Spływ Przełomem Dunajca to bez wątpienia jedna z najbardziej spektakularnych atrakcji turystycznych w całej Europie Środkowej, przyciągająca co roku rzesze turystów i miłośników natury. Ta niezwykła podróż bierze swój początek w Sromowcach Wyżnych, gdzie turyści wsiadają na tradycyjne, drewniane tratwy, składające się z pięciu solidnie powiązanych czółen. Od pierwszych metrów rzeka narzuca swój rytm, a podróżni momentalnie odcinają się od zgiełku codzienności, zanurzając się w świecie, w którym rządzi wyłącznie żywioł wody i majestat gór. Towarzyszący pasażerom flisacy, ubrani w charakterystyczne, haftowane stroje i kapelusze ozdobione muszelkami, od wieków kultywują tę tradycję, sprawiając, że spływ nie jest zwykłą wycieczką, lecz fascynującą lekcją żywej historii i kultury regionu.


Prawdziwe widowisko zaczyna się wtedy, gdy Dunajec gwałtownie skręca, wcinając się głębokim kanionem w samo serce Pienińskiego Parku Narodowego. Ściany skalne z białego wapienia wyrastają tu niemal pionowo z wody, osiągając miejscami wysokość nawet trzystu metrów. Krajobraz zmienia się dynamicznie z każdym zakrętem rzeki, która kluczy tak fantazyjnie, że w pewnych momentach pasażerom wydaje się, iż płyną w odwrotnym kierunku lub zmierzają prosto na litą, kamienną ścianę. Nad całym tym labiryntem górują majestatyczne Trzy Korony oraz legendarna Sokolica z charakterystyczną, reliktową sosną na szczycie, które z perspektywy rzecznego koryta wydają się jeszcze potężniejsze i bardziej niedostępne niż podczas pieszej wędrówki turystycznym szlakiem.






Atmosfera panująca na tratwie to unikalne połączenie kojącego spokoju z dreszczykiem emocji, wywołanym przez bystry nurt rzeki. Szum spienionej wody rozbijającej się o podwodne głazy przeplata się tutaj ze śpiewem rzadkich gatunków ptaków, a czyste, górskie powietrze niesie ze sobą zapach wilgotnego lasu i nagrzanego słońcem wapienia. W miejscach, gdzie rzeka staje się głębsza, nurt na chwilę zwalnia, pozwalając na moment wyciszenia i refleksji nad potęgą natury, która potrzebowała tysięcy lat, by wyżłobić tak monumentalny jar. Chwilę później woda znowu przyspiesza, a tratwa sprawnie balansuje na falach, co budzi nieskrywany zachwyt i dostarcza pasażerom niezapomnianych wrażeń.





Niezastąpionym elementem całego widowiska są barwne opowieści flisaków, którzy z ogromnym poczuciem humoru i swadą umilają czas trwającego ponad dwie godziny spływu. Z pokładu tratwy można usłyszeć nie tylko fakty geograficzne i historyczne, ale przede wszystkim lokalne legendy o Janosiku skaczącym nad najwęższym miejscem Dunajca, o zaklętych w skały mnichach czy o tajemnicach ukrytych w zamkach w Czorsztynie i Niedzicy.





Finał spływu ma miejsce w Szczawnicy lub parę kilometrów dalej, w Krościenku nad Dunajcem. To tam nurt rzeki wyraźnie łagodnieje i szeroko się rozlewa. Tak bliski, intensywny kontakt z przyrodą Pienin głęboko zapada w pamięć. Ta wyprawa to najlepszy dowód na to, że najpiękniejsze scenariusze pisze sama natura.

Podobno zbliża się kolejna fala dużych upałów. Myślę, że taka flisacka wyprawa w tym czasie, to świetny pomysł. Rzeka działa tutaj, jak naturalna klimatyzacja a my możemy w pełni oddać się relaksowi i zachwycać pięknem ojczystego krajobrazu.
Pieniny
Przełom Dunajca
Lokalizacja miejsca


W czasie upałów to pewnie po takim rejsie będzie mocna opalenizna ;)
OdpowiedzUsuńA jaki jest dziś koszt takiej przygody? Podobno u Słowaków trochę taniej.
Pozdrowienia!
Wystarczy czapka z daszkiem i krem z filtrem. Cena aktualna to 111 zł (wraz z biletem do PPN). Ceny u Słowaków nie znam, ale oni mają krótszą trasę, więc może być taniej.
UsuńPozdrawiam :)
Rewelacyjny post. Miałam przyjemność spłynąć tratwą flisacką Dunajcem dwa razy w życiu. Niezapomniane przeżycie. Wartka rzeka budzi respekt, Pieniny zachwycające a flisacy bezkonkurencyjni, w zabawny sposób umilają czas. Dzielą się też lokalnymi legendami, opowiadają o historii Pienin oraz anegdotami na temat mijanych szczytów i przyrody.
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam:)
Na pewno taki spływ to wielka przyjemność. Dla mnie to już był czwarty raz, ale od ostatniego minęło ponad trzydzieści lat. Pierwszy raz najbardziej wspominam, bo trasa rozpoczynała się wtedy jeszcze u stóp wzniesienia z zamkiem czorsztyńskim. Dzisiaj prawie całe wzniesienie jest pod wodą, tylko czubek góry z zamkiem wyłania ponad taflę Jeziora Czorsztyńskiego.
UsuńPozdrawiam serdecznie :)
Piękne zdjęcia. Ta przygoda wciąż jeszcze jest przede mną. Trzy Korony Pienińskiego Parku Narodowego podziwiałam z innej perspektywy. Spływ Dunajcem był nie lada atrakcją dla moich rodziców - lata chyba 60-te. Wtedy to rodzice przywieźli zdjęcia robione turystom przez flisaków z sąsiednich tratew. Dzisiaj to piękna pamiątka.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie :)
Też mam takie zdjęcie z pierwszego spływu, jeszcze z sylwetką zamku czorsztyńskiego nad tratwami. Myślę, że przed Wami jest fajny wypad w Pieniny, spływ Dunajcem to tylko jedna z atrakcji, jakie tam czekają.
UsuńPozdrawiam serdecznie :)
Na Twoich zdjęciach widać ten wspaniały majestat natury, a emocje, które towarzyszą spływowi pięknie opisałeś we wpisie. Też miałam kiedyś tę przyjemność w nim uczestniczyć, a niezwykłe wrażenia pozostały do
OdpowiedzUsuńdziś. Dzięki!
Przyjemnego weekendu:)))
To prawda, wrażenia z tego spływu pozostają na długo. Dzięki zdjęciom w każdym momencie możemy wrócić do tych pięknych chwil.
UsuńPozdrawiam :)