Náchod to chyba najczęściej odwiedzane przeze mnie czeskie miasto. Sprawiła to
bliskość Kudowy Zdroju, w której moja firma posiadała domki letniskowe. Prawie
każdy pobyt w tych domkach był okazją do wypadu do Náchodu, chociażby po dobre
piwo i lentlinki. W końcu to tylko ok 6 km od Kudowy. Ale Náchod to również
atrakcyjne miejsce turystyczne oferujące możliwość zwiedzenia ładnie położonego
nad miastem zamku.
Zdjęcie z Internetu
Zwiedzanie widocznego na zdjęciu rynku w Náchodzie pozostawiamy sobie na koniec
wycieczki. Najpierw wjeżdżamy samochodem na położony przy zamku parking i już po
chwili zbliżamy się do jego bramy północnej.

Jej portal zdobi herb rodu Piccolominii, wpływowej włoskiej rodziny
arystokratyczny pochodzącej z Sieny, której dzieje sięgają średniowiecza. Jeden
z jej przedstawicieli, Ottavio Piccolomini, wybitny dowódca wojskowy, w zamian
za zasługi podczas wojny trzydziestoletniej, w 1634 roku stał się właścicielem
zamku w Náchodzie,

Sam zamek ma dużo dłuższą historię. Jego początki sięgają XIII wieku, kiedy
pełnił funkcję strażnicy chroniącej ważny szlak handlowy prowadzący do Kłodzka.
Dzięki swojemu położeniu miał duże znaczenie strategiczne i obronne.

Pod rządami Piccolominich zamek w Náchodzie został przekształcony z twierdzy
obronnej w reprezentacyjną rezydencję barokową. Ród dbał o rozwój architektury,
sztuki i administracji swoich dóbr, pozostawiając trwały ślad w historii
regionu. Piccolomini zarządzali Náchodem przez kilkadziesiąt lat, a ich
panowanie uznawane jest za jeden z ważniejszych okresów w dziejach zamku.

Przechodzimy przez kolejną bramę. Tu również widać herb rodziny Piccolominii.
Dodatkowo pod nim umieszczono inskrypcję upamiętniającą przebudowę zamku z
gotyckiej fortecy w renesansowy pałac i rolę w tym Ottavio Piccolominiego.
Wszystko w formie kalendarza wydarzeń.

W zamku jest pięć dziedzińców. Właśnie jesteśmy na największym z nich.

Jego ozdobą jest kamienna fontanna z XVII wieku.

Pora obejrzeć zamkowe wnętrza. Jak w większości czeskich zamków mamy do wyboru
kilka tras zwiedzania. My wybraliśmy dwie: Zamek za czasów rodziny Piccolominii
oraz Dawne salony. Czas zwiedzania każdej trasy to ok. 50 minut. 
Po drodze do kasy mijamy jeszcze niewielki wewnętrzny dziedziniec. Bilety na
każdą z tras kosztowały 220 CZK.

Pierwsza trasa prezentująca wnętrza z czasów rodziny Piccolominii znajduje się
na I piętrze zamku.

Pierwsze oglądane pokoje mają dosyć skromne wyposażenie a na ścianach królują
grafiki.

Zwykle są to odbitki miedziorytów datowane na XVII i XVIII wiek. Jest ich w
zamku około 100 szt. i są to oryginały, a nie późniejsze kopie. Tematyką tych
grafik są postacie dawnej arystokracji związanej z zamkiem pokazane w scenach
polowań, czy też żołnierskich potyczek. Znajdują się tutaj również portrety
znanych dowódców wojskowych z okresu wojny trzydziestoletniej. Jest to jedna z
większych kolekcji miedziorytów w Czechach.

W kolejnych pokojach zobaczymy imponującą kolekcję dużych obrazów
przedstawicieli rodzinny Piccolominich.

Są też pomieszczenia, gdzie głównym tematem są martwe natury z kwiatami.

W jednym z pomieszczeń możemy zobaczyć zrekonstruowany pokój księżniczek.

Kolejne pokoje posiadają już bogatszy wystrój. W kilku z nich znajdują się
wspaniałe gobeliny. Obecnie pozostało ich na zamku 9 szt., ale dawniej cała
kolekcja liczyła 50 szt. Powstały w brukselskiej pracowni mistrza Jana Raesa w
połowie XVII wieku. Ich tematyką są sceny krajobrazowe (pasterskie i leśne) oraz
pokazujące życie w wiejskiej posiadłości.



W mijanych wnętrzach uwagę zwracają piece kaflowe. Pełniły nie tylko funkcję
grzewczą, ale także reprezentacyjną i dekoracyjną. Wykonane zostały z
ceramicznych kafli, często szkliwionych na zielono, brązowo lub biało. Część z
nich jest bogato zdobiona ornamentami roślinnymi, geometrycznymi i
heraldycznymi.

W bardziej reprezentacyjnych pokojach znajdziemy wspaniałe przykłady mebli,
głównie barokowych. Wraz z dodatkami, takimi jak świeczniki, zegary i żyrandole
podkreślały ceremonialny charakter wnętrz, zwłaszcza tych, w którym przyjmowano
ważnych gości. Warto też zwrócić uwagę na bogate zastawy i porcelanowe dodatki
zdobiące stoły.




Przechodzimy teraz do Sali Hiszpańskiej, która pełniła funkcję reprezentacyjną i
ceremonialną. Służyła do przyjmowania gości, uroczystych audiencji oraz
podkreślania prestiżu właścicieli zamku. Jej nazwa nawiązuje do hiszpańskiego
ceremoniału dworskiego, który w XVII wieku był wzorem dla arystokracji w
monarchii habsburskiej.



Kończąc zwiedzanie tego piętra, na jednym z korytarzy możemy zobaczyć portrety
dwóch papieży pochodzących z rodu Piccolominich, Piusa II i Piusa III.

Po krótkim odpoczynku udajemy się na drugie piętro zamku, by zobaczyć, jak
wyglądały salony zamkowe od XIX do początków XX wieku. Ozdobą oglądanych wnętrz
są malowane stropy belkowe. Na kasetach często pojawiają się motywy religijne,
militarne lub roślinne. Stropy belkowe zostały odkryte w latach
dziewięćdziesiątych XX wieku podczas odnowy pomieszczeń drugiego piętra.

Prezentowane pomieszczenia nie są już tak reprezentacyjne, jak te, które
oglądaliśmy wcześniej. Pokazują prywatne przestrzenie mieszkalne datowane na XIX
i XX wiek. Mają bardziej domowy charakter pokazujący komfort i styl życia
arystokracji w tym czasie.
Na ścianach możemy zobaczyć kolejne grafiki wykonane techniką miedziorytu.

Jedno z pomieszczeń służyło za magazyn lamp naftowych. Były konieczne w czasach,
gdy w zamku nie było jeszcze elektryczności.

W kolejnej sali zaciekawiła nas znajdująca się pod stołem rzeźba.

Okazało się, że jest to ogrzewacz stóp. Do środka wsypywano rozżarzone węgle
drzewne a siedzący wokół stołu przykładali stopy do wykonanej z brązu figurki
słonia.

Jeszcze jedno spojrzenie na malowany strop.

Najbardziej okazałym wnętrzem na tym piętrze jest duża Sala Spotkań. Służyła do
organizacji uroczystych spotkań rodzinnych. Pełniła wtedy funkcję okazałej
jadalni i sali tanecznej.



Po zwiedzeniu zamkowych wnętrz polecam jeszcze spacer wokół zamku. W jego
trakcie trafiamy na wejście do niewielkiego ogrodu urządzonego w stylu
francuskim. Został założony w połowie XVIII wieku (około 1751 r.) jako ozdobny
ogród przy rezydencji. Jego układ ma cechy typowe dla barokowego ogrodu
francuskiego, z zachowaną symetrią alejek i kompozycją roślinną, która miała
podkreślać prestiż właścicieli.



Ukryta pośród zarośli kamienna ławka była pewnie miejscem wielu miłosnych
uniesień.

Po wyjściu z ogrodu idziemy teraz wzdłuż ogrodzenia wykonanego z żelaznych
prętów.

Odgradza ono zamkową fosę, w której obecnie przebywa niedźwiedź.

Zwyczaj utrzymywania niedźwiedzi na zamkach sięga średniowiecza i wczesnej
nowożytności. Zwierzę miało podkreślać potęgę i prestiż właścicieli oraz budzić
respekt. W Czechach tradycja ta zachowała się m.in. w Náchodzie i w Czeskim
Krumlovie.

Naszym celem jest teraz niewielka galeria widokowa. znajdująca się przy
południowych murach zamku.

Ładnie z niej widać położony poniżej rynek w Náchodzie z zachowanymi budynkami
Starego Miasta.

Dzięki kamiennym schodom, które tarasowo zostały ułożone na stoku zamkowego
wzniesienia, już po chwili spacerujemy po náchodzkim rynku (Masarykovo náměstí).
Będąc na rynku, prawie z każdego jego miejsca możemy zobaczyć sylwetkę zamku.

Wyróżniającym się budynkiem przy rynku jest hotel u Beránka. Pełni jednocześnie
funkcję restauracji, kawiarni i teatru miejskiego. Obok portalu przy wejściu do
budynku umieszczono alegoryczne rzeźby utożsamiające muzykę (postać z lirą )
oraz teatr (postać z maską).

Bliżej widać posąg św. Jana Nepomucena.

Dość nietypowo, w samym centrum rynku znajduje się nie ratusz, a kościół pw. św.
Wawrzyńca z XVI wieku.

Wnętrze kościoła.

Za to ratusz znajduje się w południowej części rynku i pochodzi z początku XX
wieku. Dwuskrzydłowy budynek został wzbogacony o 46-metrową wieżę, która
dominuje nad miastem.
![]()
Neorenesansową fasadę ratusza zdobi niedawno odnowiona dekoracja malarska.

Na rynku warto jeszcze zwrócić uwagę na ładny budynek utrzymany w różowej
kolorystyce z dekoracją malarską w stylu tej z ratusza z postaciami
alegorycznymi przemysłu i rolnictwa. 
Myślę, że Náchod może być ciekawą propozycją wycieczki dla kuracjuszy pobliskich uzdrowisk w Kotlinie Kłodzkiej. Z większości z nich można się tam dostać małymi autobusikami za niewielką opłatą.
Lokalizacja miejsca
niedziela, 11 stycznia 2026
Zamek i Stare Miasto w Náchodzie
Subskrybuj:
Komentarze do posta
(
Atom
)
Ożyły moje wspomnienia...dziękuję za piękną relację.
OdpowiedzUsuńWiesiu, zamek i miasteczko prezentują się bardzo interesująco. Wspaniałe jest połączenie elementów architektonicznych z różnych epok, a stropy i meble w zamku są zachwycające. Od dawna marzy mi się wycieczka do Kotliny Kłodzkiej a przy okazji wypad na czeską stronę. W latach 80 byłam w Polanicy na konferencji i okolica mnie po prostu zauroczyła. Moja znajoma była tam w tym roku w sanatorium i bardzo narzekała na komunikację publiczną, która podobno pozostawia dużo do życzenia i nie można na nią liczyć. Dzięki za piękną prezentację tej ślicznej miejscowości, serdecznie pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńTeż tak zrobię, czyli wybiorę busik, bowiem wybieram się do Kudowy i już sprawdzałam atrakcje w pobliżu. Nachod był w planach. Dzięki za inspirację i piękną prezentację miasta. Trzymaj się ciepło, pozdrawiam:)))
OdpowiedzUsuń