Historia Biskupina na nowo rozpoczęła się w 1933 roku. To wtedy lokalny nauczyciel, Walenty Szwajcer, zauważył wystające z wody drewniane pale na półwyspie Jeziora Biskupińskiego. Prace melioracyjne obniżyły poziom wody, odsłaniając tajemnicze konstrukcje. Szybko okazało się, że pod grubą warstwą torfu i mułu kryje się doskonale zachowana, prehistoryczna osada obronna. Odkrycie to okrzyknięto jednym ze 100 najważniejszych wydarzeń archeologicznych XX wieku. Dlaczego obiekty przetrwały w tak świetnym stanie? Kluczem była tak zwana „archeologia mokra”. Brak dostępu tlenu w bagnistym środowisku naturalnie zakonserwował dębowe i sosnowe drewno, z którego wzniesiono osadę około 738 roku p.n.e.
Zapraszam na wędrówkę po terenie Muzeum Archeologicznego w Biskupinie. którą odbędziemy zgodnie z planem zamieszczonym poniżej. Dzisiejszy Biskupin to ogromny obszar liczący blisko 38 hektarów, na którym odtworzono nie tylko słynną osadę, ale też inne ślady ludzkiej obecności.

Trasa zwiedzania została poprowadzona w formie otwartej, chronologicznej pętli o długości około 2 kilometrów. Pozwala ona na płynne przechodzenie przez kolejne okresy historyczne od epoki kamienia aż po średniowiecze. Rozpoczyna się od sprawdzenia biletów w budynku portierni.

Zaczynamy od wizyty w Obozowisku łowców i zbieraczy z epoki kamienia (od ok. 12 000 do 5 000 lat p.n.e.). Możemy tu zobaczyć, jak radykalnie różniło się życie wędrownych plemion z tego okresu od późniejszych mieszkańców drewnianego grodu. Ludzie ci przemieszczali się za stadami zwierząt, dlatego ich schronienia musiały być lekkie i łatwe do demontażu. W stawie widoczna jest wykonana z jednego pnia łódź-dłubanka, która wskazuje na dużą rolę rybołówstwa wśród społeczności zbieracko-łowieckich, zamieszkujących tereny blisko wód.

Szałasy miały prostą konstrukcję wspartą na lekkich, drewnianych żerdziach. Spanie odbywało się na skórach rozłożonych bezpośrednio na ziemi, zwykle wokół centralnie położonego ogniska.

Po drugiej stronie stawu znajduje się Osada pierwszych rolników. Wykonane rekonstrukcje pokazują, że około 6000 lat temu na dawnych ziemiach polskich wydarzyła się prawdziwa rewolucja. Ludzie porzucili koczowniczy tryb życia, nauczyli się uprawiać ziemię, hodować zwierzęta i budować pierwsze stałe domostwa. Pierwsze, co rzuca się w oczy w tej części rezerwatu, to gigantyczne budowle, tak zwane „długie domy”.

Domy te miały nawet do 40 metrów długości i około 6-7 metrów szerokości. Ich konstrukcja opierała się na drewnianych słupach wkopanych w ziemię, przeplatanych plecionką z gałęzi i wylepianych gliną, a całość wieńczył wysoki dach kryty strzechą lub trzciną. Taki dom nie należał do jednej rodziny. Mieszkał w nim cały ród, często wraz ze swoim inwentarzem żywym, który trzymano w wydzielonej części budynku.

Wokół domów odtworzono to, co stanowiło istotę neolitycznego życia, czyli małe archaiczne poletka. Po opuszczeniu tej części rezerwatu idziemy w kierunku Jeziora Biskupińskiego. Po chwili mijamy pomost, z którego można odbyć rejs statkiem wycieczkowym po jeziorze.

Idąc wzdłuż brzegu jeziora możemy zobaczyć w oddali zrekonstruowane domostwa dawnego grodu, głównej atrakcji rezerwatu.

Biskupiński gród nie powstał na stałym lądzie, lecz na podmokłej wyspie (dziś półwyspie) Jeziora Biskupińskiego. Wybór tej lokalizacji był podyktowany wyłącznie względami bezpieczeństwa, aby zabezpieczyć osadę przed najeźdźcami. Te wystające z podmokłej łąki drewniane pale, to jedyne oryginalne pozostałości dawnego grodu. Widoczny fragment falochronu to już współczesna rekonstrukcja.

Czas na punkt kulminacyjny naszej wycieczki, czyli przejście przez potężną drewnianą bramę, będącą wejściem do dawnego grodu. To właśnie ten widok, z charakterystycznym pomostem i wałem obronnym, stał się wizytówką polskiej archeologii na całym świecie.

Wchodząc tutaj, wkraczamy do niezwykle zorganizowanego, prehistorycznego mikroświata, w którym ponad 2700 lat temu tętniło codzienne życie około tysiąca mieszkańców. Niezwykłe jest to. że ten gród został wzniesiony w zaledwie kilka miesięcy!

Wewnątrz panował absolutny egalitaryzm. Nie ma tu pałacu wodza ani lepszych dzielnic. Wszystkie rodziny żyły w dokładnie takich samych warunkach. W osadzie wytyczono 11 równoległych ulic wyłożonych dębowymi i sosnowymi balami. Okalała je jedna ulica okrężna, ułatwiająca szybkie przemieszczanie się wzdłuż wałów.

Domostwa stały w rzędzie, jeden przy drugim, połączone wspólnymi ścianami szczytowymi. Każda chata miała powierzchnię około 70–80 m² i identyczny układ wnętrza.

Sercem domu była główną izba z centralnie umieszczonym paleniskiem z kamieni polnych. Dym uchodził z chaty przez otwory w dachu pokrytym trzcinową strzechą (tzw. dymniki). To tutaj, w biesiadnym cieple, rzemieślnicy odlewali przedmioty z brązu, kobiety tkały wełniane pasiaste koce, a starcy przekazywali młodszym plemienne legendy.

W izbie znajdowało się jedno wielkie, wspólne łoże (prycza) dla całej, kilkupokoleniowej rodziny, wiszące krosno tkackie oraz ręczne żarna. Z powodu braku okien wewnątrz panował półmrok, a jedyne światło wpadało przez otwarte drzwi lub z rozpalonego ogniska.

Otaczający gród wał obronny miał długość 460 metrów chroniąc mieszkańców przed zagrożeniami z zewnątrz. To nie był zwykły nasyp ziemny, tylko zaawansowana, wielowarstwowa budowla obronna.

Najpierw wokół osady ustawiano gigantyczne skrzynie z potężnych dębowych i sosnowych bali, łączonych na zaciosy. Następnie wnętrze każdej skrzyni ściśle wypełniano ziemią, gliną oraz kamieniami polnymi. Zapewniało to konstrukcji ogromną masę i stabilność. Przyjmuje się, że u podstawy wał osiągał szerokość od 3 do nawet 6 metrów, a jego wysokość szacuje się na ponad 6 metrów.

Szczyt wału wieńczyła drewniana palisada z galerią strzelecką, z której obrońcy mogli miotać pociski z proc oraz strzały z łuków.

Konstrukcja wału była niemal niemożliwa do sforsowania bez specjalistycznego sprzętu oblężniczego. co zapewniało mieszkańcom względny spokój w przypadku najazdu wojowniczych plemion koczowniczych.

Na terenie rezerwatu znajduje się jeszcze miejsce, które przeniesie nas do przełomu X i XI wieku. To tutaj, w zrekonstruowanej Wiosce piastowskiej z okresu wczesnego średniowiecza, odkryjemy świat z czasów panowania Mieszka I oraz Bolesława Chrobrego.

Zamiast seryjnej, zunifikowanej zabudowy, widzimy luźno rozrzucone zagrody gospodarskie i chaty zrębowe budowane z poziomych bali drewnianych, łączonych w narożnikach na tzw. zacięcia. To technika, która na wieki zdominowała polskie budownictwo ludowe.

Wokół domostw rozciągają się plecione z wikliny płoty, okalające przydomowe ogródki oraz zagrody dla zwierząt. Kryte dranicami lub strzechą dachy są już wyposażone w dymniki, przez które leniwie ulatniał się dym z domowych pieców.
Wczesnośredniowieczna osada była samowystarczalna, a rzemiosło stało na niezwykle wysokim poziomie. Podczas zwiedzania często można spotkać rekonstruktorów, którzy odtwarzają dawne profesje.

My nie mieliśmy tego szczęścia, ale widać, że takie pokazy się odbywają, np. prezentujące wypiek chleba w widocznym piecu.

Poza rekonstrukcjami naukowymi na terenie rezerwatu możemy również zobaczyć autentyczną scenografię do filmu „Stara baśń. Kiedy słońce było bogiem” w reżyserii Jerzego Hoffmana.

Podczas kręcenia zdjęć, w Biskupinie wzniesiono znacznie więcej obiektów, w tym filmowy gród Popiela oraz legendarną Mysią Wieżę, jednak do dziś przetrwała i została zachowana wyłącznie zagroda filmowego bohatera, kmiecia Wiszy. W sezonie zagroda pełni funkcję restauracji na wolnym powietrzu.

Chociaż spacer wśród zrekonstruowanych chat i wałów obronnych pod gołym niebem robi ogromne wrażenie, warto jeszcze na koniec wycieczki zajrzeć do znajdującego się przy wyjściu pawilonu muzealnego.

To tutaj zobaczymy najcenniejsze i oryginalne przedmioty, które archeolodzy wydobyli z dna jeziora i okolicznych torfowisk od czasów sensacyjnego odkrycia w 1933 roku.

Ekspozycja w pawilonie to fascynująca podróż w czasie. Z bliska możecie tu podziwiać oryginalne drewniane konstrukcje, elementy autentycznych dębowych bali z wału obronnego oraz fragmenty prehistorycznych narzędzi i naczyń z drewna, które przetrwały w nienaruszonym stanie ponad 2700 lat. Do tego prehistoryczną biżuterię i ozdoby wykonane z brązu, żelaza, a nawet importowanego z nadmorskich rejonów bursztynu. Ponadto doskonale zachowane neolityczne naczynia ceramiczne oraz militaria.

Na ostatnim zdjęciu możemy zobaczyć makietę grodu, największej atrakcji Biskupina.

Rezerwat w Biskupinie to niezwykłe miejsce, w którym historia schodzi z podręcznikowych stron, by zachwycać nas autentycznym zapachem starego drewna, dawnym rzemiosłem i pięknem otaczającej natury. Tak więc, kto nie był, niech spakuje plecak i wyruszy w tę fascynującą podróż do przeszłości i na własne oczy przekona się, jak niesamowite sekrety skrywa polska ziemia. W uzupełnieniu dodam, że za swoje walory rezerwat w Biskupinie został wpisany na polską listę Pomników Historii.
Lokalizacja miejsca

Brak komentarzy :
Prześlij komentarz
Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga. Będzie mi miło przeczytać Twoją opinię o przedstawionym miejscu..