sobota, 18 lipca 2026

Dzielnica portowa w Alanyi

Dzielnica portowa w Alanyi to bez wątpienia najbardziej tętniące życiem miejsce w mieście. To tutaj zapach parzonej po turecku kawy miesza się z morską bryzą, a wiekowe mury obronne mienią się złotem w promieniach słońca. Niezależnie od pory dnia, to miejsce magnetyzuje i przyciąga każdego, kto choć na chwilę chce poczuć klimat tureckiej Riwiery.



Port jest idealną bazą wypadową dla miłośników morskich przygód. Przy nabrzeżu cumują  stylizowane statki pirackie, które codziennie zabierają turystów w rejsy wokół malowniczego półwyspu, na którym znajdują się zabudowania dawnej twierdzy.









Prawdziwym symbolem i architektonicznym sercem dzielnicy portowej jest monumentalna Czerwona Wieża (Kızılkule), która od XIII wieku rzuca swój cień na portowe nabrzeże.



Ta monumentalna budowla została wzniesiona na polecenie seldżuckiego sułtana Alaaddina Keykubata przez genialnego syryjskiego architekta, Ebu Ali Reha el-Kettaniego. Jej nazwa nie jest przypadkowa,  pochodzi od charakterystycznego koloru wypalanej czerwonej cegły, z której zbudowano wyższe kondygnacje wieży.



U stóp wieży, na niewielkim placu znajduje się pomnik Kemala Atatürka – założyciela i pierwszego prezydenta nowoczesnej Republiki Turcji. Przedstawia go w eleganckim, zachodnim garniturze. Podkreśla on modowe reformy, jakie prezydent wprowadził w Turcji, odchodząc od tradycyjnych osmańskich strojów.



Do placu od strony północno-wschodniej przylega marina



natomiast od strony zachodniej deptak z pomnikiem kotwicy.



Warto podejść na znajdujący się na nim punkt widokowy, by zobaczyć dawne umocnienia miasta od strony morza oraz zabudowania stoczni seldżuckiej (XIII w).



Z deptaka mamy też najlepszy widok na wspomnianą Czerwoną Wieżę. Konstrukcja Kızılkule do dziś wprawia w zachwyt inżynierów i historyków architektury. Budowla ma unikalny, ośmiokątny kształt, a jej średnica wynosi aż 29 metrów, przy wysokości sięgającej 33 metrów. W grubych murach wieży precyzyjnie rozmieszczono dziesiątki otworów strzelniczych oraz specjalne rynny, przez które na głowy atakujących wylewano wrzący olej lub gorącą smołę.



Ścieżką wzdłuż murów idziemy teraz w kierunku wejścia na wieżę.



Wewnątrz kryje się pięć imponujących kondygnacji połączonych wysokimi, kamiennymi stopniami. W centrum budynku znajduje się ogromna cysterna na wodę deszczową, która zapewniała obrońcom przetrwanie podczas długich oblężeń.






Mniej więcej w połowie wysokości wieży znajduje się wyście na dawne mury obronne.



Nawet krótki spacer nimi zapewnia moc wrażeń i piękne widoki.






W końcu, po pokonaniu 85 schodów, wychodzimy na ośmiokątny taras otoczony ceglanym krenelażem, skąd dawniej łucznicy zasypywali strzałami wrogów atakujących miasto.



Dziś przez wycięcia w murze możemy zobaczyć niezwykłą, 360° panoramę Alanyi.



Patrząc w stronę morza zobaczymy jak na dłoni port i jego otoczenie.



Widok na słynną „ulicę barów” (Barlar Sokağı), ciągnącą się tuż przy nadbrzeżu, gdzie skupia się życie nocne portu.



Obracając się w stronę lądu, zobaczymy wzgórze Kale, gęsto usiane tradycyjnymi domami z czerwonymi dachami, nad którymi górują potężne mury obronne dawnej twierdzy.



Szczególnie efektownie wyglądają XIII-wieczne fortyfikacje seldżuckie ciągnące się wzdłuż wybrzeża.



Na ich końcu znajduje się świetnie zachowana do dziś stocznia Tersane, zbudowana na polecenie sułtana Alaaddina Keykubata I. Składa się z pięciu sklepionych doków otwartych w stronę morza. W widocznych dalej pomieszczeniach wieżowych znajdował się arsenał Tophane, gdzie m.in. odlewano armaty oraz kule armatnie dla floty sułtana.



Obecnie na terenie dawnej stoczni znajduje się muzeum, rodzaj skansenu na wolnym powietrzu. Idziemy do niego po widocznych wcześniej z góry murach obronnych. Po prawej stronie mijamy pozostałości warsztatów rzemieślniczych i magazynów surowców.



Cały teren stoczni i miejskich umocnień można dokładnie zwiedzać dzięki widocznym pomostom i schodom.



Główne wejście na teren dawnych doków.



Na ścianie stoczni znajduje się XIII wieczna inskrypcja seldżucka, która wychwala sułtana Alaaddina Keykubata I, jako władcę dwóch mórz (Morza Śródziemnego i Morza Czarnego).



Hala doków składa się z pięciu podłużnych, połączonych ze sobą wnętrz ze sklepieniami kolebkowymi. Te otwarte od strony morza nawy wcinają się w głąb lądu na głębokość od 32 do 43 metrów. Poszczególne doki nie są całkowicie odizolowane. Łączą je wewnętrzne ostrołukowe przejścia i tunele, pozwalające na swobodne przemieszczanie się między nimi.






W jednym z doków znajduje się szkielet (kil) tradycyjnej osmańskiej łodzi typu çekevele. Pozwala zorientować się, jakiej wielkości statki budowano i remontowano w tej stoczni.



W innym doku wyeksponowano zrekonstruowany, potężny drewniany żuraw. Służył on do podnoszenia ciężkich elementów konstrukcyjnych statków.



W pozostałych dokach możemy zobaczyć zabytkowe kotwice, narzędzia nawigacyjne i inne detale wyposażenia statków.



Poszczególne doki posiadały pochyłe podłoże, które łagodnie schodziło wprost pod lustro wody.



Ułatwiało to wodowanie budowanych w stoczni statków.



Opuszczając teren stoczni otwiera nam się ładny widok na dawne fortyfikacje z Czerwoną Wieżą w tle.



Idziemy pomostem wzdłuż murów obronnych w kierunku portu jachtowego.



Następnie kierujemy się ku latarni morskiej położonej na końcu falochronu portowego. W Alanyi pełni on funkcję mola spacerowego.



Ciekawym faktem dotyczącym latarni jest to, że została zbudowana w Paryżu, a następnie przetransportowana i złożona w tym miejscu w 1912 roku.



W rejonie latarni znajduje się wyjście z portu, stąd co chwilę mamy możliwość zobaczenia z bliska statków z turystami odbywającymi rejs wokół wzgórza (półwyspu) Kali.



I my mamy możliwość zobaczenia tego półwyspu w drodze powrotnej. Ładnie stąd widać umocnienia położonej na wzgórzu twierdzy oraz stoczni Tersane.



W tym poście pokazałem rejon portu za dnia. Jak widać na zdjęciach, towarzyszyło nam niewielu turystów, tak więc w spokoju mogliśmy wszędzie dojść i pozwiedzać najciekawsze miejsca. Gdy zachodzi słońce, historyczny port w Alanyi zrzuca swoją dawną, seldżucką maskę. Monumentalne mury obronne i Czerwona Wieża rozbłyskują ciepłym światłem, a portowe nadbrzeże zamienia się w tętniącą życiem, imprezową stolicę tureckiego wybrzeża.

Zobacz również:



Twierdza w Alanyi




Lokalizacja miejsca



18 komentarzy :

  1. Śmiało mogę powiedzieć, ze zdjęcia mają potężną moc. Są niczym wehikuł czasu, przywracają mnóstwo emocji i przywołują wspomnienia. W Alanyi byłam jakiś czas temu. Jednak doskonale pamiętam dumnie wznoszącą się nad portem Czerwoną Wieżę. Niewątpliwie dla mnie główną atrakcją był niezwykle spektakularny zamek (z pewnością pamiętasz, że je uwielbiam). Twierdza praktycznie zajmuje cały cypel w połowie długości wybrzeża i skutecznie dzieli je na dwie części. Wspaniale zachowała się też znaczna część zewnętrznego muru obronnego, co jasno pokazuje, dlaczego ten zamek, z urwistym klifem i morzem z trzech stron oraz wąskim i stromym zboczem z drugiej, był praktycznie nie do zdobycia. Czy w dalszym ciągu można do niego dotrzeć kolejką linową z plaży Kleopatry?
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego, co widziałem w Internecie to kolejka do Twierdzy Kale funkcjonuje. Latem to świetny środek transportu, bo wejście pieszo w temperaturach, jakie tam panują, to zadanie nie dla każdego. My zamek zwiedzaliśmy rano, był luty a już temperatura dawała się we znaki. A co do zdjęć, to zgadzam się z Twoim stwierdzeniem. Dzięki nim faktycznie możemy odbyć podróż w czasie i przywołać piękne chwile.
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  2. Jesteś świetnym przewodnikiem, wspaniale oprowadziłeś mnie po tej części Alanyi. A prezentuje się ona okazale. Może dane mi będzie zobaczyć ją na własne oczy.
    Dzięki, pozdrawiam z Ustki:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, spacer wirtualny też ma swoją wartość, często jest wstępem do odbycia go już w realnym świecie. Tego Ci życzę, bo miasto i okolica ma sporo atrakcji.
      Pozdrawiam serdecznie, udanych wakacji :)

      Usuń
  3. W Alanyi spędziłam cudowne dwa zimowe tygodnie, przy wspaniałej pogodzie i braku tłumów. To miasto ma w sobie ogromną magię, przyciąga swoim urokliwym położeniem, ogromem zabytków i wieloma innymi atrakcjami turystycznymi. Ciebie jak widzę Alanya również zachwyciła. Piękne zdjęcia. (Atatürk bez kapelusza).
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skąd ten kapelusz ? Chyba pomyliłem zdjęcia. Dzięki za spostrzegawczość, zaraz poprawię posta. To prawda, miasto jest magiczne i jak dla mnie również egzotyczne. Świetnie się tam czuliśmy i nie wiadomo kiedy minął nam tydzień pobytu. Ty byłaś dłużej, więc pewnie i wrażeń masz więcej.
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  4. Myślę że ten kawałek Turcji mógłby mi się podobać zdecydowanie bardziej niż Stambuł chociaż Alanyia kojarzy mi się z obleganym kurortem a tych nie lubię. Bardzo podoba mi się "francuska" latarnia i wieża oferująca przepiękne widoki na całą okolicę, również spacer do wieży wygląda na ciekawe doświadczenie. Bliskość morza i gór zawsze mnie zachwyca a jako fanka rejsów z pewnością dałabym się skusić jednej z ofert i popłynęła zobaczyć Alanyię od strony wody. W Turcji byłam jedynie w Stambule, z którego wróciłam z przeświadczeniem, że do Turcji nie wrócę nigdy więcej. Jednak czasami myślę sobie, że chyba jednak powinnam ale teraz do miejsc, w których ten kraj zachwyca walorami przyrodniczymi, takimi jak połączenie morza i góry a to wszystko w jednym kadrze.
    Czwartkowe serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo, że byliśmy w Alanyi tylko tydzień, kilka atrakcji przyrodniczych udało nam się zobaczyć. Na razie na blogu pokazywałem tylko Wąwóz Sapadere. Jednak do Turcji znów bym pojechał dla jej atrakcji architektonicznych, tak antycznych, jak i późniejszych. Stąd m.in. Stambuł na pewno by się znalazł wśród celów takiego wyjazdu. Zobaczymy, czy to się uda?
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Dziękuję Wam bardzo za kartkę z Gór Świętokrzyskich, sprawiliście mi mnóstwo radości. Miłego dnia, dużo zdrowia dla Asi. Pozdrowienia!

      Usuń
  5. Antyczna stocznia to chyba taka perełka Alanyi, równie ciekawa jest czerwona wieża i latarnia. Cały port ma niesamowity klimat. Z turystycznym pozdrowieniem Dorota

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest jeszcze kilka ciekawych miejsc. Sporym zaskoczeniem może być niewielka, ale bardzo ładna jaskinia Damlataş położona tuż przy plaży Kleopatra.
      Pozdrawiam z Zabrza, miłego dnia :)

      Usuń
  6. Piękne zdjęcia i świetny post Ta wieża jest bardzo ciekawa.
    Pozdrawiam:)*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W wieży na pierwszym piętrze znajduje się nieduże Muzeum Etnograficzne. Ciekawy przerywnik podczas pokonywania kolejnych schodów.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  7. The photos are entertaining. Climbing up those eighty-five steps inside the Red Tower looks like quite a workout, yet the panoramic views over the harbor make every single drop of sweat totally worthwhile. Visiting during quieter months lets you soak in all that ancient Seljuk history minus the usual massive tourist crowds. Walking through that old Tersane shipyard with its dark vaulted docks feels like stepping straight into a classic pirate movie adventure.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. True, Alanya in February allows for a peaceful exploration of the city's secrets, without the crowds. The weather was also on our side; it was just right for sightseeing.
      Best regards :)

      Usuń
  8. Dziękuję za przypomnienie Alanyi gdzie była dawno temu i jak widzę nie zwiedziłam jej należycie. Jak pisałam u siebie, mnie zniechęcały do spacerów nagabywania Turków i ciągłe zaczepki. Może dziś wygląda to inaczej, ale osiemnaście lat temu nie mogłam przejść ulicą spokojnie. Stąd bardziej pamiętam wycieczki do Pamukale, Konyi i Kapadocji, gdzie jako że byliśmy w grupie z przewodnikiem było zdecydowanie spokojniej. A szkoda, bo widzę, że port ma wiele do zaoferowania, a jako córka wilka morskiego interesuję się trochę tym, co związane z morską żeglugą, lubię zwiedzać porty i muzea morskie, a latarnia z Paryża przywodzi na myśl inny "towar" importowany z Paryża do Ameryki :) Może czas wrócić do Turcji i przekonać się, jak się zmieniło miasto i mentalność jego mieszkańców. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nagabywanie Turcy mają we krwi i nam się również to zdarzało, zwykle w okolicy sklepów czy straganów , ale po stanowczej odmowie nie było nachalności. Nie pamiętam również sytuacji, by na ulicy, podczas spaceru ktoś nas zaczepiał. Z tym, że zwykle trzymaliśmy się głównych traktów.
      Mając takie wspomnienia, jak Twoje, można mieć obawy, przed ponownym wyjazdem, zwłaszcza, gdy planujesz indywidualny pobyt. Liczę, że jeśli Twój wyjazd się odbędzie, to opiszesz nam swoje wrażenia z wizyty w Alanyi.
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga. Będzie mi miło przeczytać Twoją opinię o przedstawionym miejscu..

Obserwatorzy

Szukaj na tym blogu