Położone nad Morzem Śródziemnym San Remo nam Polakom kojarzy się głównie z
odbywającym się tutaj Festiwalem Piosenki Włoskiej. To położone w zachodniej
Ligurii miasto od lat przyciąga turystów wspaniałą atmosferą nadmorskiego
kurortu. Ale pewnie niewiele osób wie, że centrum miasta kryje w sobie bardzo
interesujące Stare Miasto znane pod nazwą La Pinga.
Parkujemy w pobliżu ładnej nadmorskiej promenady.
Następnie idziemy główną arterią miasta Corso Matteotti. Po chwili mijamy jasny
budynek Casino Municipale.
To tutaj odbywały się pierwsze edycje festiwalowe. W 1967 roku wzięła w nim
udział również Anna German.
Corso Matteotti ciągnie się przez prawie całe miasto. Pełno tu sklepów,
dyskotek, czy lokali gastronomicznych.
Przy niej znajduje się również Teatr Ariston, gdzie od 1977 roku odbywają się
Festiwale Piosenki Włoskiej.
W jego pobliżu na środku ulicy znajdują się tablice upamiętniające kolejnych
zwycięzców festiwalu.
Odbijając w lewo od głównej arterii dojdziemy do Piazza Cassini z kościołem pw.
św. Stefana.
To tutaj zaczyna się trasa turystyczna prowadząca wąskimi uliczkami przez
najstarszą część miasta tzw. La Pinga.
Mnóstwo tu zaułków, ślepych uliczek czy ukrytych korytarzy.
Jedne uliczki wznoszą się do góry, inne opadają w dół. Cechą charakterystyczną
są łuki łączące poszczególne budynki.
System uliczek i przecinek tworzy niezwykły labirynt, w którym łatwo się
zagubić. Z ulgą znajdujemy schody prowadzące na wyższy poziom, pozwalający
zorientować się, gdzie się znajdujemy.
Część mijanych domów jest mocno zniszczona, w innych odnowionych znajdujemy
ładne oazy zieleni.
Jeśli dysponujecie dużą ilością wolnego czasu to pokonując kolejne poziomy
zabudowań dojdziecie do położonych nad miastem tarasów widokowych. My niestety
mieliśmy do dyspozycji tylko kilka godzin, więc jednym ze skrótów wróciliśmy do
części nadmorskiej miasta.
W pobliżu promenady znajduje się ładnie odnowiona cerkiew.
Na jej dziedzińcu, w niewielkim ogródku znajdują się popiersia króla Włoch
Victora Emanuela III i jego żony Eleny.
San Remo to znany nadmorski kurort. Mając chwilę czasu spacerujemy promenadą i
zanurzamy nogi w ciepłym morzu.
Jeszcze tylko krótki spacer nadmorskim bulwarem i żegnamy to słoneczne miasto.
Lokalizacja
czwartek, 8 września 2016
San Remo
Subskrybuj:
Komentarze do posta
(
Atom
)
Szkoda, że Sanremo znam jedynie międzynarodowego festiwalu piosenki.
OdpowiedzUsuńZachwyciły mnie niezwykle piękne, wąskie, krótkie urokliwe uliczki z łukami spinającymi budynki po obu jej stronach. A to Stare Miasto i plątanina wąskich uliczek, przy których stłoczono kilkupiętrowe kamienice oczarowało mnie.
Ależ Twoje zdjęcia są piękne, nie można od nich oderwać oczu.
Serdecznie pozdrawiam:)
To miejsce przede mną. Kiedyś ten festiwal był transmitowany w tv. Wiem to, że to może nie najwyższy poziom ale wtedy to była atrakcja. A miasto bardzo mi się podoba, widzę, że pięliście się do góry i do góry...lubię te przypory, wąskie uliczki i kwiaty! Wspaniała wyprawa i bardzo ciekawe zdjęcia!
OdpowiedzUsuńPiękne miasteczko, podobają mi się w nim takie detale typu luki, kapliczki
OdpowiedzUsuńKocham włoskie uliczki <3
OdpowiedzUsuńMiasto urocze, a promenada wspaniała, jednak największe wrażenie zrobiły na mnie zdjęcia wąskich, kamiennych uliczek na których toczy się codzienne, włoskie życie... Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńUrok południowych krain, zawsze słońce, zawsze ciepło (jak na nasze przyzwyczajenia bo to kwestia względna), życie toczy się na ulicach, placach, na zewątrz, stąd tyle wystroju - jest dla kogo go robić.
OdpowiedzUsuńFajne są takie śródziemnomorskie wojaże.
Ciekawe miejsce ! :)
OdpowiedzUsuńCudowne pomieszanie współczesności z przeszłością...detale piękne, a podwórka i uliczki...jakby zagubiły się w czasie!
OdpowiedzUsuńSerdeczności :)
Wycieczka po SAN REMO cudowna zdjecia balsam dla oka pozdrawiam
OdpowiedzUsuńPo prostu kocham takie miasta.
OdpowiedzUsuńŚwietny post, super blog!
OdpowiedzUsuńZazdroszczę tych wszystkich przygód :)
Zapraszam również do mnie w odwiedziny, a tam post o muzeach w Polsce.
Zabłądziłabym chętnie w tych uliczkach... No i od lat zakochana jestem w palmach, a tu uraczyłeś mnie ich sporą ilością :)
OdpowiedzUsuńAch te wąskie, kamienne uliczki...co za klimat! co za zdjęcia!
OdpowiedzUsuńAch, Ach, Ach!
Nie wiem, czy to już jest klaustrofobia ale mnie te wąskie uliczki po prostu przerażają. To może jest przyczyną tego, że nie widzę w nich niczego zachwycającego, co nie znaczy, że tak jest w istocie.
OdpowiedzUsuńZdjęcia są bardzo ciekawe.
Pozdrawiam serdecznie :)
Miasto ładnie pokazane. Dobrze, że udało Ci się wydostać z tych uliczkowych labiryntów.
OdpowiedzUsuńCudne zdjęcia i te czarujące wąskie uliczki charakterystyczne dla tego miasta.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam:)
Mnie także San Remo kojarzyło się do tej pory jedynie z festiwalem (lubię włoską muzykę). Ale chętnie zgubiłabym się w tych wąskich, uroczych uliczkach. Oczywiście nieskrępowana czasem...
OdpowiedzUsuńMi tez San Remo kojarzy sie z festiwalem. Dziekuje za pokazanie nam tego bardzo klimatycznego miasta. Ujecia fenomenalne.
OdpowiedzUsuń