czwartek, 13 czerwca 2019

Katedra w Koszycach

Chcąc podziwiać wspaniałe, gotyckie katedry, często udajemy się do krajów zachodniej Europy. Do Francji, Niemiec czy Hiszpanii. Żeby zobaczyć katedrę, która widnieje w tytule posta, musimy udać się w zupełnie innym kierunku, na Słowację. To tutaj, w miejscowości Koszyce znajduje się najbardziej na Wschód położona katedra nawiązująca w formie do jej zachodnich odpowiedników.



Podziwiając jej sylwetkę, odnajdziemy w jej wyglądzie wszystkie elementy typowe dla wielkich gotyckich katedr. Mamy więc strzeliste wieże, zdobione witrażami okna, dachy ze sterczynami, podpory, rzygacze czy wreszcie wspaniałe portale z postaciami świętych. Zachwyca również usytuowanie katedry. Jednak, aby się o tym przekonać, trzeba spojrzeć na katedrę z lotu ptaka.


                                                                                                              www.slowacja.hej.pl
Położona na głównym trakcie Starego Miasta katedra jest usytuowana w jego rozszerzeniu. Dwie odnogi traktu omijają katedrę od wschodu i zachodu tworząc w tym miejscu podłużny plac Hlavne namestie. Z góry wygląda to tak, jakby katedra znajdowała się na wyspie omywanej wodami jakieś rzeki. Kiedyś opiszę, jakie atrakcje czekają na nas podczas spaceru tym głównym traktem, na razie wracam do opisu samej katedry.

Katedrę wybudowano w stylu późnego gotyku. Jej budowa trwała ok 100 lat i została zakończona w 1508 roku. W następnych stuleciach spotykało ją wiele nieszczęść. Pożary, powodzie a nawet trzęsienie ziemi. Po każdej tragedii katedrę odbudowywano zmieniając co nieco jej wygląd. M.in. w 1775 roku jej północną wieżę zwieńczono pięknym rokokowym hełmem. Wspaniale się prezentuje na tle niezwykle niebieskiego nieba, jakie tego dnia mieliśmy podczas naszej wycieczki.



Katedra ma postać trzynawowej bazyliki z poprzecznym transeptem. Na zdjęciu poniżej zwieńczenie transeptu od strony południowej.






U podstawy transeptu południowego znajduje się para drzwi ujętych w ładny portal. Dawniej po tej strony katedry znajdował się cmentarz i to wejście było wykorzystywane przez odwiedzających groby bliskich.



Portal składa się z części zewnętrznej oraz wewnętrznej, gdzie umieszczono drzwi. Po bokach portalu umieszczono figury m.in. św. cesarza Konstantyna Wielkiego, Elżbiety Węgierskiej, biskupa praskiego Wojciecha, Apostoła Andrzeja - patrona diecezji koszyckiej, króla szkockiego Kolomana, oraz św. Franciszka Ksawerego. Figury nie tworzą ze sobą jakiegoś związku, prawdopodobnie dawniej w tym miejscu znajdowały się inne posągi.












Na środkowej kolumnie umieszczono rzeźbę NMP z XIX w.



Postanawiamy obejść katedrę dookoła. Widok od wschodniej części na wieloboczne prezbiterium.



Zbliżenie na metalową iglicę katedry znajdującą się na przecięciu głównej osi kościoła oraz transeptu.



Zwracają uwagę fantazyjne w formie gargulce, których zadaniem jest odprowadzenie wody z dala od ścian katedry. Poniżej dwa wybrane.






Widok na północną, najbardziej reprezentacyjną fasadę. Wspaniale z tej strony prezentuje się wieża Zygmunta z galerią widokową do której prowadzi 160 schodów. Wieża ma ok 60 m wysokości.



Mimo, że główne wejście do katedry znajduje się od strony zachodniej, to za najładniejsze uważa się to znajdujące się z tej strony. Kiedyś było nazywane złotym, gdyż jego portal był pokryty warstwą złota.



Gotycki portal ukazuje nam m.in. sceny z pełnego cnót życia św. Elżbiety. Poniżej fragment pokazujący z jaką miłością odnosiła się do chorych i głodnych, sama ich karmiąc i opiekując się nimi.



W centralnej części portalu znajduje się płaskorzeźba przedstawiającą scenę Sądu Ostatecznego.



Składa się z dwóch części. W dolnej widzimy tłum ludzi, Ci po lewej stronie zmierzają do bram raju, gdzie serdecznie wita ich anioł. Ci po prawej są ciągnięci łańcuchem przez diabła wprost do piekła w postaci lwiej paszczy. W paszczy jest również wysoki dostojnik Kościoła, co ma uwiarygodnić sprawiedliwość, jaka na nas czeka po śmierci.

O ile dolna część reprezentuje ziemską rzeczywistość Sądu Ostatecznego , górna ukazuje jego odniesienie w niebie. Chrystus siedzi na tronie, ma u o stóp Słońce, Księżyc i gwiazdy, którymi włada. Jest otoczony przez Dziewicę Maryję i Jana Ewangelistę. Dwóch aniołów trzyma w rękach narzędzia jego męczeństwa, krzyż i gwoździe. Para aniołów z trąbką wskazuje, że skończył się czas ziemskiego życia. Pozostałe postacie przedstawiają Apostołów.



W niszach kolumn portalu umieszczono sylwetki władców węgierskich: Emeryka, Stefana I, Władysława I i Henryka II. Podobnie, jak w przypadku portalu południowego, pierwotnie w tym miejscu były prawdopodobnie rzeźby innych postaci.






Na centralnym filarze umieszczono postać św. Elżbiety, patronki kościoła.



Będąc po tej stronie katedry warto rozejrzeć się po przylegającym do niej placu. Znajduje się na nim dawna dzwonnica katedralna zwana wieżą św. Urbana.



U podstawy wieży znajdują się podcienia.



Urządzono w nich lapidarium ze średniowiecznymi epitafiami. Podobno najstarsze pochodzi z IV wieku. Niestety stan podcieni jest bardzo zły i czeka na renowację, podobnie jak i sama wieża.



Dawniej na wieży wisiał 5 tonowy dzwon Urban z 1557 roku. W latach 60-tych XX wieku uległ jednak uszkodzeniu w czasie pożaru. Po naprawie umieszczono go na postumencie pośrodku placu przed katedrą.



Teraz udajemy się w kierunku zachodniej strony katedry, gdzie znajduje się jej główne wejście. U góry, po prawej stronie widać ośmiokątny dach będący zwieńczeniem wieży Mathiasa.



Przez środkowe drzwi wchodzimy do katedry.



Ponad wejściem skromny portal przedstawia Pietę oraz św. Weronikę z odbiciem oblicza Jezusa na chuście.



Po wejściu do środka zaskakuje nas duża ilość światła wewnątrz świątyni. Zwykle w katedrach panuje półmrok.



Przesuwamy się w kierunku prezbiterium podziwiając m.in. ładne sklepienie krzyżowe.



Po drodze mijamy barokową mandorlę z I połowy XVIII wieku z postaciami Madonny i Dzieciątka.



Ołtarz główny został wykonany w latach 1474-1477 i jest jednym z najważniejszych zabytków sztuki średniowiecznej na Słowacji. Jest wyjątkowy, ponieważ składa się z dwóch par ruchomych skrzydeł, z których każda ma sześć gotyckich obrazów po jednej stronie. Razem tworzą zestaw 48 scen tematycznie podzielonych na trzy cykle (elżbietański, pasyjny i adwentowy). Ten typ ołtarza z potrójną kompozycją cykli na dwóch parach skrzydeł jest jedyną taką konstrukcją w Europie.



Zwykłe otwarcie skrzydeł ołtarza pokazuje dwanaście scen z życia św. Elżbiety. Taki widok pokazuje zdjęcie poniżej. W czasie Wielkiego Postu przed Wielkanocą pierwsza para okiennic jest zamknięta i wtedy możemy zobaczyć cykl 24 scen Męki Pańskiej. Natomiast w adwencie wszystkie skrzydła ołtarza są zamknięte i wtedy mamy możliwość zobaczenia 12 scen z życia Marii Panny.



Centralna część ołtarza zawiera trzy posągi. Postać po lewej to św. Maryja z książką w ręku, pośrodku mamy postać Madonny z Dzieciątkiem, a po prawej figurę św. Elżbiety Węgierskiej z łyżką i miską w rękach.



Po lewej stronie prezbiterium znajduje się wspaniałe, bogato rzeźbione pastoforium. Pełniło rolę tabernakulum. To tam, za złotymi kratami umieszczano Przenajświętszy Sakrament. Było używane krótko, straciło swoją funkcję po ustaleniach Soboru Trydenckiego.



W narożu nawy głównej i lewej strony transeptu umieszczono ładną kamienną ambonę z drewnianym dachem.



Pochodzi z XIX wieku. Wykonano ją w stylu neogotyckim, przez co pasuje do reszty wystroju katedry. Zdobią ją rzeźby Proroków i Ojców Kościoła. Jest otoczona ładną, kutą kratą.



Postanawiamy obejrzeć pozostałe z 10 ołtarzy znajdujących się w katedrze.



Ołtarz Trzech Króli. Przedstawia trzech wschodnich mędrców przynoszących dary Maryi z Dzieciątkiem.



Ołtarz św. Stefana, króla Węgier. Wykonał go tyrolski rzeźbiarz Ferdinand Stufflesser. Centralnym motywem ołtarza jest postać klęczącego pierwszego węgierskiego króla św. Stefana przed Madonną z dzieckiem błogosławiącym węgierską koronę królewską.



Ołtarz św. Józefa. Posąg świętego jest wyrzeźbiony z marmuru kararyjskiego.



Ołtarz Zwiastowania NMP. Powstał w 1516 r. na prośbę bogatego kupca z Koszyc Michała Güntherta. Centralny motyw ukazuje spotkanie Dziewicy Maryi i jej kuzynki Elżbiety. Ołtarz ma parę okiennic. Po otwarciu ilustrują sceny Zwiastowania, Bożego Narodzenia, Pokłonu Trzech Króli i Ucieczki do Egiptu.



Ołtarz św. Anny.



Ołtarz jest zdominowany przez figurę św. Anny, instruującą małą Dziewicę Maryję. Po bokach są figury św. Zygmunta z Burgundii i św. Michała. Na półce pod ołtarzem anioły rozwijają chustę św. Weroniki.



Ołtarz św. Antoniego z Padwy. Osobliwością tego ołtarza jest to, że jest złożeniem dwóch późnogotyckich ołtarzy z pierwszej połowy XVI wieku, które zostały uratowane po wielkim pożarze miasta w 1556 roku. W sumie skrzydła ołtarza przedstawiają 16 świętych (po obu stronach).



Ołtarz trzech męczenników z Koszyc kanonizowanych w 1995 roku przez JP II podczas wizyty w Koszycach.



Ołtarz św. Krzyża. To najmłodszy ołtarz w katedrze. Powstał dla upamiętnienia ofiar I Wojny Światowej w 1931 roku.



Niezwykły w jego przypadku jest materiał, z którego został zbudowany. Cały ołtarz powstał z metalowych szczątków uzbrojenia, jakie jeszcze długo po wojnie znajdowano w miejscu największych bitew I WŚ. Mimo wykonania ołtarza z metalu, zachwyca on lekkością i precyzją, czego dowodem niech będzie zbliżenie na daszek wieńczący ołtarz.



Ołtarz przylega do jednego z filarów katedry. Ten jest szczególny, albowiem z tyłu wspiera się na nim arcydzieło średniowiecznej sztuki kamieniarskiej - Królewskie schody. Schody prowadziły do loży królewskiej położonej na emporze prawego transeptu katedry. Po raz pierwszy w Europie zastosowano tutaj system spiralnie skręconych ze sobą, dwóch ciągów schodów. Jedne prowadziły do loży królewskiej, drugie jeszcze wyżej na strych katedry. To prekursorskie rozwiązanie architektonicznie było potem powielane w innych kościołach czy pałacach Europy.



Dzisiaj po królewskiej loży nie ma śladu. W jej miejscu znajduje się za to drugie najcenniejsze po ołtarzu dzieło w katedrze - Kalwaria. Ta grupa rzeźb pochodzi z 1420 roku. Składa się z krzyża, na którym ukrzyżowano Chrystusa, po prawej znajduje się figura Matki Boskiej a po lewej stronie figura św. Jana Ewangelisty.



Po przeciwnej, północnej stronie transeptu całą szerokość ściany zajmuje apoteoza życia Franciszka II Rakoczego. Fresk został wykonany w latach 1914 - 1916 przez Andora Dudicsa. Gloryfikuje życie Franciszka II Rakoczego. Ma charakter tryptyku. Obraz między północnym frontonem a gzymsem przedstawia procesję pogrzebową przez miasto. Centralny obraz ukazuje życie księcia, jego narodziny, zamknięcie w zamku Šariš, przewodzenie podczas buntu, jego wygnanie i śmierć w Turcji. Trzecia część, w półkolu nad drzwiami, przedstawia sarkofag księcia.



W uzupełnieniu podam, że w katedrze znajduje się wejście do krypty, gdzie znajdują się szczątki Rakoczego. Niestety, w czasie naszego zwiedzania była ona zamknięta.

Jak przystało na katedrę znajdziemy w niej dużą ilość barwnych witraży. Większość z nich jest współczesna, ale warto im się przyjrzeć, bo wprowadzają piękną grę świateł do wnętrza katedry.












Wychodząc z katedry oglądamy jeszcze organy ujęte w neogotyckim prospekcie.



Jak już wspominałem, w dawnych czasach od strony południowej do katedry przylegał cmentarz. Jego pozostałością dzisiaj jest kaplica św. Michała, którą oglądamy po wyjściu z katedry


Kaplica powstała prawdopodobnie w pierwszej połowie XIV wieku, jako kaplica cmentarna. Jego górna część służyła jako kostnica, a dolna jako ossuarium. Później kaplica służyła celom liturgicznym dla Słowaków, w odróżnieniu od katedry św. Elżbiety do której uczęszczali Niemcy i Węgrzy.

Mamy szczęście, zwykle kaplica jest zamknięta, ale właśnie wychodzi z niej jakaś grupa turystów. Wpadam dosłownie na pięć sekund i robię zdjęcie ołtarza i malowidła na ścianie. Wnętrze robi wrażenie stonowanego w wystroju. Poza pięknem gotyckiej formy próżno doszukac się innych atrakcji.









Kończymy spacer wokół katedry. Jeszcze ujęcie z widokiem na zachodnią fasadę z pewnej odległości. Ładnie stąd widać obie wieże katedry, po lewej Zygmunta, po prawej Mathiasa.


Dzisiaj na miejscu dawnego cmentarza znajduje sie ładny park. Spacerując po nim robię jeszcze jedno ujęcie dawnej kaplicy cmentarnej oraz katedry w oddali. Nie wspomniałem o pięknych wzorach glazurowanych dachówek przykrywających dachy, ale to pewnie sami zauważyliście.



Wyjazd do tej katedry planowaliśmy od dawna, ale kilka razy musieliśmy z niego rezygnować. Dopiero w maju zeszłego roku wszystko zagrało i spokojnie mogliśmy nasycić oczy jej pięknem. Mam nadzieję, że ta relacja nakłoni tych, co jej jeszcze nie widzieli do udania się na południe Słowacji.

Lokalizacja

41 komentarzy :

  1. Kurczę. Słowację mam rzut beretem, byłam tam wiele razy, ale do Koszyc nigdy mnie nie zaniosło. Rzeczywiście ta katedra to klasyka gatunku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie masz blisko, a i droga dobra. Wiem, bo tak właśnie wracaliśmy z Koszyc przez Rzeszów.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Świetna robota. Relacja pełna szczegółów i detali. Kosztowało Cię to sporo pracy, ale efekt końcowy super 😀 Jak widać ludzie chyba kiedyś byli chyba bardziej religijni, pomimo tego że nie mieli świadomości i pełni wiedzy w porównaniu do czasu obecnego. Jeszcze raz gratuluję i pozdrawiam 🙋‍♂️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Mnie się wydaje, ze to właśnie dlatego,że nie mieli świadomości, byli tak religijni.
      Pozdrawiam :-)

      Usuń
  3. W Koszycach byłam dwukrotnie ponad 20 lat temu, przy okazji górskich wędrówek. I za każdym razem katedra była zamknięta... Czyżby do trzech razy sztuka? Dzięki Tobie wiem, jak świątynia wygląda wewnątrz, co jeszcze bardziej rozbudziło chęć zobaczenia jej na własne oczy. W tym roku planuję Słowację, ale powrót na górskie ścieżki, ale kto wie, może i do Koszyc zawitam. Uściski! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Katedra przez ostatni 30 lat przechodziła różne fazy renowacji, może dlatego nie miałaś szczęścia zobaczyć jej od środka. A na jakie to górskie szlaki się wybierasz ? Ja chętnie bym powrócił w rejon Słowackiego Raju. Jeszcze kilka dolinek mi pozostało do zdobycia.
      Pozdrawiam.

      Usuń
    2. We wrześniu tydzień spędzę, ale raczej w Szczyrbskim Plesie. Krywań mnie wzywa, sam rozumiesz ;) Jest chęć i na Rysy i Koprowy Szczyt, a jak siły pozwolą to i na Sławkowski Szczyt, czyli raczej góry wysokie. Choć i do Słowackiego Raju chętnie bym wróciła, bo mam przejście Przełomu Hornadu tylko. Ale może kiedy indziej zaplanuję ;) Urlopik zbyt krótki, a tyle miejsc na świecie do zobaczenia... Ech, jak tu żyć? :) :) :)

      Usuń
    3. Tak, jak do tej pory. Z uśmiechem na twarzy :)
      Ambitne plany, powodzenia.

      Usuń
  4. Piękne zdjęcia, fantastyczny opis. Samo zbieranie informacji pewnie zajęło sporo czasu. Wszystko dopracowane, jestem pod wrażeniem zarówno Twojej pracy jak i samej katedry. Pozdrawiam ciepło Jola

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudowne zdjęcia. Zwłaszcza to drugie. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pewnie z racji miejsca zamieszkania, masz możliwość podziwiania architektury wielkich miast, ze Śląska tam najbliżej; my to raczej cerkiewki w górskim regionie w przygranicznym pasie, no może jeszcze Bardejów z urokliwym starym miastem i kościołami; przecudna budowla, pięknie usytuowana katedra, ujęte doskonałe detale architektoniczne, masz oko do takich perełek; pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak spojrzysz na mapkę pod postem, to się przekonasz, że od Ciebie jest bliżej do Koszyc niż z Zabrza. Zresztą, my tam jechaliśmy 3 dni, zwiedzając co ładniejsze miejsca na Słowacji.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  7. Przepiękna świątynia! Te misternie wykonane w kamieniu zdobienia, lekkie niczym z koronki. Dziękuję za piękne zdjęcia i opis. Może kiedyś poprowadzi mnie tam szlak moich podróży. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla takich miejsc warto nawet zboczyć z trasy. Mam nadzieję, że kiedyś uda Ci się zobaczyć tę katedrę.
      Pozdrawiam.

      Usuń
    2. Też mam taką nadzieję. Zasyłam pozdrowienia:)

      Usuń
  8. Niezwykle ciekawe jest położenie katedry w Koszycach, z lotu ptaka zadziwia nie tylko urbanistów.
    Szkoda, ze nie udało się Tobie zejść do krypty gdzie spoczywają prochy Franciszka II Rakoczego, które rząd Węgier sprowadził ze Stambułu.
    Niezwykle ciekawy opis katedry, może kiedyś uda mi się dojechać do Koszyc...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę Ci, by się udało. A widok na katedrę z góry faktycznie zachwyca. Spotkałem się z określeniem - zabudowa soczewkowa. Faktycznie , bardzo tu pasuje.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  9. Piękna! Prawdziwy klejnot. Trzeba Węgrom przyznać że umieli sięgać po najlepsze wzory i twórczo je realizować!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, nie wspomniałem o burzliwych dziejach miasta. Trudno tak do końca powiedzieć, kto ją budował. Przez sto lat budowy miasto było pod różnymi wpływami. Z jednym się zgadzam - to na pewno jest klejnot architektury.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  10. Katedra w Koszycach jest naprawdę przepiękna. Zwiedzałam ją dwukrotnie - raz jakieś 15 lat temu a drugi raz 2 lata temu.
    Całe Koszyce są przepięknym miastem.
    Dziękuję za przepiękne zdjęcia - ja tylu nie mam, chociaż też wiele zrobiłam.
    :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, całe Koszyce prezentują się świetnie. Kiedyś je opiszę w poście.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  11. Jestem pod wrażeniem piękna katedry koszyckiej. To prawdziwa perła architektury. Jak zwykle świetna relacja i doskonałe zdjęcia. W tym roku już nie mam w planach Słowacji ale na wszelki wypadek zapisuję w Notesiku Marzeń.
    Serdecznie Cie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękne miejsca przyciągają jak magnes. Jak już je zapisałaś, to pewnie i tam zawitasz. W końcu to średniowieczna katedra, a takie bardzo lubisz zwiedać.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Wpadłam do Ciebie gdyż jestem pod wrażeniem koszyckiej katedry. Muszę przyznać, że masz doskonałą pamięć albo już dobrze mnie poznałeś. Faktycznie, uwielbiam średniowiecze ponieważ jest obszarem fascynującym, źródłem inspiracji. W czasach PRL wmawiano, że była to epoka ciemna, zacofana.
      Miłego świętowania:)

      Usuń
  12. Bardzo lubię gotyk więc już od pierwszego zdjęcia zachwyciła mnie ta słowacka katedra. Z lotu ptaka też wygląda pięknie, naprawdę brakuje tylko wody żeby wyglądała na usytuowaną na wyspie.
    A jakie piękne i oryginalne mozaiki z dachówek. Nie mogę przestać się zachwycać wzorami i kolorami.
    Miłego dnia ( jutrzejszego ) bo dziś już prawie noc. Zatem dobranoc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwróciłaś uwagę na mozaiki z dachówek. Faktycznie są piękne i wspaniale się prezentują. Kiedyś zachwycałem się podobnymi w Wiedniu, ale te je przebijają wyglądem.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  13. Koszyce to w ogóle piękne miasto, zabytków chyba nawet więcej niż w Bratysławie. Katedra to wisienka na torcie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą. Kiedyś opisze jeszcze co można zobaczyć spacerując głównym traktem Starego Miasta i jego bocznymi zaułkami. Jest jeszcze sporo atrakcji. Chociaż bez wątpienia katedra jest taką wisienką na torcie.
      Pozdrawiam.

      Usuń
    2. Chętnie poczytam i obejrzę, bo w Koszycach dawno nie byłem :) Pozdrawiam

      Usuń
  14. Przepiękna, imponująca, a jej usytuowanie- niesamowite. Zamieściłeś wspaniałą relację i pokazałeś ogrom fascynujących detali. Dużo czasu poświęciłam na czytanie, patrzenie, podziwianie. Teraz będę chciała zobaczyć ją na żywo. Bo rzeczywiście mamy ją bardzo blisko. Momentami przypomina mi otfinowską świątynię, oczywiście w znacznie skromniejszym pokazie. Bo i czas powstania nie ten i miejsce, ale cieszymy się również naszą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, jej lokalizacja jest niezwykła. Specjalnie dodałem to zdjęcie z lotu ptaka, bo ono było dla mnie inspiracją, żeby katedrę tę zobaczyć.
      Pozdrawiam

      Usuń
  15. Bylam w Koszycach jakies 3 tygodnie temu, podziwialam i katedre, w glowie sie nie misci ile trudo wymagala taka misterna i bogata robota. Patrzylam i patrzylam i przerazalo mnie to, ze nie sposob tego wszystkiego dokladnie poogladac i spamietac wiec Twoj post bardzo mi przypasowal. A Koszyce jako miasto tez zachwyca wiec poczekam na post o Twoim jego zwiedzaniu.

    Mandorla zwrocila moja uwage . chyba takiego elementu nigdy nie widzialam w zadnym kosciele, nawet zapytalam o nia przewodnika ale mnie troche zbyl...pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja często dopiero po powrocie z wycieczki, podczas oglądania na spokojnie zdjęć, zdaję sobie sprawę na ile rzeczy w trakcie zwiedzania nie zwróciłem uwagi. Wykonując zdjęcie skupiamy się na całym kadrze, a dopiero na ekranie komputera powiększając kadr dostrzegamy jego detale.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  16. Wspaniały obiekt. Z jaką precyzją wykonane wszystkie detale, wszystko takie finezyjne. Bogaty wystrój. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą, prawdziwe arcydzieło architektury kościelnej.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  17. Łał, faktycznie katedra robi wrażenie. Jestem nią oczarowana.
    Wspaniała relacja i zdjęcia :)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  18. Piękna z zewnątrz i wewnątrz. Bardzo ładnie pokazałeś w zbliżeniu detale no i oczywiście zachęciłeś do jej odwiedzenia..., pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  19. Twoje zdjęcia mnie oszołomiły. Katedra też. Wziąłeś pod uwagę każdy detal. Ubóstwiam gotyk. Kiedyś odwiedzę Koszyce. I przyjrzę się temu Arcydziełu z bliska. Dziękuję za tę relację.

    OdpowiedzUsuń
  20. Jeszcze raz wróciłam, ponieważ wpisałam to miejsce w moim zeszycie Marzeń podróżniczych.
    Ta katedra jest powalająca, dzięki Tobie wiem na jakie szczegóły zwrócić uwagę. Dziękuję.
    Poszperałam w zapiskach i przypomniałam sobie, że kilka lat temu przygotowując materiały na temat: Topos Sadu ostatecznego, miałam zdjęcie właśnie z tej katedry.
    Moc pozdrowień posyłam.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga. Będzie mi miło przeczytać Twoją opinię o przedstawionym miejscu..

Obserwatorzy

Szukaj na tym blogu