Kilka dni temu na zaprzyjaźnionym blogu "Szkiełkiem, okiem i sercem" pojawił się
wpis o pałacu Moritzburg. Akurat w tym samym czasie i ja wpadłem na pomysł
umieszczenia u siebie na blogu posta o tej budowli. Normalnie bym sobie odpuścił
ten temat na inną okazję, ale ponieważ Łucja zaprezentowała zdjęcia tylko z
zewnątrz pałacu, uznałem, że nie będę czekał.
Pałac został zbudowany na sztucznej wyspie otoczonej stawem, co nadaje mu
wyjątkowy i malowniczy wygląd.

Zanim weszliśmy na groblę prowadzącą do pałacu, zwróciliśmy uwagę na dwa słupy
pocztowe pochodzące z XVIII wieku.

Ich zadaniem było wskazywanie odległości w milach pocztowych do poszczególnych
miast, co miało ułatwić podróżowanie i transport poczty.

Początki pałacu sięgają XVI wieku, kiedy książę Maurycy Wettyn, elektor saski,
polecił wybudować w tym miejscu renesansowy zamek myśliwski. Okoliczne lasy i
jeziora były wtedy popularnym miejscem polowań władców Saksonii.

W 1723 roku z inicjatywy Augusta II Mocnego, rozpoczęto przekształcanie dawnego
zamku w okazały pałac barokowy. Wtedy powstała obecna forma budowli z czterema
okrągłymi wieżami oraz pałacem otoczonym wodą. Rezydencja była wykorzystywana
głównie jako miejsce polowań, wypoczynku oraz organizowania uroczystości
dworskich.

O tym, że pałac służył głównie jako zaplecze organizowanych w okolicy polowań
świadczy wystrój jego wnętrz oraz liczne detale architektoniczne o tematyce
myśliwskiej znajdujące się na zewnątrz pałacu. Przykładem niech będzie postać
piqueura z psem i rogiem myśliwskim, umieszczona na balustradzie tarasu przed
wejściem do pałacu.

Główna fasada z wejściem do pałacu.

Nad wejściem znajduje się kartusz herbowy zwieńczony okazałą złotą koroną. Herb
łączy w sobie symbole saskie i polsko-litewskie, tak więc znajdziemy na nim Orła
Białego (symbol Polski), Pogoń (symbol Litwy) oraz pośrodku mały herb Wettynów
(symbol Saksonii)

I tutaj znajdziemy odwołania do myślistwa.

Pałac Moritzburg może poszczycić się jedną z największych na świecie kolekcją
poroży. Są one ozdobą zarówno pałacowych pokoi, jak i klatki schodowej.

Pod tym względem wyróżnia się Sala Kamienna, gdzie na ścianach zobaczymy 50
poroży reniferów i łosi, a więc zwierząt, na które nie można było polować w
okolicy pałacu. Zostały zakupione lub były prezentami dla władców Saksonii.
Wiele z nich liczy sobie już ponad 300 lat. Sala Kamienna, jako jedyna w pałacu
ma kamienną posadzkę i stanowi pozostałość pierwotnego zamku Maurycego Wettyna.

Pora zobaczyć najbardziej efektowne wnętrza pałacu. Prosto z Sali Kamiennej
wchodzimy do Sali Potworności. Nazwa sali pochodzi od kolekcji 39 „potwornych”,
czyli zdeformowanych lub wyjątkowo dużych poroży jeleni szlachetnych, które
zostały pozłocone i wyeksponowane na ścianach.

Nas jednak bardziej zaciekawiły malowidła ścienne przedstawiające sceny z
mitologii greckiej, koncentrujące się na postaci Diany, bogini łowów (m.in.
historię Akteona zamienionego w jelenia czy nimfy Kallisto). Gdy podejdziemy
bliżej ścian, przekonamy się, że są to skórzane tapety (kurdybany) wykonane z
garbowanych skór cielęcych lub kozich. Autorami wykonanych na nich malowideł
byli sprowadzeni z Włoch artyści Lorenzo Rossi, Giovanni Battista Grone i Louis
de Silvestre.

Takie tapety znajdziemy w 11 z 60 pałacowych pomieszczeń. Ale nie wszędzie
zostały one pokryte malowidłami. Najczęściej zawierały wytłoczone w skórze
ornamenty, które następnie malowano i złocono lub posrebrzano. Możemy je
zobaczyć m.in. w apartamentach księcia elektora Fryderyka Augusta II, syna
Augusta II Mocnego i późniejszego króla Polski Augusta III Sasa. Na ścianie
możemy zobaczyć jego portret.

Nie tylko tapety przyciągają wzrok w tych apartamentach. Możemy podziwiać
stylowe meble, porcelanowe figurki, ozdobne zegary i eleganckie żyrandole.
Zbliżenie na fragment kurdybanu i ładny, pozłacany zegar wahadłowy z 1710 roku.

Pomiędzy apartamentami księcia elektora i jego żony znajduje się wejście do loży
książęcej w pałacowej kaplicy. Kaplicę zbudował w latach 1661-72 elektor Jan
Jerzy II. Pierwotnie służyła protestantom, ale wraz z przebudową pałacu przez
Augusta II Mocnego została konsekrowana na katolicką, gdyż władca musiał przejść
na katolicyzm chcąc zostać królem Polski. Obraz ołtarzowy przedstawia
Wniebowzięcie Matki Bożej.

Przechodzimy teraz do apartamentów księżnej elektorki Marii Józefy, której
portret możemy zobaczyć na zdjęciu poniżej. Obok obrazu znajduje się manekin
ubrany w replikę sukni z epoki, nawiązującą do wizerunku na portrecie.

Jeden z pokoi apartamentu z portretem Marii Józefy, już jako królowej Polski,
żony Augusta III Sasa.

Zaglądamy do Sali Bilardowej. To kolejna sala z dużymi malowidłami wykonanymi na
skórzanej tapecie. Tym razem tematyka pokazanych scen odnosi się do polowań,
rybołówstwa i życia wiejskiego. Ciekawostką jest sam stół bilardowy, ponoć
najstarszy na świecie.

Większość pomieszczeń pałacu Moritzburg ma podobne wyposażenie i wygląd do już
pokazanych. Warto może jeszcze zobaczyć Salon Japoński z ciekawymi meblami i
wschodnią porcelaną

Zbliżenie na bogato zdobioną szafkę (kabinet) wykonaną w japońskim stylu Nanban
z przełomu XVI i XVII wieku. Charakteryzuje się ona czarną laką oraz
inkrustacjami z masy perłowej i złota.

Pora bliżej pokazać jeden z pieców kaflowych, które spotykamy w prawie każdym
pomieszczeniu. Są podobnej konstrukcji o wysokiej, smukłej formie. Ceramiczne
kafle są szkliwione a ich powierzchnia pokryta reliefami przedstawiającymi
motywy roślinne, heraldyczne lub sceny figuralne. Piece, poza ogrzewaniem
pełniły funkcję reprezentacyjną, stąd ustawiano je w widocznych miejscach, a ich
dekoracja była dopasowana do wystroju wnętrza.

Ostatnim dużym pomieszczeniem w pałacu jest Sala Bankietowa. Znajduje się tutaj
największa kolekcja poroży jeleni szlachetnych licząca 71 sztuk. Nawiązuje w ten
sposób do pierwotnej funkcji budowli, jako pałacu myśliwskiego. Na stole
prezentowana jest historyczna srebrna zastawa oraz porcelana, w tym słynna
porcelana miśnieńska, której manufaktura powstała z inicjatywy Augusta II
Mocnego. Wypada tu wspomnieć, że król był wielkim miłośnikiem porcelany, czego
liczne przykłady widzimy podczas zwiedzania pałacu.

Trasa zwiedzania jest tak poprowadzona, że na koniec trafiamy do Pokoju Piór.
Jego wnętrze oglądamy zza szklanej szyby. Wszystko po to, by jak najmniej kurzu
i zanieczyszczeń dostało się do wnętrza pokoju, gdzie znajduje się unikatowe w
skali światowej łoże paradne Augusta II Mocnego, które wraz z obiciami ścian
zostało wykonane z ponad miliona (według niektórych źródeł nawet dwóch milionów)
piór ptaków łownych, takich jak bażanty, pawie, kaczki i perliczki.

Pióra tych obić nie zostały przyklejone, lecz utkane jako wątek w lnianą osnowę,
co czyni te tekstylia wyjątkowym dziełem rzemiosła z początku XVIII wieku.

Ze względu na skrajne zniszczenia, w 1972 roku uznano, że trzeba je
odnowić. Początkowo myślano, że jest to niemożliwe do wykonania. Jednak
dzięki żmudnej pracy konserwatorów, trwającej 19 lat (od 1987 do 2003 r.), udało
się przywrócić im dawną świetność.

Wysiłek konserwatorów został dostrzeżony i w 2004 roku uhonorowany prestiżową
europejską nagrodą Europa Nostra Award za innowacyjną metodę renowacji tkanin z
piórami. W specjalnych gablotach możemy z bliska zobaczyć fragment tkaniny z
obicia i przekonać się, ile i jak precyzyjnie osadzono w niej ptasie pióra.

Wychodząc z pałacu zaglądamy jeszcze do Hali Powozów, czyli miejsca, gdzie
stały powozy króla i jego świty w czasie pobytu w Moritzburgu. Pałac nie
był zamieszkały na stałe, więc każdorazowy przyjazd do niego wymagał transportu
dużej ilości bagażu i służby. Ich transport odbywał się specjalnymi wozami
bagażowymi, którego przykład możemy zobaczyć na zdjęciu poniżej.

Na koniec dołączam jeszcze kilka zdjęć pokazujących otoczenie pałacu Moritzburg,
który obeszliśmy dookoła.




Zamki i pałace są jednymi z ulubionych celów moich wycieczek. Mimo, że widziałem
ich już sporo, za każdym razem jestem zaskakiwany czymś wyjątkowym.
Pałac Moritzburg zostanie zapamiętany na pewno z powodu niesamowitych
kurdybanów. Ich ilość i jakość nie ma sobie równych. Ale nawet one przegrywają z
Pokojem Piór. Nie wiem, czy zdjęcia oddają cały kunszt i maestrię wykonania
tkanin pokrywających łoże króla i obić ściennych. Nie wiem też, czy gdzieś
jeszcze na świecie znajduje się coś podobnego. Warto tu przyjechać i samemu
wszystko zobaczyć.
Lokalizacja pałacu
czwartek, 19 marca 2026
Pałac Moritzburg
Subskrybuj:
Komentarze do posta
(
Atom
)
Jestem zachwycona pałacowymi wnętrzami. Widać przepych na każdym kroku. Pokój Piór, to faktycznie unikat światowy. Jest piękny i zachwyca misternymi wzorami. Widzę jak wiele straciłam. Zastanawiałam się jakie drzewa posadzono w alei. Na Twoich zdjęciach widzę, że są to kasztany.
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam:)
Na pewno przyjazd do Moritzburgu zakończony zwiedzaniem pałacu z zewnątrz nie daje pełnego obrazu tego miejsca. Oglądanie zdjęć wnętrz może wtedy tylko wywołać frustrację. Wy co prawda wiedzieliście, że ich nie zobaczycie, ale i tak pewien żal pozostaje. Z tego, co widziałem u Ciebie, Saksonia jest jednym z częściej odwiedzanych przez Was miejsc, może więc jeszcze uda się Wam zobaczyć wnętrza tego pałacu.
UsuńPozdrawiam serdecznie :)
Wiesiu, Twój post pięknie uzupełnia wpis Lucji-Marii. Pałac jest wspaniały i bardzo piękny, jako wegetarianka nie wiem czy bym się dobrze czuła w tych pomieszczeniach, ze względu na hekatombę stworzeń, których pióra, skóry i rogi posłużyły do wystroju. Ale maestrii wykonania i dobrego gustu w zakresie sztuki nie sposób nie dostrzec. Pozdrawiam wiosennie!
OdpowiedzUsuńNie jestem wegetarianinem, więc nie mam takich skojarzeń, podczas zwiedzania zabytkowych miejsc. Trofea myśliwskie to często spotykany element wystroju w pałacach i zamkach. Raczej nie zrezygnuję z ich zwiedzania tylko dlatego, że tam się znajdują. Ale rozumiem, że dla niektórych osób może to być dość nieprzyjemne doznanie. Musimy też pamiętać, że oglądamy wnętrza historyczne, w tym przypadku aranżowane na początek XVIII wieku. Taka wtedy była moda i zwyczaje. Trudno by było oddać charakter pałacu myśliwskiego bez myśliwskich trofeów.
UsuńPozdrawiam serdecznie :)
Masz rację, takie to były czasy, prawdziwy mężczyzna z wyższych sfer musiał polować i odnosić sukcesy na tym polu. A pałacowi faktycznie trudno odmówić urody, więc cieszę się, że go tak ładnie pokazałeś! 🌞
UsuńPiękna budowla, a pierwsze i ostatnie zdjęcie całkowicie mnie zauroczyło. A wnętrza pełne przepychu i wyposażenie również robi wrażenie. W sobotę byłem w Pszczynie, ale trochę było późno i już nie było nam dane zobaczyć wnętrza, chociaż tam bywałem wczesniej. Pozdarwiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńMyślę, że pałac w Pszczynie śmiało może konkurować z tym z Moritzburga. Też wielokrotnie w nim bywałem. Jest to perełka, którą warto pokazać komuś, kto nas odwiedza z innej części Polski lub z zagranicy.
UsuńPozdrawiam serdecznie :)
Bardzo się cieszę, że ten wpis zrobiłeś. Uzupełniłeś tym samym wpis Lusi, a jednocześnie dodałeś nowe smaczki. Trudno bowiem nazwać inaczej dzieła sztuki, które można zobaczyć we wnętrzach. Malowane kurdybany i tkane piórami łoże to mistrzostwo świata! Miał nasz król smak, gest, no i kasę na drogie zachcianki. Zostawił światu niezły spadek! Super miejsce. Może kiedyś...
OdpowiedzUsuńPięknego weekendu Ci życzę:)))
Coś mi się wydaje, że zakiełkowała u Ciebie myśl o odwiedzeniu, po raz kolejny, Saksonii. Nie ma się co dziwić, chyba poza Czechami jest to najbliżej nas położone miejsce oferujące tak dużo atrakcji. Co do króla to na pewno miał gest, szkoda tylko, że bardziej zależało mu na swoich włościach, niż nad rozkwitem całego kraju.
UsuńPozdrawiam serdecznie :)
To prawda: jeśli chodzi o wyjazd i o gest króla!
UsuńWnętrza faktycznie piękne, choć te poroża i głowy zwierząt... paskudztwo, zwłaszcza w takiej ilości. Pozdrowienia!
OdpowiedzUsuńJa odbieram ten myśliwski pałac, jako całość. I taki mi się podoba.
UsuńPozdrawiam :)
To przepiękny pałac. Miło było choć wirtualnie go pozwiedzać.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie :)*
I mnie miło, że tak go odbierasz. Sam często odbywam takie wirtualne spacery.
UsuńPozdrawiam serdecznie :)
Czytając wpis Łucji, ciekawa byłam wnętrz pałacu, którego styl architektoniczny bardzo mi się spodobał. Teraz dostałam pełnię wiedzy o tym miejscu i muszę przyznać, że wnętrza, a w szczególności ich wyposażenie są zupełnie niezwykłe: skórzane tapety i łoże paradne wykonane z piór ptaków łownych. Oj, mieli królowie rozmach i fantazję ;-))
OdpowiedzUsuńPozdrawiam wiosennie...
Anita
Na pewno mieli rozmach i fantazję, czego najlepszym dowodem jest to łózko paradne, które służyło tylko do podkreślania przepychu władcy. Z tego, co wiadomo, to nigdy nie służyło do spania. Cały pałac miał potwierdzić splendor władcy. Jego wystrój, wnętrza, meble, kolekcja porcelany, obrazy, piece czy żyrandole miały oczarować zwiedzających i umilić im pobyt w tym miejscu. A przecież to nie był koniec marzeń króla Augusta II Mocnego. W planach były wybiegi dla dzikich zwierząt i rozbudowa parku pałacowego. Ustronne położenie pałacu miało też tuszować liczne romanse króla. To tutaj miała powstać świątynia Diany, która jest patronem myśliwych, ale również płodności. Nie opisałem tego w poście, ale ok.2 km od tego pałacu znajduje się bażanciarnia. Skromny pawilon na uboczu był spełnieniem tej idei. Co prawda powstał po śmierci króla, ale idealnie pasował do koncepcji stworzenia miejsca miłosnych schadzek dla romansujących dworzan.
UsuńPozdrawiam w ten ładny, słoneczny dzień :)
Zwiedzanie zamków i pałaców to również wielka pasja Łucji ale o tym przecież wiesz. Fajnie się zgraliście z tematem a Wasze wpisy stanowią opowieść w odcinkach.
OdpowiedzUsuńPoroża jako element dekoracyjny nie podobają mi się w ogóle a w takich ilościach wyglądają niemal koszmarnie 😃. Zdecydowanie piękniejsze są naścienne malowidła i skórzane tapety, o których chyba nigdy nie słyszałam. Podobnie jak o Pokoju Piór, zapewne masz rację pisząc, że jest światowym unikatem. Świetny to dowód na pomysłowość ówczesnych władców i talent ekspertów od wystroju wnętrz 🙂.
Wiosenne serdeczności.
Zaczynam się zastanawiać, czy coś ze mną nie tak. Większość komentujących negatywnie odniosło się do znajdującej się w pałacu kolekcji poroży. Pewnie różne są tego powody, nie wnikam. Moim zamiarem było oddanie wyglądu pałacu Moritzburg, tak, jak go zaaranżowano, czyli na pałac myśliwski z początku XVIII wieku. Takie wtedy były standardy życia arystokracji i jej rozrywki. Tych wszystkich, którzy poczuli się zdegustowani tym postem zapewniam, że nie to było moim celem.
UsuńCieszmy się wiosną, pozdrawiam serdecznie :)
Ja to generalnie nie jestem fanką ani poroży, ani dywanów będących skórą zwierząt ale zapewniam Cię, że jest wiele osób którym to się podoba, sama takie znam. Każdemu podoba się co innego i nawet jeśli Tobie się te poroża podobają, chociaż w tekście o tym nie wspominasz, to masz do tego prawo bo Ty to Ty i wszystko z Tobą tak, tylko że po Twojemu 😃
UsuńRzeczywiście pięknie w środku wygląda ten pałac. Ja byłam tam ale remont był a poza tym mieliśmy w planie jeszcze kilka innych obiektów do zwiedzenia w ciągu jednego dnia. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńPrzynajmniej zobaczyłaś go z zewnątrz. W Saksonii jest takie nagromadzenie atrakcji, że trudno się zdecydować, co zobaczyć, a co odpuścić. Jedna wycieczka zwykle nie wystarczy.
UsuńPozdrawiam :)
Tkaniny są fascynujące, podobnie jak wszystko, co prezentują wnętrza. Zarówno z Łucją jak i z Tobą warto podróżować...
OdpowiedzUsuńGdzie mi tam do Łucji. Na mój jeden post ona publikuje trzy lub cztery...
UsuńWidziałam już ten pałac kilkukrotnie na zdjęciach i obiecała sobie, ze muszę go odwiedzić. Po tym wpisie nabrałam większego apetytu na podróż do Saksonii. Piękne miejsce!
OdpowiedzUsuńMiłych wrażeń. Saksonia to świetny kierunek. Tak dla amatorów pięknej architektury, jak i atrakcji przyrodniczych.
UsuńPozdrawiam :)
Bardzo ładne wyposażenie tego zamku, chyba najbardziej podobają mi się kaflowe piece a także pokój piór. Po raz kolejny widać jak ważna jest praca konserwatorów, jak dużo wymaga i nakładu pracy i czasu, aby odnowić zniszczenia nawarstwione latami.
OdpowiedzUsuńI ja dołączę do osób, które nie przepadają za porożem (podobnie, jak nie lubię ani ogrodów zoologicznych, ani cyrków), ale tak jak piszesz owo poroże stanowi część wystroju ówczesnych zamków więc trudno je pominąć. :)
Pałac ma bogate wyposażenie, więc każdy odnajdzie tutaj elementy wystroju, które go zaciekawią. Fajnie, że zwróciłaś uwagę na prace konserwatorów. Zwykle się nie zastanawiamy, ile trudu trzeba, by takie wnętrza w starych pałacach ładnie wyglądały. Ten przykład z Pokojem Piór najlepiej to oddaje. 19 lat benedyktyńskiej pracy. Robi wrażenie.
UsuńPozdrawiam serdecznie :)
Podobnie jak Ty lubię zwiedzać zamki i pałace, a nawet w nich nocować kiedy są dostępne jako hotele.
OdpowiedzUsuńSzczególną uwagę, podobnie jak inni czytelnicy, zwróciłam na Pokój Piór i unikatowe tkaniny, po renowacji prezentujące się wspaniale. Nieco mniej podobały mi się ekspozycje poroży - takie wrażenie upstrzonych ścian. Poza tym piękne położenie pałacu na grobli no i dwa słupy pocztowe, które widzę po raz pierwszy.
Pozdrawiam serdecznie i życzę radosnych Świąt Zmartwychwstania Pańskiego :)
Piękne położenie pałacu to pierwsza rzecz, którą widzimy będąc tam, na miejscu. Każdy krok po grobli prowadzącej do niego ujawnia kolejne szczegóły tak pałacu, jak i jego otoczenia. Jest zapowiedzią tego, co zobaczymy w środku. Czy ktoś lubi rogi, czy nie, na pewno będzie pod wrażeniem.
UsuńDziękuję za życzenia. Pozdrawiam i również życzę wesołych Świąt Wielkanocnych :)
Ja podobnie jak Ty, uwielbiam zamki, pałace i dwory. Też nie jestem fanką "zwłok" na ścianie, ale tu muszę się z Tobą zgodzić w 100% - to pałac myśliwski, więc właściciele niejako chwalili się zdobyczami lub wymieniali się prezentami podczas odwiedzin. A nawet, gdyby pałac nie był z przeznaczeniem na odpoczynek po polowaniach, to i tak te zwierzęta mogły stać się dekoracją, bo wówczas taka była moda. My za to teraz wieszamy na ścianach telewizory :) A sam pałac bardzo uroczy, rzeczywiście ma malownicze położenie. Zatrzymałam się na dłużej przy tym środku transportu do przewozu bagaży. Te kufry musiały być wielkie, ciężkie, nieporęczne i angażować mnóstwo ludzi do ich przenoszenia na pokoje. No cóż... już dawno po Świętach, a przed nami Majówka, więc życzę udanego majowego weekendu. I do kolejnego przeczytania ;) Ściskam!
OdpowiedzUsuńDziękuję za życzenia. Od dwóch lat przestaliśmy realizować majówkowe wycieczki. Ta ostatnia odbyła się m.in. w Bieszczadach i to był prawdziwy koszmar. Chodzi o ilość ludzi, potworne kolejki do atrakcji, korki na drogach i przepełnione restauracje. Nigdy więcej. W tym roku mam nadzieje na spokojny pobyt tydzień po majówce. Jedziemy na kilka dni do Polanicy Zdroju, przy okazji odwiedzimy "stare kąty" bo mieliśmy kilka lat przerwy w podróżach do Kotliny Kłodzkiej. Był czas, że bywaliśmy tam kilka razy w roku. Cieszę się, że masz zdrowe podejście do tej rogacizny na ścianach pałaców, z drugiej strony ciekawy jestem, co mówiliby ci wszyscy przeciwnicy, gdyby te ozdoby zdjęto. Oglądanie gołych ścian to średnia przyjemność.
UsuńMam nadzieję, że Ty wspaniale spędzasz majówkę, więc życzę dobrej zabawy i serdecznie pozdrawiam :)