niedziela, 8 maja 2022

Stare Miasto w Koszycach

Kolejny raz zapraszam do Koszyc. Tym razem po to, by pokazać, co można zobaczyć w tym słowackim mieście poza katedrą św. Elżbiety. Może napisałem to trochę na wyrost, gdyż będziemy poruszali się tylko w obrębie Starego Miasta, ale większość atrakcji Koszyc znajduje się właśnie na jego terenie. Przynajmniej tak to opisuje przewodnik Pascala.

Nasz spacer zaczynamy tam, gdzie zrobiliśmy sobie przerwę po zwiedzaniu katedry, czyli w niewielkim parku położonym na południe od świątyni. Jego ozdobą jest pomnik - herb Koszyc. Pomnik pokazuje kolejne zmiany herbu Koszyc, aż do roku 1502, gdy za panowania króla Władysława II Jagiellończyka ustanowiono obowiązującą do dzisiaj postać herbu z dodaną połową orła polskiego. Pomnik pokazuje tzw wielką postać herbu, gdzie oprócz tarczy herbowej umieszczono sylwetkę anioła oraz dwa hełmy rycerskie. Warto jeszcze dodać, że Koszyce są pierwszym miastem w Europie, które w 1369 roku uzyskało z rąk władcy dokument nadania miastu własnego herbu.



Będziemy teraz szli w kierunku północnym. Po chwili ponownie mijamy kaplicę św. Michała oraz katedrę św. Elżbiety. Bardziej szczegółowy opis obu budowli znajdziecie w linku pod postem.



Idziemy ulicą Hlavną, czyli Główną. Po jej obu stronach znajduje sie wiele mniejszych i większych kamienic, ładnie odnowionych i cieszących oczy kolorowymi fasadami. Niektóre z tych budowli to dawne pałace bogatych mieszczan. Dzisiaj zaadaptowane są na budynki użyteczności publicznej lub muzea albo galerie, jak ta sztuki wschodnio-słowackiej na zdjęciu poniżej.



Obok typowe, dawne kamienice mieszczańskie, jakich wiele zobaczymy spacerując po Koszycach.



W podobnym stylu prezentuje się znajdujący po drugiej stronie ulicy Pałac Biskupi z 1809 r.



Dochodzimy do skweru przed budynkiem teatru. Znajduje się na nim grająca fontanna, gdzie woda wypływa w takt wygrywanej muzyki.



Warto tutaj chwilę posiedzieć w cieniu na ławce i wsłuchać się w dzięki pobliskiego kuranta. Wieczorem fontanna dodatkowo mieni się jeszcze wieloma barwami.



Budynek teatru pochodzi z 1899 roku. Gmach powstał według projektu węgierskiego architekta Adolfa Lánga w eklektycznym, neobarokowym stylu z elementami secesji.



Jak zawsze, podziwiam detale architektoniczne budowli.






Dzięki usłudze Street View możemy zobaczyć wszystkie szczegóły wnętrz teatralnych. Zerknijcie na strop nad widownią. Znajdują się tam malowidła ze scenami wystawianych sztuk Szekspira - Sen nocy letniej, Otello, Romeo i Julia oraz Króla Leara

 

Kontynuujemy spacer ulicą Hlavną, która od pewnego czasu jest jednym dużym deptakiem. Tylko trzeba uważać na przejeżdżające tramwaje. Mijamy kolejne efektowne budynki, opiszę tylko te najistotniejsze.



Budynek ratusza staromiejskiego. Zachowana, barokowo-klasycystyczna forma pałacu, pochodzi z lat 1779-1780. Obecnie budynek wykorzystywany jest przez władze miejskie do celów reprezentacyjnych. Znajduje się też w nim centrum informacji turystycznej.






Jedna z najładniejszych koszyckich kawiarni. Zarówno budynek, jak i wnętrze przyciąga secesyjnym wystrojem.



Idealne miejsce na przerwę w zwiedzaniu i wypicie dobrej kawy.



Obok kawiarni znajduje się najstarszy zachowany budynek mieszkalny w mieście, tzw. Levočský dom z XV wieku.



Sąsiaduje z nim kamienna bryła barokowego kościoła uniwersyteckiego zbudowanego przez jezuitów w 1684 r.



Jego wnętrze mogliśmy zobaczyć tylko przez przeszklone drzwi przedsionka.



Na ścianach i suficie świątyni znajduje się wiele polichromii, część to przykłady malarstwa iluzjonistycznego.



Naprzeciw kościoła znajduje się skwer z kolejną fontanną, tym razem ze znakami zodiaku.



Ładne kwiaty dodają uroku temu miejscu.



Na przedłużeniu tego skweru znajduje się XVIII wieczna kolumna morowa - Immaculata.



Ta w Koszycach jest uważana za najładniejszą na Słowacji. Figurki na kolumnie symbolizują unoszące się do nieba dusze. Legenda głosi, że pod pomnikiem znajdują się relikwie św. Walentego.



Niebieski budynek po drugiej stronie ulicy to pałac Cáki-Dezőfiała wybudowany w 1807 roku w stylu klasycystycznym.



Spoglądamy w głąb ulicy Hlavnej. Płynący środkiem potok, to sztuczny ciek upamiętniający czasy, gdy środkiem miasta płynął strumień.



Różowy dom w oddali to dawny pałac Andrássy'ego.



Za ładną kratą znajduje się przejście na wewnętrzny dziedziniec budynku.



Spodobał mi się klimat tego miejsca.



Wychodząc z pałacu widzimy po drugiej stronie ulicy ładną fasadę z dużymi oknami.



Po podejściu bliżej okazuje się, że w tym budynku znajduje się mała scena koszyckiego teatru.



Obok w niewielkiej restauracji można zamówić szybkie danie.



Nieco dalej znajduje się kolejna świątynia. to kościół św. Antoniego Padewskiego, powszechnie znany jako kościół franciszkanów. Został zbudowany dla franciszkanów przez rodzinę Perényi z Perína po wielkim pożarze w 1333 r. Od 1596 do 1671 służyła jako katedra dla biskupa Egeru, który osiedlił się tutaj podczas okupacji Egeru przez Imperium Osmańskie. Kościół był zamknięty, a szkoda, bo rokokowa fasada jest przykrywką dla gotyckich sklepień i portali, jakie można zobaczyć w środku.



Mijamy kolejne kamienice i niewielkie pałace.



Na zdjęciu dawny pałac Rakoczego, obecnie siedziba Słowackiego Muzeum Techniki.









Siedziba Słowackiego Sądu Konstytucyjnego.



Temida z przewiązanymi oczami - symbol sprawiedliwych wyroków, chociaż napis poniżej sugeruje coś innego.



W końcu dochodzimy do placu Maratonu Mieru, gdzie kończy się prawie kilometrowy odcinek spacerowej promenady. Przy placu tym ma swoją siedzibę Muzeum Wschodnio-Słowackie.



Warto je zwiedzić, zwłaszcza podziemia, gdzie znajduje się słynny złoty skarb koszycki. Unikalna kolekcja prawie 3000 złotych monet z XV-XVII wieku znalezionych w 1935 roku podczas prac remontowych jednego z koszyckich budynków.



Tutaj też nie mogłem się oprzeć potrzebie zrobienia kilku zdjęć wystroju budynku.









Powrót w okolice katedry, gdzie zostawiliśmy samochód odbyliśmy niewielką uliczką Hrnčiarską, położoną dosłownie dwie przecznice od Hlavnej.



Uliczka swoim charakterem przypomina słynną Złotą Uliczkę w Pradze.



Znajduje się tutaj kilka pracowni kultywujących stare rzemieślnicze tradycje, a także kilka lokali gastronomicznych. Jeśli lubicie takie klimaty to polecam Wam taki spacer.









Wchodzimy do jednego ze sklepików. Nic nie kupiliśmy, ale oglądanie towarów sprawiło nam sporo radości.



Wyjście z uliczki znajduje się obok dawnego więzienia, obecnie małego muzeum. Widoczny w głębi budynek z tunelowym przejściem to dawny Dom Kata miasta Koszyce.



Obok muzeum znajduje się Dom Pamięci Franciszka II Rakoczego. Ekspozycja zawiera pamiątki przypominające uroczyste przywiezienie do Koszyc w 1906 roku szczątków Rakoczego jak również oryginalne wnętrze jadalni z przedmiotami mającymi związek z księciem siedmiogrodzkim.



Przed Domem Pamięci umieszczono rzeźbę Franciszka II Rakoczego, będąca darem Republiki Węgierskiej z okazji 330 rocznicy urodzin i 100 rocznicy ponownego pogrzebu księcia Franciszka II Rakoczego w Koszycach.



W tle dawny kościół kalwiński.



Budynek dawnego gimnazjum jezuickiego, obecnie mieści się w nim m.in. szkoła języków obcych.



Zbliżamy się do kościoła uniwersyteckiego, po prawej stronie mamy zabudowania dawnego gimnazjum oraz klasztoru jezuickiego.



Znów jesteśmy na ulicy Hlavnej w okolicy opisanej już kolumny morowej.



Nasza pętla zwiedzania Koszyc się zamknęła. Polecam odwiedzenie tego miasta, może być świetnym miejscem na przerwę w podróży np. do Rumunii.

Zobacz w pobliżu:



Katedra w Koszycach




Lokalizacja miasta.

32 komentarze :

  1. Nie wiesz jaką przyjemność mi zrobiłeś tym postem, bo upłynęło trzy lata kiedy tamtędy chodziłam, nie wszystko widziałam, szczególnie mi szkoda tej koszyckiej Złotej Uliczki. Miasto jest naprawdę piękne i te detale, które pokazałeś bardzo eleganckie . Byłam w Koszycach z wycieczką i wracając z Rumunii. Byliście teraz? bo widzę flagi ukraińskie, Pozdrawiam serdecznpe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli upłynęły trzy lata od Twojej wizyty w Koszycach, to i tak masz świeższe wrażenia, bo my byliśmy tam cztery lata temu. Flagi, które widzisz na zdjęciach mają barwy miasta Koszyce, tak się składa, że są zbliżone do ukraińskich.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Miasto niezwykle bogate w zabytki architektury, piękne, zadbane i chociaż zapewne nie będzie mi już po drodze to z przyjemnością zwiedziłam je razem z Wami. Pogodę mieliście wspaniałą. Pozdrawiam serdecznie 😃❤️☀️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, pogoda tego dnia była wyśmienita. Co do Twojego stwierdzenia, że Ci tam nie po drodze, to powiem Ci,że warto zaplanować dłuższy pobyt na Słowacji, co najmniej dwu tygodniowy i na spokojnie zwiedzać co ładniejsze miejsca i zabytki. Zajrzyj do mojej zakładki Słowacja w menu bloga, a zobaczysz jakich atrakcji można się tam spodziewać. To może być ciekawy plan na urlop, taki, jaki lubisz.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Wspaniały klimat czasów monarchii austriacko-węgierskiej, który można spotkać w wielu miastach. Tutaj doskonale zachowany stan budynków, w Rumunii mocno zniszczone, ale duch ten sam:-) Wycieczka widzę, niedawna, te flagi ukraińskie też zauważyłam. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak już pisałem Grażynie, to nie są flagi ukraińskie. Nasz pobyt był w czasie, gdy nie tylko jeszcze nie było mowy o wojnie na Ukrainie, ale nawet koszmar covidu był nie do pomyślenia. Klimat Koszyc to taka mieszanka, trochę słowacka, ale też węgierska i rumuńska, jak słusznie zauważyłaś.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  4. Koszyce to przepiękne miasto, którego zabytki zachwycają licznymi elementami dekoracyjnymi. Mnie też zachwyciła koszycka Złota Uliczka. Tutaj pusta w Pradze jak zwykle zatłoczona. U mnie w dalszym ciągu poznanie Koszyc są w Notesiku Marzeń.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uliczka owszem, wygląda ładnie, ale w odróżnieniu od tej praskiej nie jest autentyczna. Powstała całkiem niedawno, co nie zmienia faktu, że spacer po niej był bardzo przyjemny.
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  5. Koszyce to piękne miasto i całkowicie wpisuje się w moje gusta. Robisz wspaniałe zdjęcia i uchwycasz na nich wszystko to dzięki czemu możemy poczuć klimat danego miejsca. W Koszycach zachwyca mnie wszystko - odrestaurowane i zadbane kamienice, fajny "artystyczny" klimat miasta, ogrom przyciągających uwagę detali, nagromadzenie pięknych i ciekawych architektonicznie zdobień - nie można tego nie dostrzec ani się tym nie zachwycić. A ta kawiarnia pasuje do Koszyc idealnie swoim wystrojem bo mamy wrażenie jakbyśmy nadal, pijąc kawę, spacerowali tymi urokliwymi uliczkami. Cudne wszystko.
    Życzę Ci dobrego i słonecznego tygodnia, niech to będą piękne majowe dni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie to wszystko zauważyłaś i opisałaś. Takie jest to miasto, niezwykle klimatyczne i na wskroś kulturowe. Nawet w w 2013 roku Koszyce uzyskały tytuł Europejskiej Stolicy Kultury.
      Dziękuję bardzo za życzenia, jak na razie wszystko się spełnia. Tobie również życzę pięknego, słonecznego maja.
      Serdecznie pozdrawiam :)

      Usuń
  6. Jak zwykle ciekawa wycieczka w miejscu, którego nie znam:) Dziękuję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po kilku latach przymiarek udało nam się zobaczyć to miasto. Może uda się i Tobie.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  7. Koszyce są chyba największą strefą zabytkową na Słowacji, większą nawet od Bratysławy. Podczas pierwszej wizyty kilkanaście lat temu byłem nimi zachwycony :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Jest tam o około 450 budynków zasługujących na miano zabytku. Mówi się nawet o miejskim rezerwacie zabytków. To sprawia, że często zaglądają tam turyści.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Słowacy piszą nawet o 500 takich budynkach ;)

      Usuń
  8. Nie byłam nigdy w Koszycach. Z Twojej wycieczki wynika, że miejsce jest warte grzechu. A już kościół jezuitów rozłożył mnie na łopatki swoim wnętrzem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie na łopatki rozłożyła katedra, ale i reszta miasta jest warta poznania.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Katedry przeważnie rozkładają. Oczywiście te stare, a najlepiej gotyckie.

      Usuń
  9. Nie sądziłam, że Koszyce jest tak ładnym miastem pełnym ciekawej architektury. Moją uwagę zwrócić budynek teatru, które bardzo lubię oglądać. Zauważyłam na nim plakat reklamujący malarstwo Caravaggio, czyżby wystawa? Nie mogłabym sobie odmówić jej odwiedzenia, jeśli to rzeczywiście byłaby wystawa malarska. A secesyjna kawiarnia zaprasza, aby przysiąść przy stoliczku i napić się kawy. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie Ci chodzi o portret Bacchusa nad drzwiami do teatru. To nie był plakat reklamujący wystawę prac Caravaggia, ale operę Verdiego - Falstaff. Widać uznano, że postać Bacchusa jak ulał pasuje do sylwetki Falstaffa granej w tej sztuce. Co do kawy w tej secesyjnej kawiarni, to smakowała wyśmienicie.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  10. Niezwykła mieszanka stylów i klimatu! Wspaniały spacer, łącznie z katedrą, o której też poczytałam. Nie byłam w Koszycach, ale jeśli będę miała okazję, to na pewno miasto odwiedzę. Bardzo mi się podoba, nawet potok płynący głównym deptakiem.
    Pozdrawiam:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze to ujęłaś. Koszyce to mieszanka różnych kultur, a co za tym idzie, również stylów i klimatów. Miasto wspaniale się zwiedza, co krok mijamy jakąś atrakcję. Mam nadzieję, że kiedyś tam dotrzesz i przekonasz się o tym osobiście.
      Pozdrawiam i miłego weekendu życzę :)

      Usuń
  11. Czuję się oszołomiona ilością zabytków oraz zauroczona wspaniałą i piękną architekturą Koszyc. Nawet nie próbuję wymieniać miejsc czy obiektów, które w sposób szczególny wzbudziły moją uwagę, ponieważ całe miasto jest dla mnie atrakcją turystyczną, po której tak pięknie nas poprowadziłeś i ciekawie opowiedziałeś :-))
    Ślę moc pozdrowień i życzę miłego, udanego weekendu!
    Anita

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie ilość zabytkowych budowli w Koszycach może oszołomić. My mniej więcej wiedzieliśmy wcześniej z internetu, co zobaczymy, ale oglądanie tego tam, na miejscu, to zupełnie inne przeżycie. Bardzo polecam wizytę w tym mieście, jak i całą Słowację, bo tak urokliwych miejscowości jest tam znacznie więcej.
      Pozdrawiam, miłej niedzieli :)

      Usuń
  12. O jak ja lubię takie zaułki, place i sztukaterię - uczta dla oczu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwykle otaczają nas proste, szablonowe budowle. To faktycznie uczta dla oczu widzieć taką ich różnorodność w Koszycach.
      :)

      Usuń
  13. Przeurokliwe miasto, tyle wspaniałych atrakcji architektonicznych. Słysząc Koszyce, jakoś wyobrażałam sobie, sama nie wiem dlaczego, że to mała miejscowość. A tu proszę, taki przepych.
    Wspaniała wycieczki. Dziękuję.
    Może kiedyś tam zawitam, ale w jeden dzień chyba nie dałabym rady zwiedzić Koszyc.
    Pozdrawiam Cię majowo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Godzinka na katedrę, dwie, trzy na resztę atrakcji. Ale w takim miejscu nie warto się spieszyć. Pewnie Twoje obawy wynikają ze stanu zdrowia. Mam nadzieję, że i ono w końcu na tyle się polepszy, że takie wycieczki nie będą dla Ciebie wielkim wyzwaniem. Tego Ci życzę i serdecznie pozdrawiam

      Usuń
  14. Nigdy tam nie byłam ale chętnie się wybiorę, bo widzę że jest co oglądać.
    Pozdrawiam i zapraszam do obejrzenia mojego nowego obrazu!^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno będziesz pod wrażeniem tego, co zobaczysz.
      Pozdrwiam

      Usuń
  15. Dobry wieczór.

    Chyba nie miałem okazjo nigdy być w Koszycach. Może w okolicy kiedyś byłem, nie pamiętam już dokładnie. Chyba dopiszę to miasto do listy moich planowanych wycieczek. Dawno nie byłem na Słowacji czy w Czechach, a jako nastolatek z Rodzicami bywałem tam dość często, gdy wypoczywaliśmy w naszych górach.

    Zapraszam do siebie.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że zdjęcia są wystarczającą zachętą, abyś swój plan zrealizowała.
      Pozdrawiam.

      Usuń

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga. Będzie mi miło przeczytać Twoją opinię o przedstawionym miejscu..

Obserwatorzy

Szukaj na tym blogu