśmy już na rogatkach miasta zwrócił naszą uwagę tak swoją formą, 



jak i zdobiącymi je rzeźbami.



Po drugiej stronie drogi znów mamy ładny widok na jezioro Łagowskie. Jest też wypożyczalnia rowerów wodnych oraz niewielki bar, niestety jedno i drugie nieczynne. Tak to wyglądało w Łagowie po sezonie, a przecież był dopiero początek września.






Wracamy do centrum miejscowości, by zobaczyć zamek. Kolejny raz przechodzimy przez Bramę Marchijską.



Zamek w Łagowie został zbudowany w XIV wieku z przeznaczeniem na siedzibę rycerskiego zakonu joannitów. W mojej ocenie to jeden z najładniejszych polskich zamków. Powstał na niewielkim wzniesieniu i ma dość kameralne wymiary 30 na 34 m.



Do otoczonego murami zamku dostajemy się przez ładną, ceglaną bramę z blankami.



Samego zamku się nie zwiedza, natomiast możliwe jest wejście na jego wysoką, 35 metrową gotycką wieżę.



W kilku punktach miasta widzieliśmy reklamy znajdującej się w zamku restauracji. Jednak, gdy weszliśmy na wewnętrzny, zadaszony dziedziniec zamku, okazało się, że jest ona nieczynna. Spóźniliśmy się o kilka dni. Szkoda, bo wystrój tego miejsca z pnączami bluszczu na ścianach zrobił na nas dobre wrażenie.



Na szczęście mogliśmy wejść na wieżę. Już widok z małych okienek w trakcie wchodzenia zapowiadał duże emocje.



Z wieży rozpościera się fantastyczny widok na oba jeziora, miasto oraz najbliższą okolicę. Poniżej widok na jezioro Trześniowskie położone na północ od zamku. Zwraca uwagę piękna barwa wody.



Po drugiej, południowej stronie wieży możemy zobaczyć równie atrakcyjny widok na jezioro Łagowskie.



Ładnie stąd widać zabudowania miasteczka, obok których jeszcze niedawno spacerowaliśmy. Poniżej widok na Bramę Polską.



Kolejne zdjęcie przedstawia widok z góry na ulicę Tadeusza Kościuszki. Niestety drzewo przesłania Bramę Marchijską. Gdzieś mam stary slajd z mojej pierwszej wizyty w Łagowie, na którym widać całą bramę. Widocznie drzewa są teraz wyższe.



W oddali, po wschodniej stronie miasta widać ładny most kolejowy.



Nieco bliżej, u podnóża zamku znajduje się pochodzący z XIV wieku kościół św. Jana Chrzciciela.



Po zejściu z wieży opuszczamy teren zamku znaną nam już bramą.



Ponieważ kościół był zamknięty postanowiliśmy podejść do mostu kolejowego, by go zobaczyć z bliska. Most, a właściwie wiadukt, gdyż przebiega pod nim lokalna droga, swoim wyglądem przypomina dawne akwedukty. Został zbudowany w 1909 roku by połączyć linią kolejową Międzyrzecz z Toporowem. Ma 25 m wysokości i 40 m długości. Charakterystyczny kształt w postaci trzech łuków sprawia, że jest prawdziwą ozdobą Łagowa, a przy okazji jednym z najciekawszych zabytków techniki województwa lubuskiego.



Po przejściu pod mostem po prawej stronie znajdziemy schodki prowadzące na nasyp kolejowy. Wejście na niego jest zakazane, bo kilka razy dziennie można się tu natknąć na przejeżdżające pociągi.



Z nasypu mamy ładny widok na Łagów, zwłaszcza sylwetkę zamku joannitów.



Opisany spacer po mieście zajął nam około 2 godzin łącznie z wejściem na wieżę zamkową. Jednak zwiedzanie Łagowa to tylko jedna z przyjemności jaką oferuje ta miejscowość. Dla nas było to miejsce noclegowe, skąd wyruszaliśmy na wycieczki po okolicy. A ta okazała się bardzo atrakcyjna. W ciągu kilku dni zobaczyliśmy Świebodzin, Międzyrzecz, Lubniewice, Gościkowo, Żagań oraz już pokazywane na blogu Ośno Lubuskie.

Bardzo mile wspominamy popołudniowe spacery, po powrocie z takich wycieczek, po wytyczonych trasach wokół łagowskich jezior. Poniżej kilka zdjęć z takiego spaceru w promieniach zachodzącego słońca.



Pierwsze oznaki jesieni.



W czasie spaceru mijamy niewielkie zatoczki z łatwym dostępem do wody i możliwością kąpieli. Woda była jeszcze całkiem ciepła.



Tak wygląda Łagów po sezonie. Dla lubiących spokój i bliski kontakt z naturą miejsce jak najbardziej godne polecenia.



Jeszcze jedna uwaga. Tak po prawdzie Łagów nie jest miastem, gdyż utracił prawa miejskie jeszcze w 1931 roku, jednak zachował miejski charakter stąd kilka razy w poście użyłem takiego określenia.

Lokalizacja miejsca



31 komentarzy :

  1. Moje klimaty :) Wschód - Zachód około 650 km! Jednak zapisuję! Kto wie... rozmyślam, ale nie planuję, bo Ryszard ma inne zainteresowania niż ja. Ostatnio, sama w dalekie trasy autem się nie wybieram :( Może uda mi się wynegocjować jakiś kompromis! Wciąż marzy mi się ta część Polski - zachodnia począwszy od północy po południe. Nieustannie podziwiam Twoją podróżniczą pasję i pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę Ci, abyś zrealizowała swoje plany. Sam jestem po takiej eskapadzie po zachodniej Polsce, od wyspy Wolin na północy aż po Bogatynię na południu. Jest to niezwykle malowniczy rejon Polski, z mnóstwem atrakcji przyrodniczych oraz architektonicznych. Niektóre z tych miejsc już pokazywałem, a zdecydowana większość wciąż czeka na publikację.
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  2. W naszym kraju nie brak urokliwych, spokojnych miasteczek. Dzisiaj na swoim blogu przedstawiłeś kolejną perełkę, którą warto odwiedzić. Łagów zaprezentowany przez Ciebie jest przeuroczy, bardzo malowniczy. Wszystko mnie tutaj zachwyciło: piękne jeziora, lasy, architektura miasta, fantastyczne widoki z wieży zamkowej i mnóstwo czerwonej cegły, którą tak lubię w starym budownictwie.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wnioskuję z twojego komentarza, że jeszcze nie byłaś w Łagowie. Zachwyciły Cię zdjęcia, ale jak dobrze wiesz, to tylko namiastka wrażeń, które przeżyjesz, gdy odwiedzisz to miasteczko osobiście. Jak napisałaś, jest tam to wszystko, co lubisz.
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  3. Ciekawa miejscówka, przed laty jeździłam do Lubniewic. Czytając ten post nasunęła się mi taka refleksja, że my lubimy tłok dwóch miesięcy, a potem to żaden turysta nie jest nam potrzebny, a przecież jeszcze we wrześniu wiele osób mogłoby zarobić, a turysta miałby względny spokój. Tak jest w całym kraju. A przecież czerwiec, wrzesień to są piękne miesiące. A teraz nie ma jak dojechać bo komunikacja przeważnie 31 sierpnia kończy działalność i tak można byłoby pisać długo. Spodobały mi się te szachulcowe budynki. A i ten nowoczesny nie zakłóca raczej klimatu miasteczka. Lubię takie spacery kiedy nie ma tłoku. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od pewnego czasu, gdy już nie musimy jeździć z dziećmi na wakacje, to właśnie we wrześniu lub październiku wybieramy się na urlop. Lubimy spokój i brak tłumów w miejscach, gdzie przebywamy.
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  4. Malownicze tereny! Już o nich wiele czytałam, jednak jeszcze nie zwiedzałam. Odwiedziny po sezonie to plus, bo spokój, ale też ma to swoje wady, bowiem wiele rzeczy jest pozamykanych. Ale i tak spacer niezwykle przyjemny. Dzięki:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W naszym przypadku plusy przeważają, stąd taki termin wyjazdu na urlop.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Ha, moglibyśmy porównać, co się zmieniło - byłam równo 10 lat temu, ale w środku sezonu (wpis na 'klimatach' w kwietniu 2014), z tym, że nie dotarlam do wiaduktu, czego b. żałowałam. Zdecydowanie posezonowo jest ciekawiej 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasze posty, a nawet zdjęcia są bardzo podobne. Nie może być inaczej, skoro widzieliśmy te same miejsca.
      :)

      Usuń
  6. Pięknie! Dużo szachulcowej zabudowy, zieleni, dwa jeziora i spokój, który w wielu miejscach jest na wagę złota. Bardzo mi się podoba Brama Marchijska i te wszystkie klimatyczne zakamarki. Równie pięknie prezentuje się Łagów z wysokości, taka oaza otulona zielenią. Szkoda, że ta kawiarnia była zamknięta bo to idealne miejsce na kawę i coś pysznego do niej.
    Pozdrawiam Cię ciepło, poniedziałkowo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba właśnie braku odpowiedniej bazy gastronomicznej najbardziej nam brakowało w tym posezonowym Łagowie. Była czynna jedna kawiarnia, jedna restauracja i jeszcze jakiś bar z daniami rybnymi. Za to na posiłki nie trzeba było długo czekać.
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  7. Jak wracać do znanych miejsc, to dopiero po latach:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Podobają mi się takie ceglane budynki. Mają bardzo dużo uroku, zwłaszcza jak są zadbane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W północnej i zachodniej Polsce można ich spotkać wiele. Niektóre faktycznie mają sporo uroku.
      :)

      Usuń
  9. Też mi się podoba to miasteczko. Jest takie unikatowe.
    Pozdrawiam:)*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno ma swój styl i klimat. Nie sposób je pomylić z innym.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  10. Bardzo urocze miejsce, ma wszystko by stać się dużą atrakcja turystyczną, jeziora, sliczną zabudowę, zieleń, ścieżki spacerowe, widoki...cudo...pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta miejscowość już jest znaną atrakcją, po prostu po sezonie jest tam tak pusto.
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  11. Istna perełka, szkoda że do niej nie dotarłam. Za to spędziła sporo czasu w pałacu Rogach, który jest swego rodzaju miniaturką Lubniewic, które też odwiedziłam 30 lat temu.... Może czas znowu zawitać w te strony.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o pałac w Lubniewicach, to w czasie naszego pobytu trwał tam remont. Szkoda, że nie natrafiłem na wzmiankę o tym pałacu w Rogach, byliśmy bardzo blisko.
      :)

      Usuń
  12. Nie mam pojęcia, dlaczego do tej pory byłam przekonana, że Łagów jest w świętokrzyskim :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie dlatego, że Łagów faktycznie jest położony w woj. świętokrzyskim, ale to zupełnie inne miejsce, tylko nazwa taka sama.
      :)

      Usuń
    2. O, faktycznie. Sprawdziłam! :-)

      Usuń
  13. Ależ z Twoich zdjęć bije spokój... Faktycznie po sezonie, gdy nie trzeba przepychać się przez tłum ludzi, to takie powolne spacerowanie po przeuroczym miasteczku (wiosce :)) daje wytchnienie i pozwala naładować akumulatory. Fajnie tam, podoba mi się. W tym roku byłam z Żaganiu, ale tu nie dotarłam. Bez samochodu to jednak czasem ciężko, nawet podjechać do jakiejś otwartej restauracji. Mamy sporo pięknych miejsc. Dobrze je wspólnie odkrywać. Pozdrawiam serdecznie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żagań nas zauroczył swoimi zabytkami i atmosferą. Podziwiam Cię, że podróżując tylko komunikacją zbiorowa trafiasz do tak wielu miejsc. Może jeszcze kiedyś zawitasz w Lubuskie, wtedy pamiętaj o Łagowie, bo wiem, że czułabyś się w nim wspaniale.
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  14. Zastanawiałam się, czy takie pustki, bo wiele atrakcji niedostępnych, czy też atrakcje niedostępne, bo brak turystów po sezonie. Pewnie to drugie. Bardzo ładna miejscowość, którą chętnie odwiedziłabym i po sezonie, zwłaszcza, że może być dobrą bazą wypadową po okolicy. A czy jakieś inne jadłodajnie były czynne? Sorki za tak prozaiczne pytanie, ale od odwiedzenia urokliwej miejscowości nadmorskiej poza sezonem odstraszyły mnie pozamykane wszystkie punkty gastronomiczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Była czynna jedna restauracja, była otwarta kawiarnia i jeszcze mały bar z rybami. My dużo zwiedzaliśmy, więc jedliśmy tam, gdzie akurat byliśmy. Gdyby ktoś jechał tylko do Łagowa mógłby mieć problem z wyborem miejsca na posiłek.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  15. Cieszę się że mogłam tu zajrzeć dziękuję

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga. Będzie mi miło przeczytać Twoją opinię o przedstawionym miejscu..

Obserwatorzy

Szukaj na tym blogu