Chyba największą przyjemnością podczas wycieczek górskich jest możliwość oglądania świata z góry. Takie widoki umożliwiają różnego rodzaju wieże widokowe czy pozbawione drzew szczyty gór. Zdarzają się jednak bardziej okazałe miejsca, gdzie w czasie wędrowania możemy zobaczyć ładne panoramy. To różnego rodzaju polany, hale czy połoniny.
W dzisiejszym poście przedstawię jedną z ciekawszych tras widokowych Beskidu Żywieckiego. Podczas wędrówki zahaczymy o osiem beskidzkich hal, uważanych za najładniejsze w tym paśmie górskim. Trasa ma charakter pętli i zaczyna się (oraz kończy) na parkingu w miejscowości Żabnica-Skałka k. Węgierskiej Górki.
Na parkingu znajduje się węzeł szlaków turystycznych. Wybieramy szlak koloru czarnego, który zaprowadzi nas do schroniska PTTK na Hali Boraczej. Zaraz przy parkingu warto jeszcze zejść do potoku Żabnica, by obejrzeć malownicze progi skalne.
Szlak prowadzi nas najpierw asfaltową drogą w kierunku przysiółka Tworzówka. Z mostu mamy ładny widok na kamienną dolinę potoku Żabnica.
Po chwili mijamy niewielką drewnianą kaplicę.
Pomimo asfaltu idzie się dość przyjemnie. To za sprawaą szmeru wody w potoku Studziańskim, który nam towarzyszy po lewej stronie.
Miejscami na rzeczce znajdują się sztuczne progi.
W pewnym momencie droga asfaltowa odchodzi w prawo do góry. Idąc nią dalej też można dojść do schroniska, ale my trzymamy się czarnego szlaku. W miejscu rozwidlenia znajduje się skład drewna. Po ostatnich opadach rozjeżdżona ciągnikami ziemia tworzy trudny do przebycia błotnisty odcinek.
Rozpoczyna się podejście na Halę Boraczą.
Z tyłu powoli pojawiają się wzniesienia Kiczory, Magury i Skały.
Dalszy odcinek szlaku prowadzi nas lasem.
Po jego minięciu widzimy bliskie już zabudowania schroniska na Hali Boraczej (860 m).
Po posileniu się zakupioną w schronisku jagodzianką idziemy teraz za znakami zielonymi w kierunku położonej poniżej Hali Cukiernica.
Po drodze mamy ładne widoki na pasma Lipowskiej i Rysianki. Oba wzniesienia są naszym dzisiejszym celem.
Tymczasem trawersujemy wzniesienie Redykalnego Wierchu (1144 m). W kilku miejscach otwierają się ładne widoki w kierunku Hali Boraczej i Romanki.
Od pewnego czasu idziemy czarnym szlakiem, który prowadzi nas teraz leśnym traktem. W kilku miejscach mamy widokowe przecinki m.in. w stronę Milówki z efektowną estakadą nowej drogi do Zwardonia.
Po wyjściu z lasu otwiera nam się widok na rozległą Halę Redykalną. Nazwa jej pochodzi od wypasania na niej owiec. Widoczną ścieżka można zejść do Rajczy szlakiem żółtym. W oddali pasmo granicznych wzniesień Beskidu Żywieckiego z Rycerzową i Wielką Raczą.
Rozpoczyna się najbardziej widokowy etap naszego wędrowania. Do tego z łagodnym podejściem. Idziemy wzdłuż podstawy Redykalnego Wierchu a następnie Boraczego Wierchu (1244 m). Mijamy kolejną polanę, Halę Motykową lub Bacmańską.
.
Piękne miejsce na piknik.
I następna Hala Bieguńska.
Cały czas mamy ładny widok na południowe pasmo Beskidu Żywieckiego z jego najwyższymi szczytami. Troszkę żałowałem, że tego dnia nie było widać Tatr, bo i one są zwykle stąd doskonale widoczne.
Przed nami kolejny fragment leśny, ale niezbyt długi i oto dochodzimy do kolejnej wielkiej polany, Hali Lipowskiej (ok. 1300 m).
Stąd możemy zobaczyć coś nowego w otaczającym krajobrazie, potężny masyw Pilska (1557 m)
Jeszcze krótki spacer i pojawia się budynek schroniska na Hali Lipowej.
Tu robimy dłuższy postój, czas na ciepły posiłek. Po jego skończeniu chwila oddechu na tarasie przed schroniskiem. Po odpoczynku idziemy dalej. Nie za długo, bo po 15 minutach dochodzimy do kolejnej polany, Hali Rysianka (ok. 1300m).
Widoczność troszkę się poprawiła, na horyzoncie zamajaczyły wzniesienia Wielkiego Chocza. Natomiast za pasmem Pilska wyłoniła się majestatyczna Babia Góra.
Mijamy schronisko na Hali Rysianka.
Rozpoczynamy ostatni etap dzisiejszej wycieczki, zejście do Żabnicy. Na wprost ładnie się prezentują się wzniesienia Matroszka (1288 m) i Romanka (1366).
Nieco na prawo widać głęboką dolinę Sopotni Wielkiej.
Kamienista droga doprowadza nas do kolejnej, ostatniej dzisiaj Hali Pawlusiej.
Zarówno wznosząca się na szczyt Matroszki Hala Pawlusia, jak i łącząca się z nią wyżej Hala Łyśniowska zapewniają najładniejsze widoki w Beskidach. My jednak odbijamy teraz w lewo i za znakami zielonymi stopniowo schodzimy w niższe partie gór. Zaczyna się też trudniejszy etap wycieczki, dość strome zejście wąską, kamienistą ścieżką.
Cały czas, po prawej stronie towarzyszy nam widok na Romankę.
Pod koniec zejścia spotykamy strumień z ładnymi kaskadami.
Wreszcie pojawia się asfalt i pierwsze domy Żabnicy.
Warto tu się odwrócić, by ostatni raz obejrzeć malownicze pasmo Romanki.
Pozostał nam około 20 minutowy spacer do parkingu Po drodze mijamy jeszcze niewielką galerię rzeźby w pobliżu budynku leśniczówki.
Przejście całej trasy zajęło nam niecałe siedem godzin z przerwami na posiłki i odpoczynek. Poziom trudności określiłbym jako łatwy, momentami średni. Kierunek, który my wybraliśmy oferuje łatwiejsze podejścia, natomiast bardziej stromą końcówkę. W sumie do przejścia jest 16,1 km trasy, a suma podejść wynosi 807 m..
Poniżej mapka z przebiegiem szlaków.
Lokalizacja trasy
Fakt, widoki obłędne. Góry mają wszakże tę istotną wadę, że... wszędzie jest pod górkę.
OdpowiedzUsuńNo cóż, wystarczy się obrócić :)
UsuńOsobiście wolę wchodzenie, podczas schodzenia kolana dają o sobie znać.
Żywiecka klasyka :)
OdpowiedzUsuńPiękne widoki. Beskid Żywiecki jest piękny.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam:)*
Widoki górskie są najpiękniesze :) I nic tego nie zmieni :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło i proszę o wybaczenie, że tak rzadko zaglądam! ;) :) :)
Ja mieszkam bardzo blisko Gór Pennińskich, ale czytając Twój wpis zatęskniłam za Beskidami. Są zupełnie inne niż te, które mam "za płotem". Piękne zdjęcia.
OdpowiedzUsuńZ ciekawości pooglądałem troszkę w internecie zdjęć Gór Penninskich, i mimo, że są malownicze, nie zamieniłbym je na Beskidy
Usuń:)
Całkowicie się z Tobą zgadzam ;).
UsuńWidoki ze czasu nie ma na chowanie aparatu nawet 😀
OdpowiedzUsuńGóralu czy Ci nie żal? góralu wracaj do hal!
OdpowiedzUsuńAch góry góry góry ... jak kocham góry kocham hale kaj owce wyprowadzają górale.
Piękne widoki!
Standard w Żywieckim. Jednak ja się z Tobą zgodzę, że bardziej widokowej wycieczki i bogatej w schroniska oraz przyjemne emocji chyba nie ma :)
OdpowiedzUsuńPiękna relacja i widać pogoda dopisała :)
Pozdrawiam serdecznie 😀
Swietna trasa, i chyba nie taka trudna, bede o niej pamietac, pownnam wrocic w beskickie strony, cale dziecinstwo wakacyjne spedzalismy tam corocznie..mam piekne wspomnienia!
OdpowiedzUsuńMieliście rewelacyjną wycieczkę. Cudne widoki.
OdpowiedzUsuńJa nie biegam po wysokich górach, bo mam problem z kręgosłupem, ale widzę, że tutaj chyba dałabym radę. Te podejścia nie wyglądają na zbyt strome?
Pozdrawiam:)
Mnie osobiście bardziej we znaki dało się zejście
UsuńPierwszy raz byłem tam w czasach licealnych, ale te szlaki się nigdy nie nudzą. Choć muszę przyznać ze "Żywiecki" zarasta, nie tak intensywnie jak "Niski" czy Pogórze, ale jednak zarasta.
OdpowiedzUsuńBłotko niżej też zacne:-) jakie przestrzenie, aż się płuca otwierają, i do nieba bliżej; pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńWspaniałe widoki. Relacja świetna. Piękne zdjęcia. Pokaże to bratu. Może wybierzemy się na taką samą wyprawę. Byłoby fajnie. :)) Blisko mamy. :)
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam. :)
Mieliście jedyną w swoim rodzaju trasę. Przepiękną widokowo, niezbyt forsowną i co najważniejsze z dopisującą pogodą. Oglądając Twoje cudowne zdjęcia zamarzyłam by przejść tą trasą. Jeszcze przed wyjazdem na Węgry mieliśmy w planach w najbliższą sobotę wyjazd w Beskidy. Niestety, nieprzewidzianie wypadła nam przyjacielska impreza.
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam:)
Piękna pętla i bardzo ciekawa. kilka schroniska daje pewność, że można się zatrzymać jakby pogoda się zmieniła czy choćby burza..kocham Beskidy!
OdpowiedzUsuńCudowna wycieczka w jesiennych barwach...
OdpowiedzUsuńSerdeczności :)
Fajna trasa a widoki faktycznie przepiękne!!, pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńEch!Przynajmniej na "cudzych" fotkach mogę odwiedzić znajome strony :-)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Gratuluję kondycji. Przejście około 20 kilometrów nie jest dla mnie wyzwaniem, ale wchodzenie nawet paru - parunastu metrów pod górę już owszem. Choć zgadzam się, że czasami trudniej zejść niż wejść, dlatego ja lubię chodzić po równinach. Ale widoki cudne
OdpowiedzUsuńFantastyczna "wyrypka". Przyjemnie się spacerowało, patrząc na zdjęcia. Aż chciałoby się wejść w ten monitor i znaleźć na tych halach... Pozdrawiam cieplutko :)
OdpowiedzUsuńDlatego lubię takie wycieczki w góry i różne wyprawy, te widoki te pejzaże i krajobrazy są na prawdę świetne.
OdpowiedzUsuń