niedziela, 11 stycznia 2026

Zamek i Stare Miasto w Náchodzie

Náchod to chyba najczęściej odwiedzane przeze mnie czeskie miasto. Sprawiła to bliskość Kudowy Zdroju, w której moja firma posiadała domki letniskowe. Prawie każdy pobyt w tych domkach był okazją do wypadu do Náchodu, chociażby po dobre piwo i lentlinki. W końcu to tylko ok 6 km od Kudowy. Ale Náchod to również atrakcyjne miejsce turystyczne oferujące możliwość zwiedzenia ładnie położonego nad miastem zamku.

                                                                                                                                                                                                                                                              Zdjęcie z Internetu
Zwiedzanie widocznego na zdjęciu rynku w Náchodzie pozostawiamy sobie na koniec wycieczki. Najpierw wjeżdżamy samochodem na położony przy zamku parking i już po chwili zbliżamy się do jego bramy północnej.



Jej portal zdobi herb rodu Piccolominii, wpływowej włoskiej rodziny arystokratyczny pochodzącej z Sieny, której dzieje sięgają średniowiecza. Jeden z jej przedstawicieli, Ottavio Piccolomini, wybitny dowódca wojskowy, w zamian za zasługi podczas wojny trzydziestoletniej, w 1634 roku stał się właścicielem zamku w Náchodzie,



Sam zamek ma dużo dłuższą historię. Jego początki sięgają XIII wieku, kiedy pełnił funkcję strażnicy chroniącej ważny szlak handlowy prowadzący do Kłodzka. Dzięki swojemu położeniu miał duże znaczenie strategiczne i obronne.



Pod rządami Piccolominich zamek w Náchodzie został przekształcony z twierdzy obronnej w reprezentacyjną rezydencję barokową. Ród dbał o rozwój architektury, sztuki i administracji swoich dóbr, pozostawiając trwały ślad w historii regionu. Piccolomini zarządzali Náchodem przez kilkadziesiąt lat, a ich panowanie uznawane jest za jeden z ważniejszych okresów w dziejach zamku.



Przechodzimy przez kolejną bramę. Tu również widać herb rodziny Piccolominii. Dodatkowo pod nim umieszczono inskrypcję upamiętniającą przebudowę zamku z gotyckiej fortecy w renesansowy pałac i rolę w tym Ottavio Piccolominiego. Wszystko w formie kalendarza wydarzeń.



W zamku jest pięć dziedzińców. Właśnie jesteśmy na największym z nich.



Jego ozdobą jest kamienna fontanna z XVII wieku.



Pora obejrzeć zamkowe wnętrza. Jak w większości czeskich zamków mamy do wyboru kilka tras zwiedzania. My wybraliśmy dwie: Zamek za czasów rodziny Piccolominii oraz Dawne salony. Czas zwiedzania każdej trasy to ok. 50 minut. 



Po drodze do kasy mijamy jeszcze niewielki wewnętrzny dziedziniec. Bilety na każdą z tras kosztowały 220 CZK.



Pierwsza trasa prezentująca wnętrza z czasów rodziny Piccolominii znajduje się na I piętrze zamku.



Pierwsze oglądane pokoje mają dosyć skromne wyposażenie a na ścianach królują grafiki.



Zwykle są to odbitki miedziorytów datowane na XVII i XVIII wiek. Jest ich w zamku około 100 szt. i są to oryginały, a nie późniejsze kopie. Tematyką tych grafik są postacie dawnej arystokracji związanej z zamkiem pokazane w scenach polowań, czy też żołnierskich potyczek. Znajdują się tutaj również portrety znanych dowódców wojskowych z okresu wojny trzydziestoletniej. Jest to jedna z większych kolekcji miedziorytów w Czechach.



W kolejnych pokojach zobaczymy imponującą kolekcję dużych obrazów przedstawicieli rodzinny Piccolominich.



Są też pomieszczenia, gdzie głównym tematem są martwe natury z kwiatami.



W jednym z pomieszczeń możemy zobaczyć zrekonstruowany pokój księżniczek.



Kolejne pokoje posiadają już bogatszy wystrój. W kilku z nich znajdują się wspaniałe gobeliny. Obecnie pozostało ich na zamku 9 szt., ale dawniej cała kolekcja liczyła 50 szt. Powstały w brukselskiej pracowni mistrza Jana Raesa w połowie XVII wieku. Ich tematyką są sceny krajobrazowe (pasterskie i leśne) oraz pokazujące życie w wiejskiej posiadłości.









W mijanych wnętrzach uwagę zwracają piece kaflowe. Pełniły nie tylko funkcję grzewczą, ale także reprezentacyjną i dekoracyjną. Wykonane zostały z ceramicznych kafli, często szkliwionych na zielono, brązowo lub biało. Część z nich jest bogato zdobiona ornamentami roślinnymi, geometrycznymi i heraldycznymi.



W bardziej reprezentacyjnych pokojach znajdziemy wspaniałe przykłady mebli, głównie barokowych. Wraz z dodatkami, takimi jak świeczniki, zegary i żyrandole podkreślały ceremonialny charakter wnętrz, zwłaszcza tych, w którym przyjmowano ważnych gości. Warto też zwrócić uwagę na bogate zastawy i porcelanowe dodatki zdobiące stoły.












Przechodzimy teraz do Sali Hiszpańskiej, która pełniła funkcję reprezentacyjną i ceremonialną. Służyła do przyjmowania gości, uroczystych audiencji oraz podkreślania prestiżu właścicieli zamku. Jej nazwa nawiązuje do hiszpańskiego ceremoniału dworskiego, który w XVII wieku był wzorem dla arystokracji w monarchii habsburskiej.









Kończąc zwiedzanie tego piętra, na jednym z korytarzy możemy zobaczyć portrety dwóch papieży pochodzących z rodu Piccolominich, Piusa II i Piusa III.



Po krótkim odpoczynku udajemy się na drugie piętro zamku, by zobaczyć, jak wyglądały salony zamkowe od XIX do początków XX wieku. Ozdobą oglądanych wnętrz są malowane stropy belkowe. Na kasetach często pojawiają się motywy religijne, militarne lub roślinne. Stropy belkowe zostały odkryte w latach dziewięćdziesiątych XX wieku podczas odnowy pomieszczeń drugiego piętra.



Prezentowane pomieszczenia nie są już tak reprezentacyjne, jak te, które oglądaliśmy wcześniej. Pokazują prywatne przestrzenie mieszkalne datowane na XIX i XX wiek. Mają bardziej domowy charakter pokazujący komfort i styl życia arystokracji w tym czasie.



Na ścianach możemy zobaczyć kolejne grafiki wykonane techniką miedziorytu.



Jedno z pomieszczeń służyło za magazyn lamp naftowych. Były konieczne w czasach, gdy w zamku nie było jeszcze elektryczności.



W kolejnej sali zaciekawiła nas znajdująca się pod stołem rzeźba.



Okazało się, że jest to ogrzewacz stóp. Do środka wsypywano rozżarzone węgle drzewne a siedzący wokół stołu przykładali stopy do wykonanej z brązu figurki słonia.



Jeszcze jedno spojrzenie na malowany strop.



Najbardziej okazałym wnętrzem na tym piętrze jest duża Sala Spotkań. Służyła do organizacji uroczystych spotkań rodzinnych. Pełniła wtedy funkcję okazałej jadalni i sali tanecznej.









Po zwiedzeniu zamkowych wnętrz polecam jeszcze spacer wokół zamku. W jego trakcie trafiamy na wejście do niewielkiego ogrodu urządzonego w stylu francuskim. Został założony w połowie XVIII wieku (około 1751 r.) jako ozdobny ogród przy rezydencji. Jego układ ma cechy typowe dla barokowego ogrodu francuskiego, z zachowaną symetrią alejek i kompozycją roślinną, która miała podkreślać prestiż właścicieli.









Ukryta pośród zarośli kamienna ławka była pewnie miejscem wielu miłosnych uniesień.



Po wyjściu z ogrodu idziemy teraz wzdłuż ogrodzenia wykonanego z żelaznych prętów.



Odgradza ono  zamkową fosę, w której obecnie przebywa niedźwiedź.



Zwyczaj utrzymywania niedźwiedzi na zamkach sięga średniowiecza i wczesnej nowożytności. Zwierzę miało podkreślać potęgę i prestiż właścicieli oraz budzić respekt. W Czechach tradycja ta zachowała się m.in. w Náchodzie i w Czeskim Krumlovie.



Naszym celem jest teraz niewielka galeria widokowa. znajdująca się przy południowych murach zamku.



Ładnie z niej widać położony poniżej rynek w Náchodzie z zachowanymi budynkami Starego Miasta.



Dzięki kamiennym schodom, które tarasowo zostały ułożone na stoku zamkowego wzniesienia, już po chwili spacerujemy po náchodzkim rynku (Masarykovo náměstí). Będąc na rynku, prawie z każdego jego miejsca możemy zobaczyć sylwetkę zamku.



Wyróżniającym się budynkiem przy rynku jest hotel u Beránka. Pełni jednocześnie funkcję restauracji, kawiarni i teatru miejskiego. Obok portalu przy wejściu do budynku umieszczono alegoryczne rzeźby utożsamiające muzykę (postać z lirą ) oraz teatr (postać z maską).



Bliżej widać posąg św. Jana Nepomucena.



Dość nietypowo, w samym centrum rynku znajduje się nie ratusz, a kościół pw. św. Wawrzyńca z XVI wieku.



Wnętrze kościoła.



Za to ratusz znajduje się w południowej części rynku i pochodzi z początku XX wieku. Dwuskrzydłowy budynek został wzbogacony o 46-metrową wieżę, która dominuje nad miastem.



Neorenesansową fasadę ratusza zdobi niedawno odnowiona dekoracja malarska.



Na rynku warto jeszcze zwrócić uwagę na ładny budynek utrzymany w różowej kolorystyce z dekoracją malarską w stylu tej z ratusza z postaciami alegorycznymi przemysłu i rolnictwa.



Myślę, że Náchod może być ciekawą propozycją wycieczki dla kuracjuszy pobliskich uzdrowisk w Kotlinie Kłodzkiej. Z większości z nich można się tam dostać małymi autobusikami za niewielką opłatą.

Lokalizacja miejsca



4 komentarze :

  1. Ożyły moje wspomnienia...dziękuję za piękną relację.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiesiu, zamek i miasteczko prezentują się bardzo interesująco. Wspaniałe jest połączenie elementów architektonicznych z różnych epok, a stropy i meble w zamku są zachwycające. Od dawna marzy mi się wycieczka do Kotliny Kłodzkiej a przy okazji wypad na czeską stronę. W latach 80 byłam w Polanicy na konferencji i okolica mnie po prostu zauroczyła. Moja znajoma była tam w tym roku w sanatorium i bardzo narzekała na komunikację publiczną, która podobno pozostawia dużo do życzenia i nie można na nią liczyć. Dzięki za piękną prezentację tej ślicznej miejscowości, serdecznie pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Też tak zrobię, czyli wybiorę busik, bowiem wybieram się do Kudowy i już sprawdzałam atrakcje w pobliżu. Nachod był w planach. Dzięki za inspirację i piękną prezentację miasta. Trzymaj się ciepło, pozdrawiam:)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Kolejna ciekawa propozycja wycieczki. Zamek imponujący ze swoimi wnętrzami i wyposażeniem. Rzeźba słonia z ażurowymi pięterkami na grzbiecie służąca do ogrzewania stóp uzmysławia jak musiało być zimno w tych murach.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga. Będzie mi miło przeczytać Twoją opinię o przedstawionym miejscu..

Obserwatorzy

Szukaj na tym blogu