Spośród kilku miejscowości, które odwiedziłem w Rumunii, chyba największe
wrażenie zrobiła na mnie Sighişoara. Właściwie to jej najstarsza część, położona
na wzniesieniu, zwana dziś Górnym Miastem lub Cytadelą.
To w tym miejscu istniała już w XI wieku drewniana osada obramowana wałem
ziemnym. Pierwsze wzmianki pisane o tej miejscowości pochodzą z końca XIII
wieku. Wiemy, że jej ludność trudniła się różnego rodzaju rzemiosłem. Świadczy o
tym imponująca liczna 15 cechów na początku XVI wieku.
Z uwagi na stałe zagrożenie tureckie w XV wieku miasto zostało obwarowane murami
i zyskało status twierdzy Do dzisiaj możemy podziwiać duże fragmenty tych
umocnień oraz liczne baszty, których nazwy pochodzą od nazw cechów patronujących
ich budowie.
Właśnie przez jedną z nich, zwaną Basztą Krawców wchodzimy w obręb Górnego
Miasta rozpoczynając zwiedzanie Sighişoary. Przy baszcie widzimy fragment
dawnych murów miejskich.
Po chwili przejściem pod jedną z kamienic wychodzimy na główny plac Górnego
Miasta - Piata Cetatii
Niewielki plac otaczają ładnie odnowione kamienice. Wyróżnia się spośród nich
Dom pod Jeleniami - najstarszy budynek przy placu. Specyficzna nazwa pochodzi od
wystającego poroża i rysunku jelenia, który został umieszczony na fasadzie
kamienicy. Kamienica była siedzibą bogatych kupców i ważnych osobistości.

Widok na północną część Piata Cetatii.
Postanawiamy obejść miasto dookoła. Spacerujemy malowniczymi, brukowanymi
ulicami z ciekawą zabudową.
Od północy miasto zamyka Baszta Szewców i kolejny fragment murów miejskich. W
sumie zachowało się ok. 70% dawnych obwarowań, w tym 8 baszt.
Po wschodniej stronie znajduje się budynek magistratu czyli miejski Ratusz.
Ładniej się prezentuje z drugiej strony.
W pobliżu znajduje się taras widokowy z ładnym widokiem na dolną część miasta.
Znajduje się tu również kolejna baszta - Baszta Kowali.
Ratusz sąsiaduje z dawnym Kościołem Klasztornym.
W XIII wieku należał do istniejącego tutaj opactwa dominikanów. Po przejściu na
wiarę luterańską w XVI wieku kościół stał się główną świątynią miasta.
Na placu pomiędzy Kościołem Klasztornym a Ratuszem znajdujemy pomnik Vlada
Tepesa, który posłużył za pierwowzór postaci Draculi z powieści Brama Stokera.
Pomnik postawiono tu nieprzypadkowo. To właśnie w Sighişoarze urodził się Vlad
Tepes. Dom, w którym się urodził jest uważany za najstarszy w mieście, a tablica
pamiątkowa przypomina o słynnym jego mieszkańcu.
Sama postać historyczna miała niezwykle ciekawy życiorys. Vlad żył w latach
1431–1476. Nazywano go również Vlad Dracula, od nazwy zakonu rycerskiego
Dragonów, do którego przynależał. W dzieciństwie został porwany przez Turków
(przetrzymywano go jako zakładnika, w ten sposób muzułmanie chcieli wymusić
lojalność jego ojca wobec ich imperium). W samej Turcji spędził 7 lat. W 1448
roku z polecenia Turków zasiadł na tronie wołoskim i stał się hospodarem
Wołoszczyzny.
Początkowo utrzymywał pokojowe stosunki z Turcją, płacąc regularnie haracz. Z
czasem jednak przystąpił do wojny z sułtanem. To właśnie Vlad był pomysłodawcą
„Lasu Pali” (sułtan wraz ze swym wojskiem, podczas marszu przez Wołoszczyznę,
zobaczył mnóstwo jeńców tureckich ponabijanych na pale. Vlad tym samym
wystraszył wrogów i bez interwencji zbrojnej zmusił ich do odwrotu).
Niedaleko domu Vlada Tepesa stoi najbardziej charakterystyczna budowla miasta.
Licząca 64 m wysokości Wieża Zegarowa.
Została zbudowana w 1556 roku. Niegdyś była miejscem zgromadzeń rady miejskiej i
punktem obserwacyjnym. Stanowiła jeden z elementów całej fortyfikacji obronnej,
która miała chronić przed najazdami Turków.
W 1648 roku został na niej umieszczony zegar. Jego skomplikowany napęd porusza
nie tylko wskazówki, ale również figurki znajdujące się po obu stronach wieży.
W 1667 roku wieża uzyskała ozdobny dach wykonany przez mistrzów tyrolskich.
Jego kolorowe dachówki sprawiają, że wieża wyróżnia się z innych budowli miasta
i stanowi jego symbol. Pewnie niedługo zostanie poddana renowacji, ale mi
właśnie taka, z zardzewiałym zegarem i odpadającym tynkiem bardzo pasowała do
tego miejsca. Tworzyła niezwykły klimat starego miasta.
Spod wieży idziemy znów w stronę Piata Cetatii.
Następnie skręcamy w Strada Scolii, ulicę Szkolną.
Ta bardzo malownicza uliczka prowadzi nas stromo pod górę. Mijamy niewielkie
sklepy ze straganami, kawiarnie i restauracje.
Na końcu tej ulicy znajdują się drewniane, zadaszone schody zwane Schodami
Szkolnymi.
Powstały prawdopodobnie w 1662 roku. Z początku schody liczyły 300 stopni,
obecnie jest ich około 172. Na wzgórzu istniała najstarsza szkoła w mieście, a
uczniowie i nauczyciele korzystali z nich w czasie niepogody.
Obecnie schody są atrakcją turystyczna miasta. Idąc nimi dojdziemy do starego
Kościoła na Wzgórzu.
Kościół jest najcenniejszą budowlą Sighişoary. Budowano go w latach 1345–1525.
Po wejściu do środka zachwyca ładnym gotyckim sklepieniem.
Ołtarz główny został tutaj przeniesiony z kościoła w Şaeş.
Za najcenniejszy ołtarz uznaje się pochodzący z 1520 roku poliptyk poświęcony
św. Marcinowi.
Jest przypisywany Janowi Stwoszowi, synowi Wita Stwosza. Równie cenne są odkryte
w XX wieku fragmenty fresków datowane na wiek XV i kamienna ambona z 1480 roku.
Przy niej obraz ze sceną Zdjęcia Jezusa z Krzyża.
Część filarów zdobią figury świętych.
Po obu stronach prezbiterium stoją ołtarze skrzyniowe.
W pobliżu ołtarza schodami schodzimy do krypt, gdzie dawniej chowano duchownych.
Będąc na wzgórzu warto jeszcze zajrzeć na cmentarz ewangelicki. Tarasowo
rozłożony na stoku za kościołem, należy do najpiękniejszych nekropolii
Transylwanii, pięknie pokazując trwanie etosu rzemieślniczego w tej
społeczności.
Wracając ze wzgórza znów idziemy Schodami Szkolnymi.
Kolejną malowniczą uliczką schodzimy do centrum Górnego Miasta.
Mijamy skromne w wystroju kawiarnie i sklepy z pamiątkami. Właśnie takie miejsca
tworzą klimat tego miasta.
Po chwili znów jesteśmy na Piata Cetatii kończąc zwiedzania miasta. Mam
nadzieję, że i Wam się ono spodobało. A o tym, że miasto jest warte odwiedzin
niech świadczy umieszczenie go w 1999 roku na Liście Światowego Dziedzictwa
Kulturowego i Przyrodniczego UNESCO.
Na koniec tego postu chciałem Wam pokazać jeszcze zdjęcie na którym widać, jak
malowniczo położone jest Górne Miasto na tle jego niższej, nowocześniejszej
części.
Zdjęcie zostało wygenerowane w aplikacji Google Earth. Często z niej korzystam,
szukając ciekawych miejsc, wartych zobaczenia. Jeśli ktoś nie zna tego programu
to polecam jego instalację. Jest darmowy. Pozwala łatwo, wirtualnie przenieść
się w interesujące nas miejsce. Coraz większa też jest baza miejsc, które można
oglądać w formie krajobrazu 3D, jak na pokazanym zdjęciu.
Lokalizacja miasta.
sobota, 1 kwietnia 2017
Sighişoara
Subskrybuj:
Komentarze do posta
(
Atom
)
Zgadzam się w 100% z Tobą. Sighişoara zrobiła na mnie największe wrażenie. W tym mieście jest wiele do zrobienia, gdy za kilka lat będzie odnowiona jestem pewna, że będzie perełką na skalę europejską. Już teraz wzbudza ogromne zainteresowanie. Miałeś szczęście zobaczyć Kościoła na Wzgórzu. Ja zastałam kartkę na drzwiach świątyni, że przez dwa dni będzie zamknięty. Pospacerowałam po zabytkowym cmentarzu i zeszłam do Wieży Zegarowej by zobaczyć tamtejsze muzeum.
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam:)
I znowu wzbudzilaes we mnie wielka ochote na podroz, do Rumunii i tego przeslicznego miasteczka! Malownicze, jak malo ktore...i zdjecia sliczne, pewnie w takim miejscu trudno nie pstrykac!!!bardzo mi sie spodobaly kolorowe dachowki!
OdpowiedzUsuńPiękne i klimatyczne miasteczko jak kiedyś będę w okolicy to na pewno tam zajrzę:)Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńTak, tak, tak! Sighişoara jest boska, a Wieża Zegarowa najbardziej. "Figurki" przy ze garze nie są takimi znowu figurkami, to raczej całkiem spore figury :)
OdpowiedzUsuńPięknie przedstawiłeś to malownicze rumuńskie miasteczko.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam:)*
Klimatyczne miejsce!!!
OdpowiedzUsuńNigdy nie byłam w Rumunii, ale muszę przyznać, że to miasteczko oczarowało mnie Zachęca do odwiedzenia. Podobał mi się spacer wokół niego i wszystko, co było po drodze.Wieża zegarowa z kolorowym dachówkami jest śliczna, mimo iż trochę zniszczona. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńMiasteczko i jego okolice są cudowne, podobnie jak przedstawione zdjęcia.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam wiosennie :)
Niesamowite miasto z malowniczymi, zabytkowymi uliczkami, pełnymi ciekawej zabudowy, która przenosi nas w inne wieki; spodobała mi się zwłaszcza Wieża Zegarowa z ruchomymi figurkami.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Rumunia też może być ciekawa!! Piękne miejsce i piękne zdjęcia :)
OdpowiedzUsuńPozdarwiam :)
To cały urok Rumunii:-) te podniszczone tynki, dziwne budowle, czerwone dachy; już nas woła, pewnie w maju uskutecznimy jakiś wypad:-) pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńRzeczywiście miasto niezwykłej architektury, najbardziej zachwyciła mnie wieża i schody ,takie wyjątkowe..,ciekawy post i zdjęcia b.ładne, pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńPrzepiękne miasto. Nazwa troszkę "trudna", ale widzę, że naprawdę godne uwagi.
OdpowiedzUsuńTak mi jakoś do Rumunii nie po drodze, chociaż ostatnio coraz częściej chodzi ona po mojej głowie.
Pozdrawiam:)
Byłem tam kilka ładnych lat temu podczas pierwszych wakacji w Rumunii i pamiętam doskonale, że już wtedy miasteczko zrobiło na mnie ogromne wrażenie. I to pomimo tego, że moja wizyta wypadła w czasie wymiany bruku na Starym Mieście, przez co wszystko było rozkopane :D
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
Nigdy nie byłam Rumunii, ale coraz częściej się przekonuję, że warto tam pojechać.
OdpowiedzUsuńNa mnie też największe wrażenie zrobiła Sighisoara...
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuję za ponowny spacer uliczkami tego fajnego miasta. W czasie mojej wizyty pod wieżą, troje Rumunów witało w mieście we wszystkich językach świata. Cudne to było. Z wieży rozciągał się wspaniały widok. Przejście szkolnymi schodami daje wyraźnie odczuć przysłowie "do szkoły miałem pod górkę" :) W samej Sighisoarze nocowałam zupełnie przypadkowo na zasadzie sąsiadka poleciła sąsiadce ;) Fajni ludzie tam są. Pozdrawiam ciepło! :)
OdpowiedzUsuńNie byłam w Rumuni ale miejsce ma klimat!!
OdpowiedzUsuńUwielbiam tę dawkę wiedzy, którą przekazujesz nam w swoich postach ;-) Klimat miasta niesamowity.
OdpowiedzUsuńDziękuję za miły komentarz. Zajrzałem na Twój blog. Emanujesz pozytywną energią. Chociaż to nie moje klimaty, to miło widzieć uśmiechniętą twarz w czasach, gdy coraz więcej ponuraków wokół. Nie wiem tylko, skąd ta Twoja ksywa, do starości Ci jeszcze daleko :)
UsuńPozdrawiam.
Kiedy jechałam do Rumunii to właśnie z nastawieniem na to miejsce, ale po drodze tak wciągnęła mnie Bukowina, że nigdy nie dojechałam. Teraz liczę na powrót.
OdpowiedzUsuń