Bolonia to miasto, które zachwyca od pierwszego wejrzenia. Choć ustępuje
popularnością Rzymowi czy Florencji, kryje w sobie magnetyczną siłę, która
przyciąga miłośników historii, sztuki i... dobrego jedzenia. To tutaj, pośród
kilkudziesięciu kilometrów słynnych arkad (portyków) wpisanych na listę UNESCO,
bije serce regionu Emilia-Romania.
Tradycja idealnie współgra tu z młodzieńczą energią. Nic w tym dziwnego, skoro
Bolonia szczyci się trzema wymownymi przydomkami: La Grassa (Syta) – ze względu
na niezrównaną tradycję kulinarną, La Dotta (Uczona) – jako dom dla najstarszego
uniwersytetu w świecie zachodnim, założonego już w 1088 roku, oraz La Rossa
(Czerwona) – nawiązująca do charakterystycznego koloru dachówek i ceglanych
murów. Jej historia sięga czasów Etrusków i Rzymian, a burzliwy rozkwit w
średniowieczu pozostawił po sobie niezwykłe dziedzictwo – w tym kultowe,
pochylone wieże, które do dziś dominują nad panoramą miasta.
Nasz spacer po Bolonii zaczynamy na Piazza Maggiore, wokół którego od wieków
toczy się życie polityczne, religijne i towarzyskie miasta. Ten wytyczony już w
XIII wieku plac jest jednym z najstarszych i najlepiej zachowanych rynków we
Włoszech. To właśnie tutaj najlepiej widać unikalny charakter Bolonii –
elegancję renesansu połączoną z ciepłym, surowym urokiem czerwonej cegły.
Możemy to ocenić na przykładzie Palazzo d’Accursio, obecnie pełniącego funkcję
ratusza (Palazzo Comunale) .

Ten średniowieczny kompleks architektoniczny od 1336 roku nieprzerwanie służy
jako siedziba władz miejskich Bolonii. Nazwa pałacu pochodzi od jego pierwszego
właściciela - Accursiusa (Accursio), wybitnego, średniowiecznego profesora prawa
na tutejszym uniwersytecie. Pod koniec XIII wieku miasto odkupiło od niego
posiadłość, a w kolejnych stuleciach sukcesywnie ją rozbudowywało, tworząc
unikalną mieszankę stylów od gotyku po renesans.

Nad wejściem góruje pomnik papieża Grzegorza XIII, twórcy kalendarza
gregoriańskiego, który urodził się w Bolonii.

Pozostałe detale wystroju pałacu.


Warto zajrzeć na wewnętrzny dziedziniec pałacu z ładnym portykiem.

Większość turystów podziwia pałac tylko z zewnątrz, tracąc okazję na zobaczenie
spektakularnych sali, do których wejście jest w większości darmowe. Najpierw
trzeba pokonać Schody Bramantego. Te łagodne schody z charakterystycznymi,
wypukłymi stopniami (tzw. cordonata) zostały zaprojektowane w konkretnym celu,
aby dostojnicy i radni miejscy mogli wjeżdżać na wyższe piętra konno.
Jedno z ogólnie dostępnych wnętrz - Sala Farnese. Znajduje się na drugim piętrze
i jest pokryta XVII-wiecznymi freskami przedstawiającymi kluczowe momenty z
historii miasta. To właśnie tutaj w 1530 roku odbyła się część uroczystości
związanych z koronacją cesarza Karola V przez papieża Klemensa VII.
Zdjęcie z Internetu
Obok pałacu znajduje się monumentalna Fontanna Neptuna. Wieńczący ją posąg z
brązu, przez mieszkańców nazywany pieszczotliwie Il Gigante (Olbrzym), to dzieło
słynnego rzeźbiarza Giambologni (właśc. Jean de Boulogne). Prace nad monumentem
rozpoczęły się w 1563 roku, a cała konstrukcja została ukończona i oddana do
użytku w 1566 roku.

Fontanna została zamówiona przez kardynała Karola Boromeusza dla upamiętnienia
wyboru jego wuja na papieża Piusa IV. Miała symbolizować absolutną władzę
papieską. Tak, jak Neptun rządzi morzami, tak papież rządzi światem.

W dolnej części fontanny znajdują się cztery nereidy (nimfy wodne).
Charakterystycznym i śmiałym elementem tych postaci jest fakt, że tryskają one
wodą z piersi, co w renesansie i manieryzmie symbolizowało płodność oraz
obfitość wód. Niestety, w czasie mojego pobytu nie wszystkie dysze fontanny
działały.

Kościół i cenzura papieska w XVI wieku zabroniły Giambologni stworzenia posągu o
zbyt wybujałych i realistycznych proporcjach intymnych. Rzeźbiarz musiał ulec
woli duchownych, ale postanowił ich przechytrzyć. Zaprojektował lewą rękę
Neptuna, wyciągniętą w geście uspokajania morza, w tak specyficzny sposób, że
stojąc w pewnym punkcie przed fontanną kciuk ten idealnie pokrywa się z jego
podbrzuszem, tworząc iluzję erekcji.

Charakterystyczny trójząb trzymany przez Neptuna stał się bezpośrednią
inspiracją dla logo znanej bolońskiej marki samochodowej Maserati.
Jeszcze raz mamy okazję spojrzec na Palazzo d’Accursio i jego wieżę zegarową.
Istnieje możliwość odpłatnego wejścia na nią, podobnie jak i do znajdującego się
w pałacu Bologna City Art Collections (Kolekcji Sztuki Miasta Bolonia).

Udajemy się teraz na centralne miejsce Piazza Maggiore. Letnią porą funkcjonuje
na nim kino plenerowe, a repertuar zwykle opiera się na klasycznych filmach. W
tle widać zabytkowy pałac Palazzo del Podestà. Budynek ten powstał około 1200
roku jako pierwsza siedziba lokalnych władz i urzędników (podesty). Nad gmachem
góruje charakterystyczna wieża Torre dell'Arengo, w której dawniej znajdował się
dzwon zwołujący mieszkańców na nadzwyczajne zgromadzenia miejskie. Choć pałac ma
średniowieczne korzenie, jego obecna, imponująca fasada z charakterystycznymi
arkadami zyskała renesansowy wygląd w drugiej połowie XV wieku.

Dokładnie naprzeciw Palazzo del Podestà, znajduje się najbardziej monumentalna
budowla Piazza Maggiore. Jest nią bazylika San Petronio (św. Petroniusza).
Budowę bazyliki rozpoczęto 7 czerwca 1390 roku. Plany zakładały zbudowanie
kościoła, który miał być większy od Bazyliki św. Piotra w Rzymie. Papież Pius IV
skutecznie jednak zablokował te ambitne plany, zlecając budowę w sąsiedztwie
budynków Uniwersytetu (Archiginnasio). To nie pozwoliło na zbudowanie transeptu
świątyni o wymiarach takich, jak planowano.
Najbardziej uderzającą cechą zewnętrzną kościoła jest jego fasada. Wygląda tak,
jakby budowlańcy nagle porzucili pracę. I rzeczywiście tak było. Dolna część
jest misternie wykończona białym marmurem z Istrii i różowym z Werony, natomiast
górna to surowa, ciemna cegła. Powodem przerwania prac były zarówno problemy
finansowe, jak i brak porozumienia w sprawie wyglądu fasady i to pomimo wielu
projektów jej ukończenia. Należy przy tym wiedzieć, że budowę bazyliki finansował
nie Watykan, a miasto Bolonia. W pewnym momencie uznano, że ważniejszy będzie
wygląd wnętrza świątyni niż jej fasady.

Wyróżniającym się elementem fasady są trzy renesansowe portale zamknięte
półkolistymi łukami. Stanowią one jeden z najważniejszych kompleksów
rzeźbiarskich wczesnego renesansu we Włoszech. Wyróżnia się pośród nich
środkowy, główny portal Porta Magna. Pracował nad nim w latach 1425–1438 wybitny
sieneński rzeźbiarz Jacopo della Quercia. Na filarach bocznych umieszczono 10
kasetonów reliefowych przedstawiających Stworzenie Świata i losy pierwszych
ludzi. Architraw (belka nad drzwiami) przedstawia 5 dynamicznych scen z życia
Jezusa od Narodzenia po Pokłon Trzech Króli. Z kolei na łuku okalającym wejście
wyrzeźbiono 18 popiersi proroków. W tympanonie umieszczono pełne dostojeństwa
postacie Matki Bożej z Dzieciątkiem w centrum, patrona miasta św. Petroniusza
(trzymającego w dłoniach makietę Bolonii) oraz św. Ambrożego.

Portale po lewej i prawej stronie powstały niemal sto lat później, w latach
1524–1530. Ich tematyka domyka biblijną opowieść zapoczątkowaną na portalu
głównym. W tympanonie po lewej widzimy scenę Zmartwychwstania Jezusa.

Natomiast scena po prawej stronie ukazuje moment Złożenia Jezusa do Grobu.

Wnętrze bazyliki San Petronio uderza kontrastem w stosunku do surowej fasady.
Choć budowla powstawała z monumentalnej cegły, w środku panuje niezwykła
lekkość, przestrzeń i gra świateł. Włoski gotyk zyskał tu unikalne, monumentalne
i jasne oblicze. Wymiary bazyliki są imponujące, ma 132 metry długości, 60
metrów szerokości i aż 44 metry wysokości w nawie głównej. Przestrzeń
zorganizowana jest w klasycznym układzie trójnawowym, jednak bez transeptu
(poprzecznej nawy), którego budowę zablokował papież.
Nawę główną od naw bocznych oddziela dziesięć ogromnych, wielobocznych filarów z
cegły. Ponieważ rozstawiono je bardzo szeroko, wnętrze sprawia wrażenie jednej,
gigantycznej hali. Filary i żebra sklepień są otynkowane na charakterystyczny,
ciepły, czerwono-różowy kolor, który idealnie kontrastuje z bielą ścian.

Podchodzimy do prezbiterium. Elementem, który tu dominuje jest wspaniałe
cyborium (baldachim). Zostało zaprojektowane w latach 1547–1549 przez jednego z
najważniejszych architektów późnego renesansu, Jacopo Barozzi da Vignola.
Cyborium wspiera się na czterech kolumnach z cennego marmuru z Werony. Wieńczy
go bogato rzeźbiona, architektoniczna nadbudowa. Bezpośrednio pod cyborium
znajduje się ołtarz główny. Jego centralnym punktem jest bezcenny, pozłacany
gotycki krucyfiks pochodzący z XV wieku.
Tuż za ołtarzem głównym, w półkolu apsydy, rozciąga się dwupoziomowy chór
kapłański. Znajdują się tam mistrzowsko wykonane drewniane stalle, bogato
zdobione techniką intarsji. Po bokach prezbiterium wznoszą się symetrycznie dwa
imponujące prospekty organowe. Po prawej stronie wiszą organy Lorenzo da Prato
(1471–1475). Są to najstarsze na świecie wciąż działające organy, zachowane
niemal w nienaruszonym stanie konstrukcyjnym. Po lewej stronie znajdują się
drugie organy, zbudowane w 1596 roku przez Baldassarre Malaminiego.

Będąc w bazylice warto zwrócić uwagę na znajdującą się w posadzce Linię
Południka, jedno z najważniejszych dzieł światowej astronomii, zaprojektowane
w 1655 roku przez Gian Domenico Cassiniego. Jest to wbudowany w podłogę mosiężny
pręt o długości 66,8 metra, obudowany białym i ciemnym marmurem. Na Linii
wygrawerowano znaki zodiaku, nazwy miesięcy oraz precyzyjną podziałkę
odpowiadającą wysokości słońca. Każdego dnia promień światła wpadający przez
mały otwór w sklepieniu bazyliki przecina mosiężny pręt, wskazując precyzyjnie
datę oraz położenie słońca na niebie.
Wzdłuż naw bocznych rozmieszczone są 22 kaplice, ufundowane przez
najpotężniejsze rody bolońskie oraz cechy rzemieślnicze. Każda z nich to osobne
muzeum sztuki, odgrodzone od nawy misternej roboty gotyckimi lub renesansowymi
kutymi kratami. Zobaczmy kilka z nich, te najważniejsze.
Kaplica św. Petromiusza (lub Najświętszego sakramentu). W centralnej części
ołtarza przechowywany jest niezwykle cenny, złocony relikwiarz, który skrywa
głowę św. Petroniusza, biskupa z V wieku i patrona Bolonii. Od nawy głównej
kaplica oddzielona jest charakterystyczną, bardzo dekoracyjną, kutą kratą z
brązu i żelaza z elementami złoceń oraz figurami świętych u podstawy.

Kaplica stanowi jeden z najdoskonalszych przykładów bolońskiej architektury
dojrzałego baroku. Charakteryzuje się bogatymi zdobieniami, marmurowymi
kolumnami oraz dynamicznymi rzeźbami w jej górnej partii.

Najlepiej zachowaną w swoim oryginalnym, gotyckim kształcie kaplicą jest Kaplica
Trzech Króli. Słynie z niezwykle wyrazistych i dobrze zachowanych gotyckich
fresków autorstwa Giovanniego da Modena, namalowanych na początku XV wieku.
Przedstawiają one m.in. sceny z życia św. Petroniusza oraz historię Trzech Króli
po prawej stronie kaplicy.

Po lewej stronie kaplicy znajduje się niezwykle sugestywny fresk przedstawiający
Sąd Ostateczny. Został namalowany ok 1410 roku również przez Giovanniego da
Modena. Fresk mocno nawiązuje do opisów Boskiej Komedii Dantego Alighieri
(widoczna jest m.in. gigantyczna postać Lucyfera pożerającego grzeszników).
Możemy tu zobaczyć całą hierarchię niebieską oraz szczegółowe, dramatyczne wizje
kar piekielnych.

Kaplica św. Abbondiusza. Wyróżnia się bogato zdobionym, marmurowym ogrodzeniem,
nad którym wznosi się imponujący, barwny witraż przedstawiający wizerunki
świętych.

Kaplica św. Brygidy z ołtarzem w formie poliptyku. U góry nastawy ołtarzowej
znajduje się popiersie św. Brygidy Szwedzkiej z aureolą.

Poliptyk przedstawia Madonnę z Dzieciątkiem w otoczeniu świętych. Poliptyk ten
jest przypisywany włoskiemu malarzowi o nazwisku Tommaso Garelli.

Z wystroju rzeźbiarskiego bazyliki wyróżnia się kompozycja Opłakiwanie Zmarłego
Chrystusa, autorstwa włoskiego rzeźbiarza Vincenza Onofriego, wykonana z
terakoty pod koniec XV wieku (około 1493–1500 r.). Pokryta polichromią rzeźba
przedstawia tradycyjną scenę opłakiwania Jezusa po zdjęciu z krzyża przez
najbliższe mu osoby, w tym m.in. Marię, Marię Magdalenę oraz Jana Ewangelistę.

Będąc już na zewnątrz przyglądam się jednemu z okien bazyliki, z ozdobnym
maswerkiem. Wypełniający górną część łuku geometryczny wzór został wykonany z
jasnego kamienia, który ładnie kontrastuje z charakterystyczną czerwoną cegłą
ścian świątyni.

Zwiedzanie Bolonii nawet w upalne, słoneczne dni, jest bardzo przyjemne.
Zawdzięczamy to rozbudowanej sieci portyków, czyli arkad ciągnących się wzdłuż
większości bolońskich budynków starego miasta. Żadne inne miasto na świecie nie
posiada tak gęstej, nieprzerwanej sieci zadaszonych chodników. Ich łączna
długość w samym centrum wynosi aż 42 kilometry (a biorąc pod uwagę przedmieścia,
sięga niemal 62 kilometrów). To unikalne rozwiązanie sprawia, że Bolonię można
przemierzać godzinami, będąc całkowicie chronionym przed słońcem, deszczem czy
śniegiem.

Dla mieszkańców Bolonii portyki to nie tylko element architektoniczny, ale
przedłużenie ich własnych salonów. To tam toczy się codzienne życie towarzyskie
miasta. Pod osłoną łuków kryją się stoliki kawiarniane, księgarnie, warsztaty
rzemieślnicze i wejścia do uniwersyteckich gmachów. Podłogi wielu z nich
wyłożone są piękną, błyszczącą mozaiką w stylu weneckim (terrazzo), co dodaje im
pałacowego blasku.

Wiele sklepów posiada otwarte na oścież witryny pozwalające na handel
bezpośrednio z portyków. Składa to się na niezwykły koloryt życia miasta i
wyróżnia Bolonię na tle innych miejscowości.



W 1288 roku władze Bolonii wydały rewolucyjny dekret. Od tej pory budowa
portyków stała się obowiązkowa dla wszystkich nowych budynków, a ich wysokość
musiała pozwalać na swobodne przejechanie człowieka na koniu. Tak więc nawet
najstarsze zachowane budowle posiadają istniejące do naszych czasów portyki.
Przykładem takiego budynku jest Palazzo della Mercanzia wzniesiony w latach
1384–1391 według projektu architekta Antonio di Vincenzo oraz mistrza Lorenzo da
Bagnolo.

Pałac przez stulecia służył jako siedziba sądu kupieckiego, który regulował
działalność handlową w mieście, a wyroki ogłaszano publicznie z widocznego na
fasadzie ozdobnego balkonu. Współcześnie budynek jest siedzibą Izby Handlowej w
Bolonii. Wyróżnia się bogatą późnogotycką fasadą, ostrołukowymi arkadami i
misternymi detalami rzeźbiarskimi.

Wiele z tych portyków trafiło w 2001 roku na Listę Światowego Dziedzictwa
UNESCO. Jest to 12 najbardziej reprezentatywnych odcinków zlokalizowanych na
obszarze całej Bolonii. Zostały one wybrane w taki sposób, aby ukazać pełną
ewolucję architektoniczną (od XII do XX wieku) oraz różnorodność materiałów (od
średniowiecznego drewna po nowoczesny żelbet).

I tak spacerując w cieniu portyków dotarliśmy na Piazza Santo Stefano, gdzie
znajduje się kompleks bazylik św. Stefana (Santo Stefano), znany powszechnie
jako Sette Chiese (Siedem Kościołów). Jest to najbardziej mistyczne, klimatyczne
i architektonicznie fascynujące miejsce w całej Bolonii. Kompleks ten stanowi
unikalny labirynt połączonych ze sobą świątyń, kaplic, dziedzińców i krypt,
których historia sięga głębokiego średniowiecza, a korzenie starożytnego Rzymu.

Zwiedzanie zaczynamy od najstarszej części całego kompleksu, od bazyliki świętych
Witalisa i Agrykola. Kościół wzniesiono w IV wieku na miejscu starożytnego
rzymskiego teatru, a następnie przebudowano w stylu romańskim w XII wieku.
Świątynia ma surowe, ceglane mury i zachowała antyczne oraz bizantyjskie kolumny
pochodzące z wcześniejszych budowli.

Następnie przechodzimy do kościoła Świętego Grobu. Znajduje się w nim gotycka
edykuła wzniesiona jako replika Grobu Bożego w Jerozolimie. Kościół powstał z
inicjatywy biskupa Petroniusza w V wieku, aby wierni mogli symbolicznie odbyć
pielgrzymkę do Ziemi Świętej bez opuszczania Włoch.

Obecny wygląd budowli to efekt przebudowy w okresie średniowiecza.
Charakteryzuje się bogatymi zdobieniami reliefowymi przedstawiającymi sceny z
Męki Pańskiej oraz wznoszącą się nad nią kamienną amboną z balustradą do której
prowadzą kamienne schody.

W kompleksie znajdują się dwa dziedzińce. Jeden z nich to tzw. Dziedziniec
Piłata. Otoczony romańskimi krużgankami skrywa kamienną misę, symbolicznego miejsca, w którym Poncjusz Piłat umył ręce.

Drugi dziedziniec otoczony dwupoziomowym krużgankiem z kamienną studnią pośrodku
to jeden z bardziej nastrojowych zakątków tego kompleksu.

Kolejny kościół Krucyfiksu dzięki barokowemu wystrojowi rodzi
przedświadczenie, że oto weszliśmy do nowszej świątyni. Tymczasem pochodzi z
VIII wieku, a obecny wygląd jest wynikiem XVII-wiecznych przebudów. Nad łukiem
triumfalnym wisi drewniany, malowany krucyfiks autorstwa Simone dei Crocifissi z
około 1380 roku. Pod podwyższonym prezbiterium znajduje się krypta z reliktami
męczenników, świętych Witalisa i Agrykoli.

Pod jedną ze ścian znajduje się Pieta, XVIII wieczne dzieło włoskiego rzeźbiarza
Angelo Gabriello Piò. Ciekawy jest materiał, z jakiego wykonano tę rzeźbę. To
tzw. papier-mâché, który następnie pokryto polichromią. Według lokalnej tradycji
i przekazów historycznych, rzeźba ta została stworzona przy użyciu kart do gry,
które skonfiskowano mieszkańcom w okresie, gdy w mieście obowiązywał surowy
zakaz hazardu.

Zdjęcie placu św. Stefana chyba będzie najlepszą ilustracją pokazującą
różnorodność stylów, w jakich wykonane są portyki w Bolonii.

W pewnej chwili ponad dachami domów widzimy wysoką wieżę. Zaintrygowani idziemy
w jej stronę.

Okazuje się, że jest i druga, niższa. To słynne Due Torri (Dwie Wieże),
monumentalne, średniowieczne konstrukcje znajdujące się w samym centrum Bolonii.
Wyższa, wieża Asinelli ma około 97,2 metra wysokości i jest jedną z najwyższych
średniowiecznych wież we Włoszech. Mniejsza, wieża Garisenda ma około 48 metrów
wysokości, ale została obniżona w XIV wieku o około 12 metrów, bo groziła
zawaleniem.

Obie wieżę, zwłaszcza mniejsza, mają pewne odchylenie od pionu, ale nie jest ono
aż tak duże, jak na zdjęciu poniżej. Tak to widzi obiektyw. Aż się nie chce wierzyć, że obie pochodzą z
XII wieku.

W tym miejscu przerwaliśmy nasz spacer po Bolonii, bo zbliżała sie pora wejścia
do słynnego Teatro Anatomico. Dlatego najkrótsza drogą udaliśmy się na Piazza
Luigi Galvani, gdzie znajduje się wejście do Uniwersytetu.

Postać na pomniku to Luigi Galvani (1737–1798), wybitny włoski lekarz, anatom,
fizyk i fizjolog, który na stałe zapisał się w historii nauki jako pionier
elektrofizjologii. Uniwersytet oraz Teatro Anatomico były już prezentowane na
blogu. Polecam jednak ponownie zobaczyć ten wpis, by mieć obraz całości naszej
wycieczki po Bolonii. Skrót do niego znajdziecie poniżej.
Uniwersytet i Teatr anatomiczny w Bolonii
Lokalizacja miejsca

W Bolonii nie byłam, więc miło chodziło się u Ciebie wirtualnie. Rzeczywiście portyki, przy włoskim upale, robią dobrą robotę. Zaskoczyła mnie informacja, że Pieta zrobiona z kart z nielegalnego hazardu - przykład na ekologiczne wykorzystanie - zrobić coś z niczego, proszę bardzo, niech będzie po bożemu ;) I te dwie wieże... aż wygooglałam, że to były wieże niby mieszkalne w razie zagrożenia, a w rzeczywistości jako magazyny, skarbce itp. Na wikipedii nawet jest obrazek, jak mogła wyglądać Bolonia z tymi wieżami, jak było ich więcej - jak Manhattan bez mała. Dzięki za wirtualny spacerek. Dobrego weekendu! ;)
OdpowiedzUsuńFaktycznie, Manhattan tyle, że z XII wieku. Już wcześniej miałem kontakt z podobnymi wieżami w San Gimignano, tyle, że tam jest ich więcej i też pełniły podobną funkcję, jak te z Bolonii. Cieszę się, że wirtualna wycieczka przypadła Ci do gustu, jak również XVIII wieczna forma recyklingu kart do gry. Zwiedzając świat można się dowiedzieć wielu interesujących rzeczy.
UsuńPozdrawiam serdecznie :)
Jesteś bardzo uważnym podróżnikiem:) I wykształconym, co ma znaczenie:) Uderzyło mnie zdanie, że ludzie zwiedzają, nie zaglądając do wnętrz. To prawda, często zwiedzamy 'po łebkach', nie mamy czasu albo cierpliwości, albo ciekawości, albo (właśnie) wiedzy, ot co. Piękne zdjęcia, jak zawsze:)
OdpowiedzUsuńAż się zaczerwieniłem na takie komplementy. To prawda, często pomijamy podczas zwiedzania ciekawe miejsca w pobliżu tylko dlatego, że nie mamy wiedzy na ten temat. Ale, że nie mamy cierpliwości, czy czasu, to już dla mnie rzecz niezrozumiała, bo zwykle po to gdzieś jadę, by zobaczyć jak najwięcej.
UsuńPozdrawiam serdecznie :)
Jest jeszcze jeden aspekt, towarzystwo;) ja często podróżuję z przyjaciółkami, które maja własne preferencje turystyczne, czasem też po prostu nie ma już czasu na pewne rzeczy, trzeba tez iśc na kompromisy, etc.
UsuńOczywiście, nie każdy jest maniakiem zwiedzania, jak ja. Kompromis pozwala pogodzić różne preferencje turystyczne, ważne by po powrocie być zadowolonym z odbytej wycieczki.
Usuń:)
Dopiero co z niej wróciłam i jeszcze nie wyszłam z podziwu. To fantastyczne miasto, a smak lokalnego Tagliatelle al ragù mam jeszcze w ustach.
OdpowiedzUsuńPrzyjemnie było znów tam na chwilę wrócić. Dzięki!
No tak, tylko wspomniałem o dobrym jedzeniu, a Bolonia to przecież kulinarna stolica Włoch. Makaron na pewno był wyśmienity.
UsuńPozdrawiam serdecznie :)
To przepiękne miasto .Dziękuję, za możliwość choćby wirtualnego spaceru po nim.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Jedno z ładniejszych miast, które odwiedziłem. Miło mi, że się podoba.
UsuńPozdrawiam :)
Przecudowny post. Bardzo dziękuję. Wiesiu, Neptuna uchwyciłeś doskonale!!!! Bolonią jestem zauroczona. Byłam trzykrotnie i chętnie bym wróciła kolejny raz. Wspaniałe pałace i okazałe rezydencje należą do najpopularniejszych atrakcji turystycznych. Są symbolem potęgi, splendoru i chwały Bolonii. Uwielbiam niespiesznie spacerować ulicami, podcieniami miasta, przyglądać się designerskim butikom przy wielowiekowych fasadach, zatrzymać się na espresso czy zjeść Lasagne alla Bolognese albo kanapkę z Mortadellą Bologna. Już chciałabym się teleportować do tego przepięknego miasta. Życzę Przepięknego weekendu i serdecznie pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńTwoje wrażenia są trzy razy większe niż moje, bo my byliśmy tam tylko jeden raz. Ale masz rację, Bolonia to miasto wyjątkowe i taki niespieszny spacer o niej to rzecz warta powtórzenia.
UsuńPozdrawiam serdecznie :)
Ciekawa fotorelacja. Stare Miasto w Bolonii to z pewnością klimatyczne i ciekawe miejsce.
OdpowiedzUsuńZgadzam się z tobą to, miasto ma niesamowity klimat. Spacer po nim to sama przyjemność.
UsuńPozdrawiam :)
Wszystkie te wspaniałości podziwiałam i zachwycałam się nimi w marcu 2012 roku.
OdpowiedzUsuńBudynek Archiginnasio przyozdobiony nieskończoną ilością herbów wybitnych absolwentów, w tym także licznych Polaków, herbami krajów i miast skąd wywodzili się studenci, freskami bolońskiego malarza Bartolomea Cesiego...to prawdziwa uczta zmysłów... Ogromne wrażenie wywarł na mnie Teatro Anatomico – sala wydziału medycznego, w której dokonywano niegdyś sekcji zwłok, podczas których na widowni oprócz studentów mogli zasiadać także mieszczanie..., a ja próbowałam nawet zasiąść na fotel profesorski... Cudne wspomnienia...
Pozdrawiam ciepło :)
Takie posty zawsze przywołują mnóstwo wspomnień u osób, które były w danym miejscu. Zwłaszcza, gdy od wizyty upłynęło wiele lat. Teatr anatomiczny i na nas zrobił duże wrażenie, o czym pisałem w przywołanym poście. Bolonia, to niezwykłe miasto, i wiele jego miejsc jest naj..., najdłuższe portyki, najstarszy uniwersytet, najlepsza mortadela i... najlepsze wspomnienia. Cieszę się, że udało mi się przypomnieć i Twoje.
UsuńPozdrawiam serdecznie :)
Pięknie pokazałeś i opisałeś Bolonię, a poza tym jak przystało na wytrawnego podróżnika niczego nie przepuściłeś. Byłam w Bolonii, bardzo mi się podobało miasto, ale miałam pecha, bo okazało się, że karta w aparacie fotograficznym była uszkodzona, więc nie można było zgrać zdjęć. Pamiętam, że oprócz kilometrowych portyków zaskoczyło mnie to, że niektóre ulice są bardzo wąskie. Ta historia z Neptunem jest nadzwyczajna, widać że Giambologna miał w sobie dużo przekory i ogromne poczuci humoru. Ciekawe czy papież wiedział jaki żart mu zrobił? Pewnie nie, bo może Neptun straciłby rękę albo przynajmniej palec. Serdecznie pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńTwój komentarz przypomniał mi historię związaną z Fontanną Wstydu w Palermo. Fontanna posiada mnóstwo nagich marmurowych posągów przedstawiających bogów olimpijskich, nimfy i bóstwa. Dla ówczesnych mieszkańców (w tym zakonnic z pobliskich klasztorów) ich nagość była gorsząca. Według miejskiej opowieści, zgorszone nagością bóstw siostry zakonne miały pod osłoną nocy wymknąć się z klasztoru z małymi młoteczkami, aby dokonać kastracji marmurowych posągów i w ten sposób ukrócić „grzeszny widok”. Jednak, jak głosi anegdota, gdy zakonnice stanęły twarzą w twarz z posągami, wrodzona skromność i wstyd nie pozwoliły im nawet spojrzeć, ani tym bardziej dotknąć intymnych części rzeźb. W efekcie, zamiast przyrodzeń, ze złości odłamały rzeźbom jedynie nosy. Do dzisiaj przewodnicy w Palermo, pokazując turystom niektóre posągi z uszkodzonymi nosami lub rysami na twarzach chętnie przytaczają tę historię jako wyjaśnienie pochodzenia nazwy Fontanny Wstydu.
UsuńPozdrawiam serdecznie :)
Rekordowa ilość portyków sprawia, że w Bolonii nie trzeba się martwić o pogodę a to, że zawsze można się schronić przed słońcem lub przed deszczem jest dużym ułatwieniem. Sporą ilość arkad i portyków widziałam w Treviso i pewnie to sprawia, że oglądając zdjęcia z Bolonii przypominam sobie moje wędrowanie po Treviso właśnie. Nawet jeśli przy Rzymie lub Florencji Bolonia wypada skromnie to i tak zauważyłam na zdjęciach mnóstwo ciekawych budowli co tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że byłabym Bolonią zachwycona tak jak Ty.
OdpowiedzUsuńGiambologni to był trochę świntuszek😁 ale pomysłowość z jaką przechytrzył kościół i cenzurę, robi na mnie wrażenie 😀.
Dobrego nowego tygodnia! Pozdrawiam ciepło.
Nie znałem do tej pory Treviso, ale obejrzałem kilka filmów o tym mieście i faktycznie to miasto można przyrównać do Bolonii. Zauważyłem , że posiada też liczne kanały. Mamy zamiar w przyszłym roku zabrać wnuczkę do Włoch, pokazać Wenecję, Padwę i Ferrarę. Teraz się zastanawiam, czy przy okazji nie zobaczyć jeszcze Treviso.
UsuńDziękuję Ci za namiary na to miasto i również życzę miłego tygodnia.
Pozdrawiam serdecznie :)
Boszsz...ile wspaniałych budowli, ile pięknych rzeźb, przedstawiłeś niezwykle precyzyjnie wszystko albo prawie wszystko co w Bolonii należy zobaczyć, stworzyłeś wspaniały przewodnik po tym mieście, jeżeli kiedykolwiek tam zajrzę to na pewno będziesz moim przewodnikiem...pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńDziękuję za miłe słowa. Tak, jak w tytule posta skupiłem się na Starym Mieście, a i tak sporo atrakcji pominąłem. Byliśmy tylko kilka godzin, więc trzeba było dokonać wyboru, co zwiedzamy, a co odpuszczamy. Zawsze zakładam możliwość ponownych odwiedzin, wtedy skupię się na tym, co zostało pominięte.
UsuńPozdrawiam serdecznie :)
To, co najbardziej urzekło mnie w Bolonii - a Ty wspaniale udokumentowałeś w swej fotorelacji - to ciepła ceglana zabudowa miasta i niezwykła spójność architektury. Wrażenie robią też najdłuższe na świecie średniowieczne arkady... i idealna anatomicznie rzeźba Neptuna oraz sprytny i zuchwały gest Giambologniego, który kpiąc z cenzury papieskiej i tak "dodał męskości" posągowi ;-)
OdpowiedzUsuńSerdeczności posyłam...
Anita
O tak, ten kolor cegły dominuje w Bolonii, zwłaszcza w obrębie Piazza Maggiore. Nawet otynkowane domy przyciągają wzrok jednym z odcieni pomarańczowo-czerwonego koloru. Wynika to z faktu, że historyczne centrum miasta podlega restrykcyjnym przepisom konserwatorskim. Władze Bolonii skatalogowały dopuszczalne odcienie tynków (tzw. paletę bolońską). Wszelkie renowacje fasad w obrębie dawnych murów miejskich wymagają zgody i muszą mieścić się w ściśle określonym rejestrze historycznych barw.
UsuńPozdrawiam :)
Z ogromną przyjemnością przypomniałam sobie mój krótki (1,5 dniowy) pobyt w Bolonii, która urzekła mnie swą zabudową ciepłą i przyjazną człowiekowi (te wspaniałe arkady). Dowiedziałam się też paru ciekawostek, o których nie miałam pojęcia, jak bezpłatne sale które można oglądać, czy o galerii sztuki, która to informacja jakoś mi umknęła. Ale podczas tak krótkiego pobytu zapewne i tak bym tam nie dotarła. Do Bolonii zamierzam powrócić, bo okazuje się, że jest tam rzeźba Michała Anioła w jednej ze świątyń, o czym zapomniałam podczas zwiedzania, a kompletuję wszystkie dzieła Michała :) Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńPewnie chodzi o bazylikę św. Dominika z jego relikwiarzem. Z tego co czytałem są na nim nawet trzy rzeźby Michała Anioła. Szkoda, że dopiero niedawno się o tym dowiedziałem, bo byliśmy naprawdę blisko, około 150 m od Archiginnasio. Może jeszcze kiedyś się uda ? 1,5 dnia w Bolonii - zazdroszczę, my mieliśmy do dyspozycji tylko kilka godzin.
UsuńPozdrawiam serdecznie :)
I ja byłam o parę kroków od tego miejsca, jak potem sprawdziłam na mapie, mój hotelik był nieopodal. Ale cały czas wydawało mi się, że w Bolonii wykonywał posąg papieża na koniu, który albo mu nie wyszedł (M.A-nie wyszedł? to chyba nie możliwe), albo został przetopiony w czasie zmagań wojennych na działa. Nie mam teraz czasu tego sprawdzić, ale rzeźbę, czy rzeźby w kościele przeoczyłam :(
UsuńPodobno papież Juliusz II po zdobyciu Bolonii chciał mieć pomnik na koniu, ale ostatecznie z powodów dużych kosztów Michał Anioł wykonał ten pomnik w postaci siedzącego na tronie papieża. Tego pomnika już nie zobaczysz w Bolonii, bo kilka lat po wykonaniu został przetopiony na armatę przez zbuntowanych mieszkańców Bolonii
Usuń:)
Bolonia zachwyca nie tylko piękną architekturą, ale też niezwykłą historią i klimatem 🇮🇹❤️ Każdy plac, pałac i zakątek kryje tu fascynujące opowieści. Dziękuję za tak szczegółowy spacer po tym wyjątkowym mieście – aż chce się tam pojechać i odkrywać te wszystkie cuda na własne oczy! 😍🏛️
OdpowiedzUsuńPodobne odczucia ma się we wszystkich większych miastach włoskich. Czy to Bolonia, czy Mediolan, Padwa albo Rzym, z każdego przywozisz dziesiątki zdjęć, bo tyle jest tam fascynujących miejsc. Te miasta są jak muzea na wolnym powietrzu. I mimo tylu już odwiedzonych wciąż mam problem, by wskazać to jedno najciekawsze, czy najładniejsze. I wiem, że kolejny wyjazd do Włoch też mnie zachwyci, chociaż jeszcze nie wiem gdzie pojadę.
UsuńPozdrawiam serdecznie :)
Skarbnica piękna, dostatku, wyjątkowości.
OdpowiedzUsuńŁadnie to ujęłaś :)
UsuńPiękne miejsce i zachwycające zdjęcia!
OdpowiedzUsuńDziękuję, miasto zapewnia piękne doznania
Usuń:)