sobota, 5 grudnia 2015

Ścieżka geoturystyczna „Dawna kopalnia Babina”

Ścieżka geoturystyczna położona jest w obszarze dawnej podziemnej i odkrywkowej eksploatacji węgli brunatnych oraz iłów ceramicznych, która na skalę przemysłową prowadzona była w latach 1920-1973 w kopalni "Babina". Znajduje się ona, w bezpośrednim sąsiedztwie Łęknicy, w południowej części morenowej struktury geologicznej nazywanej Łukiem Mużakowa.

Ścieżka przebiega przez obszar, którego naturalny krajobraz był początkowo silnie degradowany. Nastąpiły w nim nieodwracalne zmiany ukształtowania terenu, czego najbardziej widocznym efektem jest powstanie zbiorników kwaśnych wód kopalnianych. Przeprowadzona w latach 70-tych i 80-tych, po zakończeniu wydobycia, rekultywacja terenu, zapoczątkowała rozwój procesów renaturyzacyjnych, które trwają do dzisiaj. W ten sposób wykształcił się nowy krajobraz, pokopalniany, który stanowi obecnie przedmiot ochrony i jest miejscem wielu obserwacji badawczych. Miejsce to znane jest również pod nazwą "Geopark Łęknica"

Zapraszam na 5 kilometrową wycieczkę po tym terenie. Zaczynamy ją w miejscowości Nowe Czaple koło Łęknicy, gdzie znajduje się jedno z 3 wejść na teren dawnej kopalni.



Zaraz za wejściem spotykamy pierwsze jeziorko.



To właśnie jeziorka są główną atrakcją tego geoparku. Może nie tyle same jeziorka, co kolor ich wody. W zależności od kąta padania promieni słonecznych i rozpuszczonych w niej minerałów, woda przybiera tu różne odcienie zieleni, błękitu czy też barwy rdzawo pomarańczowej.

Na naszej trasie znajdzie się kilka takich jeziorek. Wokół nich powstały zagospodarowane miejsca wypoczynkowe.



Przy każdej z atrakcji znajduje się też tablica informacyjna opisująca dane miejsce, jego historię i stan obecny.



Z racji bliskości granicy tablice są dwujęzyczne. Z jednej strony mamy opis po polsku, z drugiej po niemiecku.

Z tablicy dowiadujemy się, że oglądane jeziorko powstało po zapadnięciu się podziemnych wyrobisk, w których jeszcze w latach 60-tych wydobywano węgiel brunatny. Do wyrobisk prowadził ukośny szyb, tzw. upadowa. Na terenie kopalni było kilka takich wyrobisk. Oglądane było oznaczone nr VIa. Jak widać na zdjęciu wyjście z szybów było murowane i odchodziły od niego boczne korytarze

Idziemy dalej, po około 300 m w malowniczej dolince znajduje się następny zbiornik.



Schodząc na dno skarpy, nie możemy oderwać oczu od tafli wody o intensywnie szmaragdowym odcieniu.



Powstał w miejscu wydobycia węgla metodą odkrywkową. Stąd mamy dość wysoki brzeg otaczający zbiornik wodny



Barwa wody jest związana z występującymi tutaj skałami ilastymi oraz drobnym piaskiem kwarcowym.



Wracamy na skarpę i szerokim traktem kontynuujmy wycieczkę.






Po kilkunastu minutach dochodzimy do dwukondygnacyjnej wieży widokowej.



Niedawno oddana do użytku zaprasza do wejścia.



Z pierwszego poziomu mamy ładny widok na las. Stąd możemy podpatrywać życie leśne, obserwować przez lornetkę ptaki lub zwierzęta.



Z drugiego poziomu otwiera się widok na największy zbiornik poeksploatacyjny dawnej kopalni, tzw. wyrobisko „C”



Powszechniejsza jest jego turystyczna nazwa „Afryka”. To z powodu kształtu zbiornika przypominającego właśnie ten kontynent. To największe jezioro na naszej trasie. Ma około 20 ha powierzchni. Zbiornik powstał w miejscu dużej odkrywki węgla brunatnego. Ciekawostką są fantazyjne formy erozyjne występujące w kilku miejscach na brzegu zbiornika.

Na następnym zdjęciu pokazuję zbliżenie na jedno takie miejsce zwane „Grzbietem słonia”



Po zejściu z wieży idziemy teraz dość długo wzdłuż wysokiego północnego, a potem wschodniego brzegu zbiornika „Afryka”. Mniej więcej na wysokości „Tunezji” znajduje się zejście na brzeg jeziora w kierunku widocznego kopca.



Kopiec i okoliczne pagórki okazały się być pokładem węgla brunatnego, który pozostał niewydobyty w czasie działania kopalni. Można przyjść z wiaderkiem i sobie co nieco nakopać na zimę.



O ile brzeg w tym miejscu wygląda dość ponuro, to już widok na taflę wody zachwyca piękną kolorystyką.






Brunatno czerwony kolor wody widoczny przy brzegu pochodzi od dużej zawartości w wodzie związków żelaza. Woda w jeziorku przypomina elektrolit w akumulatorze samochodowym. Jest nią bowiem rozcieńczony kwas siarkowy (pH=3). Obecność kwasu jest spowodowana występowaniem w mułach dennych pirytu.

Idziemy dalej wysoką skarpą. Ładnie stąd wyglądają formy erozyjne znajdujące się po drugiej stronie jeziorka.



W pewnym momencie i my spotykamy na naszej trasie takie formy.









Zbudowane ze słabo spojonych osadów skarpy zbiornika są poddawane silnej erozji. Powoduje to powstawanie głębokich żłobień, a w niektórych miejscach fantazyjnych kształtów linii brzegowej w postaci słupów, baszt czy łuków.

Korzystając z udostępnionego zejścia możemy te kształty zobaczyć również z poziomu jeziora.












A tutaj brzoza, symbol i ostrzeżenie, jak kończy się kontakt z kwaśną wodą w zbiorniku.



Wracamy na skarpę, znów widać tę niezwykłą barwę wody.



Podobno kolor wody w „RPA” ma inny odcień niż w „Egipcie”, mimo, że jesteśmy nad tym samym jeziorem. Idziemy dalej przez ładny brzozowy las.



Ostatni widok na „Afrykę”.



Po chwili drogowskaz kieruje nas do kolejnej atrakcji, źródła kwaśnych wód kopalnianych.



Korzystając z pomostu, możemy z bliska obserwować wypływającą wodę, która dzięki wysokiej zawartości związków mineralnych tworzy wokół źródła kolorowe osady.



W okolicy jest kilka takich źródeł, woda z nich spływa potokiem do kolejnego jeziorka, do którego idziemy ogrodzoną drogą.



Po chwili w niewielkim zagłębieniu terenu widzimy ładnie zagospodarowane miejsce, gdzie robimy sobie dłuższą przerwę.



To najbardziej czerwono rdzawe jeziorko na naszej trasie. Nieczęsto widzi się takie krajobrazy.



Po odpoczynku idziemy dalej wytyczonym szlakiem. Po chwili po jego lewej stronie widzimy wychodnię cienkiej warstwy węgla brunatnego.



To ten ciemny pas ziemi u podnóża lasu. Teren jest tutaj mocno pokryty rozpadlinami zwietrzałych warstw ilastych, które zazwyczaj towarzysza pokładom węgla. Wychodnia ma ok. 2 m szerokości i rozciąga się na długości ok 600 m. Z uwagi na niewielką jej grubość nie była eksploatowana.

Około 200 metrów dalej znajduje się miejsce, które zrobiło na nas największe wrażenie



Znajduje się tutaj zbiornik wodny powstały na skutek zapadnięcia się komór podziemnej części kopalni. Występuje tu najbardziej kwaśna woda w całym geoparku o odczynie pH=2,7 i dużej zawartości żelaza dochodzącej do 200 mg/litr. O szkodliwości tej wody na środowisko świadczy widok obumarłego lasu, który kiedyś znajdował się nad kopalnią.



Wody mają rdzawo pomarańczową barwę.



Mimo widoku destrukcji środowiska, zapadlisko posiada swój urok niespotykanego, osobliwego krajobrazu.



Podobne jeziorko znajduje się po drugiej stronie naszego szlaku, w głębi lasu, tylko woda jest tam w innym odcieniu.









Następny spotkany zbiornik oglądamy z dwóch punktów widokowych położonych naprzeciw siebie. To z powodu niezwykłego piękna tego jeziorka. Przyczynia się do tego ciemna, szmaragdowa barwa wody.



Jeziorko zachwyca też bogactwem roślin rosnących wokół jego brzegów.









Można by tak bez końca wpatrywać się w jego wody.



Widoki z drugiej strony jeziorka są równie ładne.






W niewielkiej odległości znajduje się jeszcze jeden, ostatni już zbiornik wodny na naszej trasie.



Otoczony wysokimi skarpami, w zależności od kąta padania promieni słonecznych mieni się szmaragdowym albo turkusowym odcieniem.






Dopiero w tym miejscu, pod koniec naszej wycieczki spotykamy pierwszych ludzi.



Wydaje się to nieprawdopodobne, że tak dobrze zagospodarowane turystycznie miejsce, bardzo atrakcyjne krajobrazowo, do tego w weekend i przy pięknej pogodzie świeci pustkami.

Spotkane osoby okazały się turystami niemieckimi, którzy na rowerach przemierzali teren geoparku. Taka wycieczka na rowerach pozwala na łatwe zwiedzenie parku oraz bezproblemowy powrót do miejsca parkingowego. Jest to istotne, gdyż wytyczona ścieżka geoturystyczna nie tworzy zamkniętego ciągu. Od wejścia do wyjścia w linii prostej jest ok. 4 km. Turyści piesi muszą albo pokonać ten odcinek na nogach, albo skorzystać z instytucji autostopu.

Od tego miejsca do wyjścia z geoparku trzeba przejść około 400 metrów. Jeszcze ostatnie spojrzenie na urokliwe jeziorko i żegnamy się z tym pięknym miejscem.



Polecam wszystkim, którzy zawitają w ten rejon Polski przejście opisanej trasy. Nie będziecie zawiedzeni. Na spokojne jej przejście trzeba przewidzieć około 3 godziny. Tylko nie planujcie tej wycieczki w pochmurne dni. Aby cieszyć się pełną kolorów barwą mijanych jeziorek, musicie mieć na niebie słoneczko w pełnej krasie.

Na koniec zamieszczam mapkę z zaznaczoną czerwonym kolorem trasą wycieczki.



Żółte kwadraciki odnoszą się do atrakcyjnych miejsc na szlaku, które dodatkowo posiadają tablice informacyjnymi i wydzielone miejsce odpoczynkowe.

Zobacz w najbliższej okolicy:



Most Rakotz w Kromlau





Park Mużakowski





Lokalizacja geoparku.

29 komentarzy :

  1. Piękne miejsce! Byłam tam dokładnie tydzień temu. Jestem pozytywnie zaskoczona ścieżką i jej wykonaniem bo to kawał dobrej roboty. Piękna relacja!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też byliśmy zaskoczeni infrastrukturą w tym parku. Świetny projekt i doskonałe wykonanie.

      Usuń
  2. Piękne miejsce, cudne widoki. Wycieczka tam to musi być raj dla duszy a ten brak tłumów to już zdecydowany atut tego miejsca, ale kto obejrzy u Ciebie pewnie się tam wybierze - mówię o sobie. Miłej niedzieli :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam wrażenie, że to trochę ładniejsza wersja kolorowych jeziorek w Rudawach Janowickich. Piękny spacer.

    OdpowiedzUsuń
  4. Niesamowicie ciekawe miejsce :))) Nigdy nie słyszałem o tej kopalni. Już mam apetyt :) Po za tym jak zawsze pięknie opracowany wpis i przeurocze i klimatyczne foty :)
    Bardzo gorąco pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ciekawe miejsce.
    Niestety zbyt daleko ode mnie.
    Pozdrawiam niedzielnie:)*

    OdpowiedzUsuń
  6. Moje pierwsze skojarzenie: jak jeziorka w Rudawach Janowickich. Ale tamte są już bardzo popularne, w przeciwieństwie do tych, które teraz dzięki Tobie odkryłam :) A za mną chodzi jeszcze spacer po Parku Mużakowskim. Kto wie, może połączę sobie te spacery kiedyś. Dziękuję za przemiłą wędrówkę. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My tak właśnie zrobiliśmy. Jednego dnia byliśmy w Parku Mużakowskim, a drugiego zwiedziliśmy Geopark Łęknica.

      Usuń
    2. Te jeziorka też mi się skojarzyły z Rudawami Janowickimi! Fajna wieża. W końcu drewniane schody. Nie przepadam za metalowymi bo wydają okropny dźwięk gdy pokonuje się kolejne stopnie ;)

      Usuń
  7. Przepiękne miejsce. Fantastycznie przygotowane trasy. Muszę się przyznać, że nigdy nie słyszałam o tej kopalni.
    Wspaniała relacja i doskonałe zdjęcia. Chętnie bym tam pojechała ale trochę daleko.
    Pozdrawiam serdecznie:)*

    OdpowiedzUsuń
  8. Wyobrażałam sobie, że jest tam super, ale nie aż tak. Niesamowite miejsce!

    OdpowiedzUsuń
  9. Wyjątkowe i fascynujące miejsce.
    Dziękuję za piękną wycieczkę.
    Pozdrawiam serdecznie ...:-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Miejsce fantastyczne, oby ta kwaśna woda nie uszkodziła podestów. Trasa robi wrażenie i powinna być zauważona i popularna.

    OdpowiedzUsuń
  11. Zaskoczyłeś mnie tym miejscem, nie miałam o nim pojęcia. Jest to miejsce z pewnością warte spaceru i podziwiania. Zachęcasz do tego swoimi pięknymi zdjęciami. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Letnie wspominki w ten grudniowy czas..aż cieplej na sercu :)
    Teraz będzie mnie trochę mniej na blogu ze względu na zmiany, które już zaszły w naszym życiu ;) Zapraszam na mój dzisiejszy wpis :)
    Pozdrawiam serdecznie! :)))

    OdpowiedzUsuń
  13. Wspaniałe miejsce! Zachwycająca różnorodność odcieni barw jeziorek. Jednak widok na "Afrykę" pobił chyba wszystko:)
    Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
  14. To mnie zaskoczyłeś takim miejscem. Nie znałem, a nie mam wcale tak daleko. Świetnie pokazałeś wszystkie jeziorka.

    OdpowiedzUsuń
  15. Super miejsce na spacer. Te kolorowe jeziorka skojarzyły mi się z podobnymi w Rudawach Janowickich, ale te rudawskie są mniejsze.

    OdpowiedzUsuń
  16. Niesamowite miejsce! Słyszałam o nim kiedyś, ale jakoś nigdy nie możemy dotrzeć w ten koniec Polski...

    OdpowiedzUsuń
  17. Myślałem, że nie ma podobnych miejsc do Kolorowych Jeziorek z Rudaw Janowickich, a Ty przedstawiasz takie bajeczne jeziora :) Ślicznie !!!
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Fajne miejsc i jak zwykle bardzo bogato opracowany wpis. Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo fajna trasa. Przeszedłbym się taką. Najbardziej mnie urzekły muchomorki - te fikuśne czerwone kapelutki z białymi plamkami. :) Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Wiesławie!

    Na zbliżające się Święta pragnę złożyć Tobie i Twoim Bliskim życzenia przeżywania Bożego Narodzenia w zdrowiu, radości i ciepłej rodzinnej atmosferze.
    A Nowy Rok niechaj będzie dla Was czasem pokoju i realizacji marzeń.
    WESOŁYCH Świąt!

    OdpowiedzUsuń
  21. Lubuska "perełka" http://pilotzmalopolski.pl/luk-muzakowa-po-raz-pierwszy-i-zapewne-nie-ostatni/

    OdpowiedzUsuń
  22. Świetne miejsce, zapisuję w notesie jako kolejne miejsce do zwiedzenia.

    OdpowiedzUsuń
  23. W Parku Mużakowskim oraz w pobliskim parku rododendronów w Kromlau byliśmy dwa razy z rowerami a nie mieliśmy pojęcia o tym miejscu! Dziękuję za świetny pomysł na najbliższą majówkę :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Wczoraj, dzięki Tobie zwiedziliśmy to przepiękne miejsce. Mam dodatkowe uwagi: Najlepiej zwiedza się tą trasę rowerami - do czego jest doskonale przygotowana. Dobrze jest zacząć własnie od Nowych Czapli bo wtedy jest bardziej z górki. Wrócić natomiast można prościutką ścieżką rowerową utworzoną na starym torowisku (na Twojej mapce widać ją jako tory), wjeżdżając na nią w łęknicy przy ulicy Dworcowej - wtedy wrócimy dokładnie w miejsce startu w Nowych Czaplach. Tą samą ścieżką można (tak jak my) w Łęknicy najpierw pojechać w lewo i po kilkuset metrach przejechać przez śliczny drewniany most do Niemiec i skierować się (pod mostem) do Parku Mużakowskiego. Cała trasa wraz ze sporą ilością pętli po parku Mużakowskim po obu stronach Nysy zajęła nam około 5 godzin i wyniosła 26 km. Na trasie przez kopalnię nie było tłumów - może w sumie ze 30 osób.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też myśleliśmy o rowerach. Ostatecznie zarówno po Parku Mużakowskim, jak i po terenie kopalni Babina spacerowaliśmy pieszo. Ale pomysł z rowerami bardzo dobry, tym bardziej, że trasy są do tego doskonale przygotowane. Cieszę się, że wycieczka się udała.
      Pozdrawiam.

      Usuń

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga. Będzie mi miło przeczytać Twoją opinię o przedstawionym miejscu..

Obserwatorzy

Szukaj na tym blogu