wtorek, 21 kwietnia 2020

Kluż-Napoka

Tym razem pospacerujemy po rumuńskim mieście Kluż-Napoka (rum. Cluj-Napoca). Jego historia sięga 124 r. n.e., gdy za panowania Marka Aureliusza prawa miejskie uzyskała znajdująca się tutaj rzymska osada Napoca. Kolejne zapisy n.t. miasta pochodzą z XII wieku. Wspominają o mieście Clus położonym pośród wzgórz. Usytuowana na skrzyżowaniu szlaków handlowych osada szybko się rozwija. W XIV wieku funkcjonuje tu już miasto Klausenburg rozbudowane przez osadników niemieckich i węgierskich, z dużym rynkiem i regularnym, szachownicowym układem ulic. W 1405 r. staje się wolnym miastem królewskim. W 1860 r. zostaje stolicą Transylwanii. Na czasy monarchii austro-węgierskiej przypada okres jego największej świetności. Przeprowadzone wtedy modernizacje nadały mu metropolitalny charakter. W 1919 r, już w ramach państwa rumuńskiego, zmieniono nazwę miasta na Cluj, a w latach 70 XX w. dodano nazwę Napoca, podkreślającą dawne związki z rzymską Dacją.

Zwiedzanie miasta zaczynamy na Placu Avrama Iancu. Do drugiej połowy XIX wieku plac ten był poligonem dla żołnierzy, później pastwiskiem, a następnie targiem bydła i drewna. Dopiero w czasach Belle Époque powstaje tutaj nowe centrum kulturalne miasta otoczone ładnymi kamienicami. Pośrodku placu zwraca uwagę okazała sylwetka katedry prawosławnej pw. Zaśnięcia Matki Bożej.



Katedra była budowana w latach 1920-1933. Uroczysta konsekracja katedry w obecności króla Karola II odbyła się 5 listopada 1933 roku. Potrójne wejście do katedry zdobią ładne mozaiki.



Niestety, okazało się, że w środku odbywa się właśnie ceremonia ślubna. Nie wypadało w tym czasie wykonywać zdjęć. Chcąc jednak przybliżyć wygląd jej wnętrza zamieszczam poniżej skrót do panoramy. Panorama jest zgodna z systemem Street View, a więc można wirtualnie spacerować po wnętrzu katedry i przybliżać co ciekawsze miejsca.



Wokół placu rozlokowało się kilka ważnych instytucji. Pośród nich wyróżnia się budynek Teatru Narodowego i Opery z 1906 r. Na zdjęciu poniżej częściowo przesłonięty budowaną sceną na wolnym powietrzu.



Tu również możemy pospacerować wirtualnie po jego wnętrzach dzięki panoramie Street View.



Jedna z rzeźb zdobiących dach teatru.



Obok teatru znajduje się Pałac Sprawiedliwości.



Tu Temida nie jest ślepa, czyżby można liczyć na uczciwe procesy ?



Pałac Archidiecezji Prawosławnej.



Z Placu Avrama Iancu kierujemy się teraz Bulwarem Bohaterów w kierunku Placu Unirii, pełniącego funkcję rynku i centrum miasta. Po drodze mijamy kilka ładnych secesyjnych kamienic.


















Ciekawa jest historia widocznego kościoła Minorytów. Był ulubionym miejscem modlitwy dla ludności pochodzenia ormiańskiego. A że słynęli z urody, zwłaszcza dziewczęta, kościół bywał nazywany kościołem pięknych. W 1928 roku papież przekazał kościół grekokatolikom. Gdy w 1948 roku przejęli go prawosławni, grekokatolicy zażądali zwrotu, co skończyło się wielką bójką. Ostatecznie kościół jest obecnie katedrą grekokatolicką.



Nieco dalej stoi pomnik Wilczycy Kapitolińskiej. Skąd się tutaj wziął ? To dar rządu włoskiego dla Kluż-Napoki za pielęgnowanie tradycji rzymskich z czasów, gdy tereny te były zamieszkiwane przez Daków. Pod postacią wilczycy znajduje się popiersie cesarza Trajana.



Jest to kopia rzeźby, której oryginał znajduje się w Muzeum w Rzymie.



Mijamy budynek dawnego Ratusza z tarczą herbową miasta.



Co prawda od 1999 roku miasto zmieniło swój wizerunek herbu, ale wciąż nie ma zgody na jego oficjalne używanie.



Przed nami Pomnik Pamięci. Został wzniesiony w 1994 roku z okazji obchodów stulecia wydania petycji tzw. memorandum do cesarza Austro-Węgier, Franciszka Józefa żądających równych praw dla ludności rumuńskiej.



Dochodzimy do Placu Unirii. Reprezentacyjny plac miasta otacza wiele bogato zdobionych kamienic i dawnych pałaców.






W centralnym punkcie placu wznosi się kościół rzymskokatolicki pw. św. Michała.



Znajdujący się przed kościołem pomnik konny króla węgierskiego Macieja Korwina nawiązuje do okresu, gdy miasto leżało w granicach królestwa węgierskiego, a później cesarstwa austriacko-węgierskiego. Nosiło wtedy nazwę Kolozsvár. Pomnik postawiono w 1902 roku z okazji węgierskiego milenium. Jego autorem jest węgierski rzeźbiarz János Fadrusz (1858–1903), który w 1902 r. został honorowym obywatelem miasta. Za ten pomnik otrzymał pierwszą nagrodę na wystawie światowej w Paryżu w 1900 r.



Wejście do kościoła znajduje się po jego zachodniej stronie.



Budowę kościoła zaczęto za panowania Zygmunta Luksemburskiego. Jego herb (Cesarza Rzymskiego Narodu Niemieckiego) oraz herby Węgier i Czech znajdują się nad wejściowym portalem. Powyżej postać Archanioła Michała walczącego ze smokiem.



Trójnawowa świątynia budowana była w kilku etapach. Wąskie prezbiterium z dwiema małymi nawami zamkniętymi apsydami pochodzi z połowy XIV wieku. Neogotycka wieża o wysokości osiemdziesięciu metrów pochodzi z 1859 roku. Czyli kościół w obecnej formie budowano ok 500 lat Kościół wiele razy niszczyły pożary, trzęsienia ziemi i pioruny. Jednocześnie był wzbogacany o nowe elementy w różnych stylach, od gotyku do baroku.



Gdy tak patrzymy na surowe, kamienne wnętrze świątyni odnajdujemy w nim wiele wspólnych cech typowych dla dawnych katedr. Mimo, że kościół nigdy nie był katedrą to przypuszcza się, że jej budowniczowie wzorowali się na katedrze w Koszycach.

Neogotycki ołtarz, dzieło mistrza ciesielskiego Lajosa Backa, został nagrodzony na targach światowych w Wiedniu w 1873 roku. W niższych nastawach znajdują się rzeźby św. św. Szczepana i Władysława.



W centrum ołtarza umieszczono rzeźbę Marii Dziewicy z Dzieciątkiem.



Ładna, bogato rzeźbiona ambona pochodzi z 1750 roku. Rzeźba św. Michała otoczona aniołami na koronie ambony została wykonana przez rzeźbiarza Antona Schuchbauera , a bogata dekoracja rzeźbiarska attyki ambony jest dziełem Johannesa Nachtigalla.



Na dolnym gzymsie ambony siedzą postacie czterech patriarchów kościoła, a na jej balustradzie płaskorzeźby czterech ewangelistów.



Filar, na którym wspiera się ambona, jest ozdobiony płaskorzeźbą Dobrego Pasterza, a na balustradzie schodów znajdują się trzy płaskorzeźby przedstawiające sceny z życia Jezusa: wizyty Jezusa w domu Maryi, Cudownego Połowu oraz Jezusa i dzieci.



Ołtarz Adoracji Trzech Króli znajduje się w południowej absydzie i ozdobiony jest obrazem olejnym przedstawiającym scenę pokłonu Trzech Króli oraz posągami trzech Mędrców.






Nad ołtarzem scena Ukrzyżowania.



Dawny ołtarz św. Katarzyny, obecnie św. Krzyża.



Kamienna rzeźba Świętej Trójcy z postacią Jezusa ukrzyżowanego pod zachodnią trybuną kościoła jest dziełem rzeźbiarza Johannesa Nachtigalla, pochodzącym z 1753 roku.



Nad wejściem do zakrystii dominuje monumentalny kamienny portal z roku 1528 r. Jego górną część wypełniają figurki aniołków oraz popiersie fundatora Johannesa Kleina.



Barokowe organy z 1752 r. z warsztatu Johannesa Hahna z Sibiu, z dekorację rzeźbiarską Johannesa Nachtigalla.



Poniżej mniejsze, pomocnicze organy, również wykonane w warsztacie Johannesa Hahna.



Na koniec wizyty w tym kościele załączam kilka zdjęć witraży, które są prawdziwą ozdobą kościoła św. Michała. Pochodzą z przełomu wieków XIX i XX, z renomowanych warsztatów w Budapeszcie i Monachium.


















Po wyjściu z kościoła spoglądamy jeszcze na najwyższą w Rumunii wieżę kościelną.



Teraz nasze kroki kierujemy na jedną z uliczek odchodzących na północ od placu Unirii. Znajduje się tutaj najstarszy w mieście, gotycki dom piętrowy. Obecnie siedziba Akademii Sztuk Pięknych.



Więcej informacji znajdziemy na umieszczonych na elewacji brązowych tablicach. To tutaj 27 marca 1443 r. urodził się sławny król Węgier - Maciej Korwin. Stąd dom bywa nazywany domem Macieja Korwina.



Nieco dalej przy placu Muzeului znajduje się jedno z najstarszych i najbardziej znaczących miejsc kultu w Kluż-Napoce - kościół franciszkanów. Początkowo w tym miejscu istniał starszy kościół rzymskokatolicki z XI w, ale został zniszczony podczas wielkiej inwazji na Tatarów w 1241 r. Obecny kościół został zbudowany na jego miejscu między 1260 a 1290 rokiem, a dzisiejszy wygląd zawdzięcza przebudowom w XV i XVIII wieku.



Utrzymane w barokowym stylu wnętrze posiada jasny, stonowany wystrój.



Ołtarz główny pochodzi z 1730 roku. W bocznych niszach umieszczono postacie świętych królów węgierskich - Stefana i Władysława.



Centralne miejsce zajmuje postać Matki Boskiej z Dzieciątkiem.



Ambona jest dziełem Johannesa Nachtigalla. Baldachim wieńczy figura Chrystusa Zmartwychwstałego, na korpusie są figury czterech ewangelistów.



Jedno z licznych epitafiów umieszczonych na ścianach wewnątrz kościoła.



Kończymy zwiedzanie Kluż-Napoki, rumuńskiego miasta o węgierskich korzeniach. Mamy w planach kolejny wypad do Rumunii, może więc będzie okazja, by zobaczyć je raz jeszcze i poznać jego pozostałe atrakcje.

Lokalizacja miasta.



36 komentarzy :

  1. Piękne wnętrze kościoła, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo urokliwe miejsce nam pokazałeś, pełne zadumy i wszechobecnego piękna. Pozdrawiam cieplutko! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przypomniales mi moja zeszloroczna podroz do Rumunii, i do Kluz Napoki, sliczne miasto i rzeczywiscie ochota na raz jeszcze we mnie tkwi. Piekne zdjecia zrobiles, do kosciola sw. Michala nie weszlismy, cos tam sie odbywalo, wiec z przyjemnoscia poogladalam Twoje zdjecia.
    Dzieki za przypomnienie mi tego miasta. pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od naszej wizyty w tym mieście minęło pięć lat. Ty byłaś rok temu i na Twoich zdjęciach widać tę różnicę. Kilka domów zyskało nowa elewację, widać tez więcej symboli UE. Miasto przyciąga różnorodnością, ale nie wszystko udało nam się zobaczyć. Mamy nadzieję na powtórne odwiedziny.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  4. Przepiękne zbytki sakralne i kamienice - perełki architektury! Ciekawie opowiedziana historia i wspaniałe (jak zawsze) fotografie.
    Do Rumunii jeszcze nie dotarłam, a bardzo chciałabym przejechać się Trasą Transfogarską, poznać prosty urok prowincji, zwiedzić urokliwe miasteczka oraz podążyć śladem Drakuli. Moja lista podróżniczych marzeń nie ma końca...
    Ślę serdeczne pozdrowienia.
    Anita

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byliśmy raz i bardzo chcemy powrócić, by zobaczyć północne rejony Rumunii i również przejechać się trasą Transfogarską oraz Transalpiną. Mamy nadzieje spełnić to marzenie.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  5. To prawda, miasto niezwykłe, o bogatej historii i zabytkach; każde miejsce, detal który pokazujesz, to istny majstersztyk ludzkich rąk; jednak staramy się omijać tę aglomerację, kiedy pojawia się na trasie naszych przejazdów, bo zabiera za dużo czasu, a i często próbując ominąć korki, wjeżdżamy, nie tam, gdzie trzeba, np. do dzielnicy romskiej:-) mieliśmy plany rumuńskie już od wiosny, jednak życie zadecydowało inaczej, a zwłaszcza ten mały, niewidzialny skurczybyczek:-) bardzo nam brakuje wyjazdów, dziś pewnie bylibyśmy na Prislopie na krokusach, a potem niedaleko Cluj-Napoki na dzikich piwoniach:-) doskonałe zdjęcia, mądry tekst wpisu, a ja często wracam do filmiku yt z tego miasta, kiedy młodzież tańczy na ulicy
    Flash - Mob Ansamblul Folcloric Studențesc Mugurelul al U.B.B.
    Dzięki za przypomnienie rumuńskiego klimatu, pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze podziwialiśmy Wasze rumuńskie wycieczki. To chyba na podstawie Twoich postów zdecydowaliśmy się na naszą wyprawę. Ta pierwsza wizyta tylko narobiła smaku na kolejną. Niestety teraz musimy się wstrzymać z realizacją. Na szczęście są zdjęcia i zaprzyjaźnione blogi, gdzie można wirtualnie odbywać podróże. Na razie takie zwiedzanie musi nam wystarczyć.
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  6. Bardzo zabytkowe miasto, pełne ładnych i ciekawych kościołów, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tych kościołów jest w Kluż-Napoka chyba z dziesięć. Nie wszystkie widzieliśmy, a z tych co zobaczyliśmy pokazałem najciekawsze. A miasto faktycznie okraszone zabytkami, warte zobaczenia.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  7. Już na początku zachwyciła mnie prawosławna katedra, następne budynek Teatru Narodowego i Opery, Pałac Sprawiedliwości, Pałac Archidiecezji Prawosławnej, kamieniczki etc. Z każdym kolejnym zdjęciem i opisem zachwycałam się tym miejscem coraz bardziej. Niezwykła architektura. Bardzo dużo zobaczyliście. Jakoś nigdy nie była nam Rumunia po drodze. Teraz widzę, że to błąd. Witraże również przepiękne, zwłaszcza trzeci.
    Mam nadzieję, że kiedyś dotrzemy do Rumunii.
    Moc pozdrowień posyłam.
    ZDROWIA!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest coś szczególnego podczas zwiedzania Rumunii. Mam tam wrażenie, jakbym się przeniósł w czasie o dobre dwadzieścia, a może nawet trzydzieści lat. Nas Rumunia zachwyciła, więc pewnie i Wy będziecie zadowoleni, jeśli kiedyś tam pojedziecie. Tego Wam życzę.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  8. Ceremonia zaślubin musiała być przepiękna. Świątynie zachwycają, a mój wzrok zawsze wędruje ku witrażom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko przez chwilę byliśmy w środku. Ślub, niezależnie od wyznania, to zawsze piękne wydarzenie. Witraże i mnie zawsze zachwycają, dlatego lubię je fotografować.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  9. Rumunia to ciekawy kraj, dużo zabytków i jakże mało o nim się wie. Serdeczne pozdrowienia znad sztalug malarskich przesyła Krysia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kraj, który znacznie zyskuje, gdy się go odwiedzi i poczuje ten klimat.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  10. Rumunia coraz bardziej mnie kusi, takie cuda pokazujesz, że zaczynam żałować, że trzeba siedzieć w domu, bo od razu bym tam pojechała. Piękne zdjęcia. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ile istnieje coś takiego jak pozytywne rozczarowanie, to właśnie takie przeżyliśmy w Rumunii. Jak tylko bedziesz miała taką sposobność to jedź i przekonaj się, że warto.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  11. Rumunia kojarzy mi się raczej z zaniedbaniami, choć wiem, że są też ciekawe miejsca. A Ty udowadniasz, że w dodatku są też przepiękne. Bo inaczej nie można określić cudnych obiektów tego historycznego miasta. I cerkiew, i teatr, i kościół św. Michała z tymi bajecznymi witrażami, i pozostałe miejsca bardzo mnie zachwyciły:) Mam w planach Rumunię i mam nadzieję, że marzenia się spełnią:)
    Cudna wycieczka, dzięki:) Pozdrawiam:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pooglądaj inne posty z tego kraju, może jeszcze bardziej Cię zmotywują.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Odrobiłam lekcje! Przeczytałam wszystko i pozbyłam się rumuńskich kompleksów. To piękny kraj. Niech wirus znika jak najszybciej, bo świat na mnie czeka ☻☻☻☻☻

      Usuń
  12. Kluż miałem w planach na ten rok, na sierpień. Jeszcze ostatecznie nie straciłem resztek nadziei, ale będzie ciężko ten plan zrealizować. Eh, ciągnie tam człowieka tym bardziej, jak granice są zamknięte...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nam się posypały plany, zwłaszcza te zagraniczne. Może chociaż w naszym kraju uda się coś zorganizować.
      Pozdrawiam.

      Usuń
    2. W Polskę pewno pójdzie pojechać. Wolałbym za granicę, ale skoro nie ma co się lubi... Najwyżej będzie okazja uzupełnić polskie braki ;)

      Usuń
  13. Chociaż w Rumunii jeszcze nie byłam to m.in. dzięki blogosferze widzę jaki to piękny, ciekawy i różnorodny kraj. Długo Rumunia i Rumuni nie kojarzyli nam się z niczym dobrym co raczej nie wpływało na chęci podróżowania tam. Sama pamiętam jak bardzo zdumiewały mnie na poczatku te wszystkie zachwycające kadry a świadomość, że pochodzą z Rumunii, nie raz wprowadziła w niezły szok. Wiem, że ten kraj ma potencjał a rozwijająca się tam turystyka na pewno zmieni nasze spojrzenie na ten kraj. Sama kilka razy spotkałam się z dziwnymi reakcjami po tym jak stwierdzałam, że chciałabym pojechać do Rumunii. Mam kilka koleżanek stamtąd i jak pokazują mi zdjęcia z urlopów w rodzinnych stronach to naprawdę jestem zachwycona. Może kiedyś skorzystam z ich zaproszeń.
    Ciężko mi idzie komentowanie budowli sakralnych, liczę na zrozumienie :). Ale zdjęcia zachwycające jak zawsze i zachęcające do podróży.
    Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mieliśmy podobne obawy i dość długo odkładaliśmy wizytę w tym kraju. Ale wystarczył pobyt w pierwszym rumuńskim mieście by wszystkie te wątpliwości się rozwiały. To piękny kraj o wspaniałej przyrodzie, wielu fascynujących zabytkach i serdecznych ludziach. Ale o tym musisz się przekonać sama.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  14. Kluż-Napoki wart wyprawy. Rumunia tak "na dotyk" jest mi nieznana. Kiedy, gdzieś w publikacjach rożnego rodzaju, spotykałam nazwę Transylwania, to zawsze budziła ona we mnie dreszcz tajemniczych emocji. Historia burzliwa i jej niezwykli bohaterowie tacy jak Maciej Korwin i jego związki z Polską...
    Świetna wyprawa.
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nas pewno te wszystkie opowiadania i filmy o Transylwanii czy też Wladzie Palowniku znanym jako Drakula budują pewien obraz naszych wyobrażeń o tym kraju. Warto to skonfrontować z rzeczywistością. Polecam Wam wyjazd do Rumunii.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  15. W Rumunii nigdy nie byłem, z tym większą przyjemnością obejrzałem Twój ciekawy reportaż z Kluż. Ładne miasto, w charakterze bardzo węgierskie (szczególnie kościoły i secesja). Świetne zdjęcia.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na tak długi okres istnienia miasta, dopiero ostatnie sto lat to czasy przynależności do Rumunii. Ślady węgierskie wciąż są widoczne mimo wyraźnego dystansowania się od nich obecnych włodarzy miasta. Myślę, że dla Węgrów utrata tego miasta, to też coś, z czym nie mogą się pogodzić do dzisiaj. Miasto rodzinne jednego z najważniejszych królów czy też miejsce, gdzie wielokrotnie obradował węgierski sejm to tylko przykłady roli tej miejscowości w historii i kulturze Węgrów. Coś, jak dla nas utrata Lwowa po II WŚ.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  16. Byłem w Klużu dwa razy i z pewnością jest to jedno z moich ulubionych miast, ba, gdybym miał wskazać miasto w Rumunii, w którym mógłbym zamieszkać, to byłaby to właśnie stolica Transylwanii. W moim odczuciu to zdecydowanie najlepiej rozwinięty ze średnich ośrodków tego kraju (nowoczesny transport publiczny, przyzwoita infrastruktura czy świetna oferta gastronomiczna) a do tego dochodzi wspaniała kosmopolityczna atmosfera, wynikająca po części z mieszania się wpływów o których wspomniałeś, ale również z faktu, że Kluż to po prostu duży ośrodek akademicki.
    Super zdjęcia, z przyjemnością obejrzałem, bo przyznam się, że akurat do kościoła Macieja nigdy nie udało mi się wejść, a bez wątpienia warto :) W ramach ciekawostki dodam, że oprócz Macieja Korwina z Klużem związany był Józef Bem, a na rogu Bulwaru Bohaterów i Placu Zjednoczenia znajduje kamienica w której generał mieszkał. Jest tam nawet tablica :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałem wspomnieć o Józefie Bemie. Nawet mam zdjęcie tej tablicy, o której wspominasz. Miasto rzeczywiście bardzo kosmopolityczne i z prężnym ośrodkiem akademickim.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  17. Jak zawsze wspaniała relacja i bardzo piękne zdjęcia. Dwa razy byłam w Rumunii jednak nigdy do Klużu nie dotarłam. Ten kraj posiada wiele ciekawych miejsc godnych odwiedzenia i poznania. Jestem zaskoczona jak zmieniają się tamtejsze miasta. Zabytki, rynki, cerkwie i kościoły są odnawiane. Twój post troszkę mnie zmotywował abym wreszcie zabrała się za swoje zdjęcia i zaprezentowała je na swoim blogu. A co planowanych wyjazdów? nie mam już żadnych marzeń ani planów. Pal licho te kilkadziesiąt euro, które straciliśmy, no i mamy czekać sześc miesięcy za zwrot pieniędzy za bilety samolotowe do Rzymu i na Korsykę.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to Cię ominęły piękne wyprawy. Szkoda, ale tak mamy teraz wszyscy. Jeszcze dwa miesiące temu wydawało nam się ,że ten rok będzie jednym z najciekawszych, jeśli chodzi o podróże, a tu klops. Terminy naszych wycieczek jeszcze przed nami, ale raczej nie ma co liczyć, że się odbędą. Pewnie coś zorganizujemy w naszym kraju.
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga. Będzie mi miło przeczytać Twoją opinię o przedstawionym miejscu..

Obserwatorzy

Szukaj na tym blogu