Około 300 metrów od Sanktuarium św. Anny, przy drodze prowadzącej do miejscowości Góra św. Anny na Opolszczyźnie, znajduje się wejście do rezerwatu przyrody "Góra św. Anny". Jego obszar leży w granicach utworzonego tutaj w 2010 roku geoparku, a ten z kolei stanowi część Parku Krajobrazowego "Góra św. Anny" Trochę to zawiłe poprzez użycie tej samej nazwy dla każdego z tych tworów.
Góra św. Anny to miejscowość do której często przyjeżdżają mieszkańcy Górnego Śląska. Sami odwiedziliśmy ją wielokrotnie. Tym razem naszym planem było pospacerowanie po ścieżkach wspomnianego geoparku. Pewnie niewiele osób wie, że wzniesienie na którym położona jest miejscowość Góra św. Anny, czyli wzgórze Chełm stanowi pozostałość istniejącego tutaj ok 27 mln lat temu wulkanu. Po latach jego aktywności, pusta już komora magmowa wulkanu zapadła się tworząc kalderę.
Mimo upływu tak dużego okresu czasu, na terenie kaldery do dzisiaj możemy znaleźć ślady jej wulkanicznej przeszłości. W 2020 roku teren kaldery zagospodarowano turystycznie. Powstały ścieżki spacerowe, tarasy widokowe oraz plansze informacyjne omawiające poszczególne stanowiska geologiczne.
Rozpoczynamy nasz spacer. Część trasy prowadzi pomostami i mostkami.
Zbliżenie na odsłonięte warstwy skał wapiennych.
Zagospodarowane miejsca po dawnych kamieniołomach nefelinitu (bazaltu), latem służy do wypasu zwierząt.
Najwyższe miejsce kaldery, fragment dawnego stożka wulkanicznego.
Widok ze stożka.
Z kolei zaglądamy do miejsca najniżej położonego.
Można do niego zejść po metalowych stopniach.
Widok na słupy nefelinitowe, najlepszy dowód wulkanicznej przeszłości tego terenu.
Po raz pierwszy jesteśmy na dnie wulkanu, ciekawe doznanie.
Widok na otoczenie kaldery z tarasu. Niektóre zabudowania znajdują się zaraz przy jego krawędzi.
Mostek, którym opuszczamy teren geoparku.
Widok na kalderę z jego krawędzi.
W oddali widać kombinat koksowniczy Zdzieszowice. Jakoś mi te dymy tym razem pasują do tematyki postu.
Marzec to może nie najlepszy miesiąc na odbycie opisanej wycieczki. Wokół widać tylko bure barwy, które działają przygnębiająco. Przyjedźcie późną wiosną lub latem, będzie bardziej kolorowo. Chociaż pierwsze oznaki ożywienia wiosennego już można było zobaczyć.
Miłego tygodnia, pozdrawiam.
Lokalizacja miejsca
wtorek, 1 kwietnia 2025
W kalderze wygasłego wulkanu
Subskrybuj:
Komentarze do posta
(
Atom
)
Mam takie luźne skojarzenie, że cały ten teren to taki duży skatepark :) :) :) Może właśnie przez te kolory, dołki i górki.
OdpowiedzUsuńAż trudno uwierzyć, że w Polsce mamy pozostałości po wulkanie, a przecież mamy Krainę Wygasłych Wulkanów na Dolnym Śląsku. Nie zmienia to jednak faktu, że stać w kraterze, który nie dymi i nie parzy w stopy, to jednak fajna sprawa. A do tego można sobie pospacerować. Miłe miejsce na mapie Polski. Uściski! :)
To tylko pokazuje, jak różnorodny potrafi być krajobrazowo teren Polski. A moment, gdy stoisz na dnie tej kaldery pozostaje w pamięci.
UsuńPozdrawiam :)
Lubię takie miejsca, to odsłonięcie ściany jak Organy Wielisławskie, a leżące kawałki skały regularne, jakby ktoś je uformował. W Rumunii byliśmy również na dnie wygasłego wulkanu, tylko tam powstało jezioro, nazywa się św. Anny,. Rzeki tam nie wpływają, tylko z opadów deszczu i śniegu zbiera się woda, ale jest całkiem rozległe. Fascynujące zjawiska geologiczne z zamierzchłych czasów pozostawiają po sobie ślady, które możemy teraz oglądać; pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńZarówno Organy Wielisławskie, jak i bazaltowe słupy widoczne w najgłębszym miejscu kaldery powstały w podobny sposób, podczas stygnięcia gorącej lawy, która kurcząc się pęka tworząc wielokątne słupy. Oba twory geologiczne są dowodem wulkanicznej przeszłości terenów, na których się znajduje.
UsuńPozdrawiam serdecznie :)
To moje klimaty. Przyznam, że nie słyszałam o tym miejscu i jak tylko nadarzy się okazja to nie omieszkam pospacerować po tym pięknym rezerwacie przyrody.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie :)
Jeśli to Twoje klimaty, to na pewno Ci się ten geopark spodoba. Przy okazji możesz zobaczyć całe założenie kalwaryjskie oraz Sanktuarium św. Anny. Jest jeszcze ciekawy Pomnik Czynu Powstańczego X. Dunikowskiego w skalnym amfiteatrze.
UsuńPozdrawiam serdecznie :)
No popatrz, nowość na Górze św. Anny, urodziłam się i do 18 lat mieszkałam w pobliżu, bo w Wiekszycach i Koźlu, wiec z uwagą przeczytałam Twój reportaż, wygląda ciekawie to miejsce, jak się zazieleni to będzie jeszcze fajniej. pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńPamiętam, że lubisz wracać w swoje rodzinne strony, więc pewnie zawitasz i na Górę św. Anny, by zobaczyć ten rezerwat. Masz rację, gdy będzie bardziej zielono to odbiór tego miejsca na pewno zyska.
UsuńPozdrawiam serdecznie :)
Świetna wyprawa, dzięki przedwiośniu widać jak na dłoni walory geologiczne tego miejsca. Mnie Góra świętej Anny zawsze kojarzyła się z powstaniem i pomnikiem Dunikowskiego, a jak widać jest tam mnóstwo innych rzeczy wartych zobaczenia. Dobrze jest pomyśleć że także i w Polsce są wulkany, lecz na szczęście wygasłe. Gdyby nie to w Górach Kaczawskich mielibyśmy coś na kształt Pól Flegrejskich, swoją drogą przeraża mnie sytuacja w jakiej znaleźli się mieszkańcy Pozzuoli i innych miejscowości, pozostaje tylko mieć nadzieję. że nie zdarzy się najgorsze. Przesyłam słoneczne pozdrowienia z Ostródy.
OdpowiedzUsuńTrzy lata temu spaliśmy kilka dni w miejscowości St. Anastasia u stóp Wezuwiusza i już można było się poczuć nieswojo, chociaż nie odczuliśmy żadnych wstrząsów. Nie zazdroszczę mieszkańcom Pozzuoli. Znajdują się na wielkiej beczce prochu i to w samym centrum możliwej erupcji. Prognozy są nieciekawe. Dla nas, Polaków groźniejszy wydaje się superwulkan Laacher See, chociaż tutaj prawdopodobieństwo wybuchu nie jest tak duże jak tego na Polach Flegrejskich
UsuńPozdrawiam :)
Jak przeczytałam tytuł to byłam pewna, że zabierzesz nas w jakieś egzotyczne miejsce i miło mnie zaskoczyłeś pisząc o Górze św. Anny. Jakoś jak słyszę wulkan, nawet wygasły, to wybiegam myślami w trochę innych kierunkach.
OdpowiedzUsuńWyobrażam sobie, że świadomość spacerowania po dnie wulkanu to ciekawe i napewno niezapomniane wrażenie. Pofalowane ukształtowanie terenu utworzyło ciekawą trasę spacerową i wiesz co? Moim zdaniem do tego miejsca lepiej pasuje przyroda końcówki zimy/początku wiosny bo brązy lepiej mi do wulkanu pasują.
Kwietniowe serdeczności.
Miejsce pozwala odbyć ciekawy spacer, a dzięki tablicom informacyjnym poznać dzieje geologiczne najbliższej okolicy. Trasa dzięki urozmaiceniu terenu pozwala na wędrówkę na trzech poziomach. Do tego są mostki, schodki i tarasy widokowe. Tu naprawdę można przyjemnie spędzić cały dzień. A to przecież nie wszystkie atrakcje Góry św. Anny. Warto tu przyjechać.
UsuńPozdrawiam w ten prawdziwie wiosenny dzień :)