W tym roku na urlop wybrałem się nad nasze polskie morze. Z Bałtykiem jest tak,
że jak jest pogoda, to nie ma piękniejszego miejsca na urlop. Lubię jeździć w
okolice Karwi. Są tam piękne szerokie plaże a przy nich ciągnie się pas wydm z
sosnowym lasem. Na plażowanie wybieram miejsce pomiędzy Karwią i Jastrzębią
Górą. Na tym ok. 10 km odcinku jest zdecydowanie mniej ludzi i można mieć
kilkanaście metrów plaży tylko dla siebie. Pogoda dopisała, Bałtyk był tak
ciepły, że aż żal było z niego wychodzić. Trafiły się jednak i takie dni, gdy
pogoda nie zachęcała do plażowania. Skutkowało to odbyciem kilku wycieczek.
W zasadzie były to powroty do miejsc już znanych. Stąd sporadycznie wyciągałem
aparat fotograficzny, by uwiecznić coś nowego. Tak też było podczas wycieczki do
Helu. Sama miejscowość jest bardzo malownicza. Wiele starych rybackich domów
pamięta jeszcze lata XIX w. Spacer głównym traktem miejskim zajmuje ok. 0,5
godziny, powrót nabrzeżem trochę więcej.
I właśnie w trakcie tego spaceru moja żona zwróciła mi uwagę na ładnie
prezentujący się budynek restauracji.