W trakcie naszych wycieczek bardzo lubimy momenty, gdy podróżując do miejsca
docelowego nagle zostajemy zaskoczeni jakimś niezwykłym widokiem. Czasem jest to
wspaniały krajobraz, kiedy indziej ciekawa budowla. Tak było w zeszłym roku, gdy
jadąc boczną drogą z Brna w kierunku jaskiń Morawskiego Krasu wjechaliśmy do
miejscowości Křtiny. Dojeżdżając do jej centrum zobaczyliśmy na wzniesieniu
pięknie położony kościół z przyległymi zabudowaniami. Całość ładnie odznaczała
się na tle błękitu nieba.

Postanowiliśmy zatrzymać się i zobaczyć dokładniej ten kościół. Wtedy jeszcze
nie wiedzieliśmy, że przypadkowo trafiliśmy na jedno z najładniejszych czeskich
sanktuariów. Już sama nazwa miejscowości intryguje. Křtiny - to po naszemu
Chrzciny. Jak głosi legenda to właśnie tutaj święci Cyryl i Metody w IX wieku
chrzcili okoliczną ludność. Do tego faktu nawiązuje dawna łacińska nazwa doliny,
w której znajduje się miejscowość – Vallis Baptismi, czyli Dolina Chrztu.
Widząc, że krata wejściowa przy drzwiach kościoła jest uchylona idziemy obejrzeć
jego wnętrze. Kościół zbudowano na stoku wzniesienia, więc najpierw musimy
pokonać kilkadziesiąt tarasowo ułożonych stopni schodów.

Z góry spoglądają na nas uwiecznione w kamieniu postacie.

Barokowa krata z monogramem Jezusa Chrystusa.

Po wejściu do kościoła przez chwilę stoimy olśnieni jego wystrojem. Mimowolnie
wzrok nasz podąża ku niezwykle bogato zdobionemu malowidłami sklepieniu
świątyni.

Skąd w tak małej miejscowości taki wspaniały kościół? Musimy się cofnąć w czasie
do początków XIII wieku. Wtedy w okolicy objawia się Maria Panna. Fakt ten
zostaje wpisany w rejestry papieskie, a miejsce staje się celem licznych
pielgrzymek. Najpierw powstaje jeden kościół, w którego wnętrzu umieszczono
kamienną figurę NMP upamiętniającą objawienie. Potem wybudowano drugi, większy
kościół, ale wciąż nie są one wystarczające do obsługi licznych pielgrzymek. W
końcu w XVIII wieku powstał projekt wybudowania jednego, dużego kościoła, na
miejscu dwóch mniejszych. Zaprojektował go czeski architekt włoskiego
pochodzenia Jan Błażej Santini. Jego ambicją było stworzenie monumentalnej
świątyni, która idealnie komponowała by się z otoczeniem Křtinskiej doliny.
Osadzona na planie greckiego krzyża świątynia cechuje się idealną symetrią
wnętrza. Cztery filary dźwigają wielką kopułę, na której umieszczono fresk o
nazwie "IN PLENITUDINE SANCTORUM DETENTIO MEA"
(po kliknięciu myszką fresk będzie można zobaczyć w większej rozdzielczości)
imageanchor="1"
style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"

Przedstawia on święte mieszkanie w niebie, do którego na ramionach aniołów jest
unoszona Matka Boska, a wszystko na chwałę Trójcy Świętej. Nie brakuje tam
proroków Starego Testamentu, apostołów i męczenników. Jeden z aniołów rozdaje
medaliony, które są znakiem łaski dla pielgrzymów.
Kierujemy się ku głównemu ołtarzowi.


W jego centralnej części umieszczono XIII wieczną figurę ukoronowanej Matki
Boskiej Křtinskiej, do której wciąż pielgrzymują liczne rzesze wiernych.

Poniżej pięknie zdobione tabernakulum z postaciami św. Cyryla (z prawej) i św.
Metodego (z lewej).

Nad ołtarzem witraż NMP.

Poza główną kopułą w świątyni są jeszcze cztery mniejsze, każda również pokryta
barwnymi freskami o odmiennej tematyce.
Poniżej fresk "ET AGNITIONIS" wychwalający mądrość Maryi.

Czterej aniołowie trzymają lustra w dłoniach, odbijające światło na cztery grupy
postaci: po lewej są sztuki wolne (medycyna, prawo, astronomia, geometria,
filozofia i retoryka). W drugiej grupie są ewangeliści, trzecia grupa składa się
z anty-filozofów, mędrców Starego Testamentu, w tym trzech magów, którzy
przybyli, aby czcić narodzonego Chrystusa. Ostatnią grupę reprezentują muzy
(malarstwo i rzeźba, architektura, poezja, muzyka i taniec).
Kolejny fresk "ET TIMORIS" odnosi się do strachu.

Maryja znajduje się w rydwanie, którego koła niszczą wojowniczą zbroję, cztery
anioły z płonącymi mieczami celują w cztery grupy postaci, z których każda
przedstawia inny rodzaj grzechu.
Fresk "EGO MATER PULCHRAE DILECTION" ukazujący Maryję, jako matkę pięknej
miłości.

Maryja pełne miłości i wiary wysyła serca do czterech stanów. Od lewej widzimy:
św. Augustina, św. Norberta, św. Franciszka, św. Dominika i św. Benedykta,
następnie hierarchów kościelnych na czele z papieżem oraz świeckich władców i
żołnierzy.
Nad organami znajduje się czwarty fresk "ET SANCTAE SPEI" odnoszący się do
świętej nadziei.

Matka Boża zostaje przedstawiona jako gwiazda poranna i nadzieja cierpiących,
uciskanych i samotnych, których cztery grupy są pokazane niżej.
Warto przy okazji przyjrzeć się ładnie zdobionemu prospektowi organowemu.
Znamienny napis "QUD" - sktót od Quis ut Deus - Kto jest jak Bóg.

Poza głównym ołtarzem w świątyni znajduje się również dwa boczne. Poniżej ołtarz
14 Świętych Wspomożycieli.

Bogato ozdobione są filary wokół ołtarza z postaciami aniołów trzymających
atrybuty Maryi.

Zaglądamy również za obejście ołtarza.

Przy bocznym wyjściu z kościoła znajdują się plansze z rysunkami scen Nowego i
Starego Testamentu. Coś w rodzaju biblii dla ubogich, chociaż te obrazki
zawierają również tekst.

Wychodzimy na kościelne krużganki. W zamyśle Santiniego miały powstać dwa
symetrycznie położone po obu stronach kościoła. Brak środków sprawił, że
powstały tylko po jednej.


Wnętrze krużganka kryje liczne obrazy wotywne.

Znajduje się tam również zestaw 33 dzwonów wygrywających melodie.

Spod łuków krużganka mamy ładny widok na zabudowania pobliskiego zamku.

Początkowo stanowił rezydencję mnichów, później przeszedł w ręce prywatne.
Obecnie w zamku jest centrum kongresowe, mieści się tam też restauracja i hotel.
W tytule posta napisałem, że pokazane miejsce to barokowa perła Moraw. Myślę, że
po obejrzeniu zdjęć również macie takie odczucie. Na terenie sanktuarium
znajduje się jeszcze jedna atrakcja. Niestety tego dnia, nie była otwarta. Mowa
o kaplicy czaszek, których kilkaset zgromadzono w podziemiach kościoła.
Kilkanaście z nich jest dość tajemniczych, gdyż zostały ozdobione ornamentem i
literą T. Nikt nie wie, z jakiego powodu. W samej miejscowości poza sanktuarium
Matki Bożej można jeszcze zobaczyć ciekawe arboretum a w bliskiej okolicy kilka
jaskiń.
Myślę, że warto odwiedzić tę miejscowość. Ze swojej strony bardzo polecam.
Lokalizacja.
sobota, 17 marca 2018
Křtiny - morawska perła baroku
Subskrybuj:
Komentarze do posta
(
Atom
)
Faktycznie taka świątynia w małej miejscowości musi robić wrażenie. Trochę przypomina mi bawarski Ettal. Piękne zdjęcia. Pozdrawiam Ewa
OdpowiedzUsuńWarto było się zatrzymać i zobaczyć kościół. Wnętrze robi faktycznie wrażenie i było co podziwiać. Dzięki za podpowiedź, że warto tam być. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńPiękna jest Twoja relacja. Wszystkie tutejsze freski przypominają mi barok niemiecki. Pogoda tego dnia Wam sprzyjała, była prześliczna.
OdpowiedzUsuńByłam w tym kościele w 2009 roku. Podjechaliśmy do tego kościółka gdyż w tym czasie fascynowałam się śladami dzieł Santiniego. Lało wtedy jak z cebra. Świątynia była otwarta a wewnątrz był tylko jeden człowiek. Jak się później okazało był to ksiądz proboszcz. Cudowny sługa owczarni.
Křtiny to wyjątkowe miejsce i dlatego mamy w planach aby w tym roku znowu je odwiedzić. Mam do Ciebie pytanie, czy kościół był otwarty? a może mieliście szczęście bo widzę tam jakąś grupę wycieczkową albo pielgrzymkową.
Serdecznie pozdrawiam:)
To były osoby indywidualnie zwiedzające kościół, Tak, tego dnia kościół był otwarty, poza kaplicą czaszek.
Usuń:)
Przepiękny jest ten kościół.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam:)*
Właśnie omawiam z uczniami barok. Pokażę im te zdjęcia. Dzięki za piękną wycieczkę.
OdpowiedzUsuńPrawdziwa perła. Nie znałam tego sanktuarium, dziękuję za możliwość zobaczenia go na pięknych fotografiach.
OdpowiedzUsuńTen kościół to rzeczywiście prawdziwa perła baroku. Ma bardzo ciekawe wnętrze i ciekawą historię. Nie wiedziałam o istnieniu tego miejsca ani o związanej z nim legendzie dotyczącej św. Cyryla i św. Metodego. Piękna jest ta gotycka figura Matki Bożej na ołtarzu głównym. Szkoda, że jeszcze tak słabo znam Morawy. Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńPrzepiękny kościół, bardzo zadbany.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
Jakie to wszystko piękne... Czasem myślę, że tylko piękno nie zawodzi człowieka i tylko ono jest wiecznotrwałe...
OdpowiedzUsuńPrawdziwa perełka!.., jechałam też tą trasą , szkoda że nie wiedziałam.., pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńJak nie lubię baroku, to ten jest naprawdę piękny. Nie przytłacza.
OdpowiedzUsuńPiękny kościół. Ktoś wcześniej zauważył, że przypomina ten w Ettal. A mnie od razu przyszedł na myśl Wieskirche w Bawarii, czyli Sala Balowa Pana Boga. No bo jednak barok, to barok ;) Fajnie, że jadąc gdzieś indziej, można spotkać w drodze taką niespodziankę. I to w sumie mało znaną turystycznie. Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńTak, widziałem je w Niemczech i ten w Krtinach na pewno nie ustępuje im pięknem wystroju. Jednak jak mam porównać, to bliżej mu do klasztoru w Ettal.
Usuń:)
Piękne detale. Masz do nich oko i rękę :)
OdpowiedzUsuńNiezwykle atrakcyjne miejsce. Mam na myśli również miejsce położenia - wśród jaskiń oraz arboretum, o którym piszesz.
OdpowiedzUsuńBardzo fajna miejscówka, tym cenniejsza iż mało kto o niej wie. Świetne zdjęcia, położenie i super freski zachęcają. Kto wie może przy następnej wyprawie do Brna tam się zatrzymam w każdym bądź razie czuję się zachęcona. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńWiesławie!
OdpowiedzUsuńŻyczę Tobie i Twoim Bliskimi wspaniałych Świąt Wielkanocnych.
Mam nadzieję, że będziesz cieszył się tym dniem z rodziną i przyjaciółmi.
Łucja
Czesi rzadko chodzą do kościoła, a mają je tak wspaniałe. Twoje zdjęcia jak zwykle, świetne.
OdpowiedzUsuńBarokowa perełka, robi wrażenie.
OdpowiedzUsuń