Na jednym ze slajdów na stronie tytułowej bloga napisałem, że wycieczki do wodospadów i wodnych kaskad są moimi ulubionymi. Dzisiaj chciałbym Wam zaprezentować zdjęcia z wąwozu Vintar, uważanego za jeden z 5 cudów natury Słowenii. Znajduje się na terenie Triglavskiego Parku Narodowego w Alpach Julijskich.
Wąwóz powstał pod koniec ostatniego zlodowacenia, ok. 10 000 lat temu i został wyrzeźbiony przez rzekę Radovna. Liczy 1,6 km i biegnie pomiędzy majestatycznymi wzgórzami Hom i Bort. Jego ściany pną się na wysokość od 50 do nawet 100 metrów. Wąwóz został odkryty w 1891 roku przez burmistrza miasta Gorje Jakoba Žumera i w swojej pierwotnej formie był ekstremalnie trudny do przejścia. Dopiero wykonanie specjalnych kładek, mostów i pomostów zawieszonych kilka metrów nad dnem wąwozu spopularyzowało to miejsce wśród turystów.
Przed nami ostatni tydzień wakacji. Pozostając w atmosferze letnich wojaży zapraszam Was dzisiaj na grecką wyspę Hydra. Dostać się na nią można w około trzy, cztery godziny promem z Aten lub szybciej statkiem wycieczkowym z jednej z licznych miejscowości turystycznych na Peloponezie. Turyści zapuszczają się tutaj dla niezwykłej atmosfery tej niewielkiej, bo liczącej tylko 50 km kw. wyspy. Jedynej greckiej wyspy, gdzie jest zakazany nie tylko ruch samochodowy, ale nawet rowerowy.
Sami Grecy uważają ją za najładniejszą wyspę Zatoki Sarońskiej. O tym, że dużo w tym stwierdzeniu jest prawdy przekonujemy się sami już podczas wpływania do portu.
Zwykle wracając do Polski z południa Czech zatrzymujemy się na terenie Morawskiego Krasu, by zwiedzić jedną z licznych tam jaskiń. Tym razem wybór padł na jaskinię Balcarka. Po jej zwiedzeniu mogę stwierdzić, że jest jedną z najładniejszych, jakie do tej pory zobaczyłem. Długość jej korytarzy wynosi ok 1400 m, z czego do zwiedzania udostępniono 720 m w formie trasy turystycznej. Pod powierzchnią ziemi panuje stała temperatura 7-8 °C. Wilgotność wynosi ok. 99%
Wizyta w jaskini zaczyna się w okazałym portalu wejściowym Balcarowej Skały. Sztucznie utorowanym korytarzem zwiedzający schodzą do niewielkich komór, które pociągają barwnością sintrowych nacieków i stalagmitów. Pierwszym postojem są wysokie na 10 metrów komory nazywane rotundami Wilsona. Większa z nich jest przepięknie ukształtowaną kolistą przepaścią, której ściany zdobią sintrowe kaskady. Stąd wiedzie trasa do największych komór Balcarskiej jaskini - Wielkiej Katedry o rozmiarach 65 x 20 x 15 metrów. Jej sufit zdobią przejrzyste stalaktyty i zasłony. Po zwiedzeniu wszystkich malowniczych zakątków Wielkiej Katedry na zwiedzających czeka wejście do części zwanych Galeriami i Korytarzem przyrodniczym.
Wyszehrad to niewielka miejscowość położona malowniczo w Zakolu Dunaju na północy Węgier, ok 35 km od Budapesztu. Chociaż dzisiaj miasto liczy sobie niecałe 2 tys. mieszkańców, to przez dwa stulecia, od roku 1323 do 1543 było stolicą Królestwa Węgier. Dzisiaj, o dawnym okresie świetności miasta przypominają zachowane zabytki, z których najważniejsze to siedziba dawnego pałacu królewskiego oraz położone na wysokim wzgórzu ponad miastem zabudowania cytadeli, czy też twierdzy albo zamku, bo różnie to miejsce bywa nazywane. W tym poście opiszę walory samej twierdzy, pałac opiszę innym razem.
Widok na cytadelę z okolic miejskiego parkingu.
Początki budowy cytadeli sięgają połowy XIII wieku, gdy po najazdach tatarskich król Bela IV postanawia zbudować twierdzę, która da schronienie na wypadek kolejnych podbojów. Kolejni władcy rozbudowują twierdzę. Powstają skrzydła mieszkalne, liczne baszty i wieże. Przez pewien czas w cytadeli przechowywano insygnia królewskie.
Chcąc dostać się do cytadeli można to zrobić pieszo, oznakowaną ścieżką, lub dojechać krętą drogą poprowadzoną wokół wzgórz okalających miasto. Taki też wariant my wybraliśmy. Poniżej widok na twierdzę z tej drogi.
Samochód zostawiamy na parkingu. Po schodach i widoczną bramę wchodzimy w obręb twierdzy.
Potężne mury robią wrażenie.
Cytadela jest licznie odwiedzana przez turystów, którzy tu ściągają nie tylko dla niej, ale również dla wspaniałych widoków, jakie rozciągają się wokół jej murów.
Schodzimy na widoczny punkt widokowy, skąd mamy piękny widok na Zakole Dunaju i miasto Wyszehrad.
Teraz z powrotem na górę i zaczynamy zwiedzanie cytadeli.
Zwiedza się indywidualnie, bez pośpiechu. Spacerujemy po fragmentach murów i zaglądamy do kolejnych udostępnionych pomieszczeń.
Najwyższy punkt twierdzy. Z widocznej wieży rozciąga się ładny widok
W części pomieszczeń znajdują się wystawy i inscenizacje pokazujące najważniejsze wydarzenia z historii cytadeli. M.in. zjazdów królów Polski, Czech i Węgier w latach 1335 i 1338. Dzisiaj kontynuacją tych zjazdów są spotkania przywódców państw Europy Środkowej w ramach Grupy Wyszehradzkiej.
Udało nam się również zajrzeć do kuchni, gdzie przygotowywano posiłki na to ważne wydarzenie.
Kontynuujemy wędrówkę po twierdzy, a właściwie po tym, co z niej zostało. W XVIII wieku Austriacy, chcąc ukrócić myśli narodowowyzwoleńcze Węgrów wysadzają twierdzę. To co widzimy to efekt prowadzonych od prawie stu lat prac remontowych, mających na celu przywrócenie jej wyglądu z okresu jej świetności.
W wielu miejscach z jej murów widać, jak pięknie jest położona.
Ostatni odcinek podczas zwiedzania pozwala zobaczyć zrekonstruowany fragment cytadeli. Prezentuje się efektownie.
Nie wiem, co bardziej nam się podobało. Twierdza, czy widoki z niej ? Myślę, że warto o tym się samemu przekonać odwiedzając przedstawione miejsce. Pozdrawiam.
Jeszcze filmik ze zdjęciami. Polecam oglądanie na pełnym ekranie.
Przełom czerwca i lipca w Petersburgu oferuje nam najdłuższe dni. Dopiero po godzinie 22.30 słońce chowa się za horyzont. Tak wiec, gdy pewnego dnia wybraliśmy się po kolacji na wieczorny spacer, wciąż towarzyszyły nam promienie słońca. Okolica nabrała ciepłego zabarwienia, a okoliczne budynki rzucały długie cienie. Celem naszej wycieczki był Ogród Letni położony po drugiej stronie Newy. Pozornie blisko naszego hotelu, jednak dojście do niego zajęło nam ok 0,5 godziny.
Od wielu lat moją pasją są wycieczki. Odbywane pieszo, rowerem czy samochodem są okazją do
podziwiania piękna naszej planety.
Nieodłącznym towarzyszem tych podróży jest żona i ... aparat fotograficzny.
Zapraszam do obejrzenia moich fotowycieczek.