Los Gigantes to niewielkie, malownicze miasteczko na zachodnim wybrzeżu
Teneryfy, słynące z monumentalnych klifów Acantilados de Los Gigantes. Większość
turystów jadących samochodem do Los Gigantes zatrzymuje się w pobliżu punktu
widokowego, z którego ładnie widać położone niżej miasto oraz klify.

Zbliżenie na potężne bazaltowe ściany skalne, które miejscami wznoszą się na wysokość 500–600 metrów niemal pionowo nad oceanem.

Dawni mieszkańcy wyspy – Guanczowie – uważali je za „ścianę końca świata”.

Miejscowość jest popularnym celem wycieczkowym turystów odpoczywających na Teneryfie, stąd dość długo szukaliśmy miejsca parkingowego. Udało się dopiero w pewnej podległości od centrum miasteczka. Idąc do niego mijamy po drodze zatoczki pochodzenia wulkanicznego.

Dłuższą chwile obserwujemy jak fale rozbijają się o nabrzeżne skały.

Los Gigantes to spokojna, kameralna miejscowość. Dominuje tu niska zabudowa, a z atrakcji warto wymienić port jachtowy oraz niewielką, czarną plażę.

Wspomniany port jachtowy a w tle bliskie już klify.

Najlepszym miejscem do ich obserwacji jest miejska plaża, do której teraz idziemy.

Plaża ma niespełna 200 metrów długości i pokrywa ją typowy dla Teneryfy czarny piasek. Na plaży jest gwarno przez cały rok. My byliśmy w listopadzie , a temperatura dochodziła do 30 °C. Nie brakowało amatorów kąpieli, chociaż ocean nie był tak ciepły, jak w letnie miesiące.

My przyszliśmy tutaj, by w pełnej okazałości przyjrzeć się ogromnym klifom. Zdjęcia niestety nie oddają ich wielkości.

Mniej więcej w połowie wysokości klifu znajduje się ścieżka prowadząca do wykutego w skałach tunelu. Widać jej zarys na zdjęciu poniżej. Spacer nią dostarcza wspaniałych widoków, ale jest niebezpieczny z uwagi na odcinki pozbawione zabezpieczeń.

Atrakcją Los Gigantes są rejsy odbywane wzdłuż klifu połączone z obserwacją wielorybów i delfinów. My byliśmy tutaj tylko przejazdem wracając z dłuższej wycieczki i nie skorzystaliśmy, ale w sezonie takie rejsy cieszą się dużą popularnością.

Lokalizacja miejsca

Niesamowite połączenie spokoju miasteczka i potęgi klifów...
OdpowiedzUsuńMajestat przyrody w wymiarze XXL
Usuń:)
Za oknem szary, jesienny dzień. Tak miło oglądać takie piękne zdjęcia. Nie byłam na Teneryfie. Bardzo chętnie bym ją zobaczyła choćby ze względu na niesamowite krajobrazy, urokliwe miasteczka, bogatą roślinność, malownicze zakątki.
OdpowiedzUsuńPrzesyłam moc serdeczności:)
O tak, bogactwo przyrody, jakie zobaczyliśmy na tej wyspie, nie ma sobie równych. Życzę Ci, by to marzenie Ci się spełniło.
UsuńPozdrawiam serdecznie :)
My właśnie skorzystaliśmy z opcji podziwiania skał w poziomu wody. Statek podpływa dość blisko, więc ich ogrom robi niesamowite wrażenie. No i zachęciła nas możliwość podziwiania delfinów, które oczywiście się pojawiły. Wycieczka była więc niezapomniana. Dzięki za przypomnienie tych pięknych chwil. Pozdrawiam:)))
OdpowiedzUsuńZazdroszczę tego rejsu. Jeśli kiedyś jeszcze zawitamy na tę wyspę, na pewno taki rejs odbędziemy. Na dodatek widziałaś jeszcze delfiny, a nie ma gwarancji, że się pokażą. Nie dziwię się więc, że ta wycieczka jest dla Was tak niezapomniana.
UsuńPozdrawiam serdecznie :)
30 stopni w listopadzie- toż to jak w Egipcie. Pamiętam 1 listopada i taką właśnie temperaturę w Hurgadzie. W takim razie może wybiorę się kiedyś w grudniu lub styczniu, może będzie nieco chłodniej. :) a widoki przepiękne, te pionowe skalne ściany cudo i jak Urszula wybrałabym się na rejs stateczkiem. Niestety nie byłam nigdy na Wyspach Kanaryjskich
OdpowiedzUsuńPrzypomniała mi się moja wyprawa na Slieve League, irlandzki klif o wysokości 601 metrów. Wspaniałe doznania zmysłowe, w szczególności, kiedy klif jest trudno dostępny dla turystów. Czasami śledzę możliwości spędzenia kilku dni na Teneryfie i zorganizowanie wycieczki na Los Gigantes.
UsuńPozdrawiam serdecznie :)
Najpierw dla Małgosi
UsuńW czasie naszego pobytu była anomalia pogodowa. Wiał ciepły wiatr z nad Sahary, nawet miała miejsce kalima, czyli nawiewało drobny pył z nad tej pustyni. Dlatego było tak ciepło. Zwykle w listopadzie jest całkiem przyjemna temperatura ok 18-22°C. Nie musisz czekać na grudzień. Ostatnio trudno przewidzieć jaka będzie pogoda, trzeba się nastawić na każdy przypadek.
Pozdrawiam serdecznie :)
A teraz dla Ewy
UsuńSkoro śledzisz możliwości wyjazdu na Teneryfę, pewnie prędzej, czy później odwiedzisz Los Gigantes. Na YouTube znajdziesz filmy z propozycjami wędrówek po niektórych wzniesieniach, ale z reguły wymagają niezłej kondycji. Chyba najciekawsza jest ta pod adresem : https://www.youtube.com/watch?v=p0BSnEQQFy4. W naszym wieku wycieczka łodzią będzie chyba lepszym rozwiązaniem.
Pozdrawiam serdecznie :)
Dzisiaj doszła kartka świąteczna, bardzo dziękuję (przyszła w towarzystwie trzech innych więc było jej raźniej :)
UsuńPrzepięknie! Te sięgające nieba skały robią niesamowite wrażenie, są ogromne i potężne. Ich wielkość widać na zdjeciu z białą motorówką bo jest ona przy nich małym, ledwo widocznym punktem. Jestem pewna, że spotkanie ze ścianą końca świata było niesamowitym i niezapomnianym przeżyciem.
OdpowiedzUsuńDużo radości na ten piękny, przedświąteczny czas.
Dziękuję za życzenia. Oczywiście ten czas jest zawsze piękny i oczekiwany, nawet gdy inne sprawy nie pozwalają do końca się nim cieszyć. Co do pokazanych skał, to widząc ich ogrom w rzeczywistości nie odnajduję go na tych zdjęciach, chociaż porównanie, które opisałaś może stanowić jakieś odniesienie do rzeczywistości.
UsuńOdwzajemniam życzenia radosnych, przedświątecznych chwil :)
Pięknie wygląda to mi9asteczko na tle tych ogromnych klifów, które robią wrażenie.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam:)*
Lubimy takie miejsca, dla tego widoku warto tam było pojechać.
UsuńPozdrawiam :)
Klify robią wrażenie. Lubię wędrówki z takimi atrakcjami :)
OdpowiedzUsuńMyślę, że znalazłbyś tam wiele atrakcyjnych ścieżek trekkingowych.
UsuńPozdrawiam :)
Monumentalne klify są nie lada atrakcją tej niewielkiej, turystycznej miejscowości. Muszę jednak przyznać, że jako miłośniczka "białych" plaż na Teneryfie nie miałabym, co szukać. Za to bardzo sobie cenię takie wirtualne podróże, bo do wielu zakątków świata i tak nie dotrę, gdyż moja lista wymarzonych miejsc niestety nie ma końca ;-))
OdpowiedzUsuńPozdrawiam wieczorową porą!
Anita
Jak by tak dobrze poszukać, to kilka białych plaż znajdziesz i na Teneryfie. Co do podróży wirtualnych, to sam jestem ich zwolennikiem, bo jak piszesz wszystkiego nie da się zobaczyć na własne oczy. Ale gdy już mnie coś naprawdę zainteresuje, to staje się celem, do którego staram się dotrzeć.
UsuńPozdrawiam serdecznie :)
Twój opis Los Gigantes jest bardzo przystępny i jednocześnie szczegółowy – czuć, że zwracałaś uwagę na rzeczy, które naprawdę robią wrażenie, a nie tylko na „turystyczne oczywistości”. Podoba mi się, że wspominasz zarówno o imponujących klifach, jak i o codziennym życiu w miasteczku – port, czarna plaża, spacer nad oceanem – to daje pełniejszy obraz miejsca. Szczególnie ciekawy jest wątek o Guanczach i ich postrzeganiu klifów, bo dodaje głębi historycznej i kulturowej. Doceniam też uczciwe podejście do turystycznych realiów, jak np. trudność z parkingiem czy tłumy na plaży – nie koloryzujesz, pokazujesz miejsce takie, jakie jest.
OdpowiedzUsuńDziękuję za opinię. Wszystkie moje posty podlegają pod ten sam schemat. Pokazuję na zdjęciach to co mnie zainteresowało i dodaje opis tego, co zdjęcie przedstawia. Moje posty są dla mnie swego rodzaju pamiętnikiem, dziennikiem z podróży, a zarazem propozycją dla innych, którzy być może planują odwiedzić dane miejsca, albo znajdują się w pobliżu i szukają atrakcji turystycznych w okolicy. Służy temu rozbudowane menu oraz mapa postów.
UsuńPozdrawiam :)