środa, 23 września 2026

Egerszalók - węgierskie Pamukkale

Egerszalók to malownicza miejscowość uzdrowiskowa w północnych Węgrzech, położona niedaleko Egeru, u stóp Gór Bukowych. Słynie z unikalnego na skalę europejską wapiennego wzgórza solnego (Sódomb) oraz nowoczesnego kompleksu basenów termalnych Saliris Resort.



Historia tego miejsca zaczyna się w 1961 roku, gdy prowadzono tutaj głębokie odwierty w poszukiwaniu gazu i ropy naftowej. Gdy wiertło osiągnęło głębokość 426 metrów, zamiast ropy z wnętrza ziemi pod dużym ciśnieniem wytrysnął potężny gejzer gorącej wody o temperaturze blisko 68°C. Odwiert uznano za gospodarczą porażkę. Poszukiwacze ropy spakowali sprzęt i opuścili teren, zostawiając parującą, pachnącą siarką wodę.



Woda zaczęła swobodnie spływać po zboczu doliny do pobliskiego potoku Laskó. To, co urzędnicy uznali za bezużyteczne, natychmiast docenili lokalni mieszkańcy. Zauważyli, że woda ma niesamowite właściwości lecznicze. Zaczęli kopać prymitywne rowy i prowizoryczne niecki w ziemi, by móc się w niej zanurzać. Jednocześnie w połączeniu z chłodniejszym powietrzem rozpuszczone w wodzie minerały zaczęły krystalizować, osadzając się na zboczu.



Sława o leczniczej mocy wody rozniosła się błyskawicznie. Widząc ogromne zainteresowanie, w 1969 roku wybudowano tu pierwszy, bardzo prosty, betonowy basen. Przez dekady miejsce to miało niesamowity, hipisowski klimat. Ludzie przyjeżdżali tu z namiotami, by kąpać się za darmo pod gołym niebem i obserwować rosnące białe wzgórze.



Choć mieszkańcy i turyści nazwali to miejsce Wzgórzem Solnym (Sódomb), z chemicznego punktu widzenia mamy do czynienia z trawertynem (skałą osadową), a nie solą kuchenną.



W latach 2004–2007 podczas budowy nowoczesnego kompleksu Saliris Resort, teren wokół źródła oczyszczono i uformowano tarasy. Dzięki temu spływająca woda zaczęła regularnie wypełniać półkoliste niecki, upodabniając to miejsce do słynnego tureckiego Pamukkale.



Niestety, podczas naszego pobytu odbywało się czyszczenie tych tarasów, tak więc nie mam zdjęć z wypełniającą je wodą. Ale za to na kolejnych zdjęciach można zobaczyć w zbliżeniu pierwotną, dziką część  wzgórza i zasilające je źródło.















Niestety, w odróżnieniu od tureckiego Pamukkale, po tarasach i wzgórzu nie można spacerować a jedynie oglądać je zza ogrodzenia. Nie ma też już dzikiego kąpieliska. Chcący zażyć kąpieli muszą skorzystać z oferty kompleksu basenowego Saliris Resort.



Warto odwiedzić Egerszalók, zwłaszcza, że znajduje się stosunkowo blisko Polski. Na świecie jest tylko kilka miejsc, gdzie można zaobserwować podobne baseny trawertynowe, np. w tureckim Pamukkale, czy w znajdujące się w USA Mammoth Hot Springs Terraces.

Lokalizacja miejsca



33 komentarze :

  1. Niesamowity przykład przekucia porażki w sukces. Warto opisane przez Ciebie miejsce zapamiętać. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno warto, z jednej strony, jako atrakcję krajobrazową, z drugiej dla walorów zdrowotnych.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Wygląda to niezwykle malowniczo! Szkoda, że wyłączono je z kąpieli, bo wtedy wrażenia byłyby jeszcze większe. Ale pewnie był powód, by to uczyniono. Interesujące miejsce, o którym nie słyszałam.
    Dzięki za jego prezentację. Zasyłam pozdrowienia na kolejne dwa tygodnie, bowiem trochę sobie popodróżuję w tym czasie:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak się składa, że również podróżujemy. Możliwe, że źródło zabezpieczono przed dostępem ludzi z uwagi na jego temperaturę bliską 70 stopni C. A może dlatego, że teraz jest obszarem chronionym, jako pomnik przyrody.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Wiesiu! Znowu nas zaskakujesz! U Ciebie znowu coś niezwykle interesującego i przepięknego. Ta biała formacja trawertynu jest zachwycająca. Przypomina mi stalagmity. To naprawdę jest spektakularny cud natury, bardzo podobny do tureckiego cudu w Pamukkale. Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, ta formacja trawertynu faktycznie przypomina nacieki, jakie spotykamy w jaskiniach. Na pewno jest cudem natury i to takim, który powstał się za naszego życia. A czy jest podobny do tureckiego Pamukkale będę wiedział za dwa dni, bo właśnie tam zmierzam.
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
    2. Nie poznaliście Pamukkale w czasie ostatniego pobytu w Turcji? Wydawało mi się, że tam byliście.
      Wczoraj o 22,10 przyleciałam z Mediolanu. Byłam we Włoszech kilka dni, m.in. w La Scali na Traviacie. Życzę Wam wielu niezapomnianych wrażeń, pełnych zapierających dech w piersiach widoków i wyjątkowych chwil. Przesyłam jesienne pozdrowienia:)

      Usuń
    3. A my też wczoraj wróciliśmy z Turcji. Zazdroszczę Ci tej Traviaty w La Scali. Kiedyś będąc na delegacji niedaleko Mediolanu obiecano nam wieczorny spektakl w La Scali. Niestety rozmowy tak się przeciągły, że w końcu nie pojechaliśmy do Mediolanu. Szkoda, operę widziałem tylko z zewnątrz, ale to już przy innej okazji. No cóż, mam Traviatę na płycie, właśnie w wykonaniu z opery La Scala, chyba sobie przypomnę to wykonanie.
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  4. Niezwykłe, zaskakujące formy. Natura czyni cuda.

    OdpowiedzUsuń
  5. Resort mnie nie przekonuje, chyba bym wolała poleżeć w takiej dzikiej niecce. Ale te formacje są niesamowite, ich kształty kolory i struktura przepiękne. Swoją drogą zdziwiło mnie, że poszukiwacze i geolodzy przez wiele lat nie dostrzegli potencjału leczniczego tego miejsca. Serdecznie pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pobyt całodniowy w takim resorcie to też nie dla nas, ale samo skorzystanie z basenu przez kilka godzin to już prędzej, zwłaszcza w wodzie o takich własnościach zdrowotnych. Też wolę takie bardziej dzikie kąpieliska, jakie np. były w słowackich Oravicach. Niestety takie miejsca zwykle dość szybko zmieniają się w aquaparki z cenami, jak z kosmosu.
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  6. Niesamowicie ciekawa historia tego tarasowego wzgórza! Tu akurat pragnienie eksploatacji złóż i przeprowadzone odwierty doprowadziły do nieoczekiwanego efektu. Powstałe ze skały osadowej formacje w postaci basenów trawertynowych robią niesamowite wrażenie! Świetnie wykorzystano potencjał tego miejsca budując tuż obok kompleks basenów termalnych :-)
    Z serdecznym pozdrowieniem...
    Anita

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak niewiele brakowało, by obraz tej doliny był zgoła inny, z szybami naftowymi i rurami transportującymi ropę naftową. Natura jednak zrobiła ludziom psikusa i zamiast szybów możemy delektować się pięknem trawertynowego wzgórza oraz cieszyć możliwością zdrowotnych kąpieli.
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  7. Podczas zeszłorocznego pobytu na Węgrzech ten kraj zaskakiwał mnie wielokrotnie, zawsze mile i tylko raz nie ale jest w tym trochę naszej winy. Dzisiejszym wpisem zaskoczyłeś mnie po raz kolejny bo nie spodziewałam się, że są na Węgrzech takie niesamowite miejsca. Co prawda słowa resort i kurort wywołują we mnie negatywne skojarzenia to jednak te wapienne wzgórza i uformowane na nich mini balkoniki bardzo mi się podobają, zwłaszcza bez ludzi.
    Serdeczne pozdrowienia z balkonu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Węgry i nas zaskakiwały bardzo pozytywie. Będąc dwa tygodnie w Egerze dzieliliśmy nasz czas na wycieczki i odpoczynek w basenach termalnych. Egerszalók jest miejscem, gdzie niczego nie trzeba dzielić, w ramach jednego wypadu zobaczyliśmy ciekawe miejsce i jednocześnie skorzystali z możliwości kąpieli. Polecam to miejsce, jeśli jeszcze raz wybierzecie się na Węgry.
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  8. Właśnie wróciliśmy z mężem z uzdrowiska termalnego w Heviz na Węgrzech, a że byliśmy tam (i w dwóch innych miejscach na Węgrzech) już kilka razy, to szukamy teraz jakiegoś innego miejsca z wodami leczniczymi. Bardzo mnie zaciekawił Twój wpis, fantastyczne miejsce! Szkoda oczywiście, że nie można korzystać z tego naturalnego kąpieliska skalnego, ale my już przywykliśmy do basenów termalnych, a tutaj przynajmniej można sobie obejrzeć jak to wygląda w naturze. Zresztą, no cóż... w Heviz jest powulkaniczne jezioro termalne, w którym można się kąpać, a nam i tak wygodniej jest moczyć się w basenie w hotelu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj na blogu.
      Jeśli miałbym polecić Ci jakąś miejscowość na pobyt na Węgrzech moim wyborem byłby Eger. Może nie ma tak bogatych w minerały wód termalnych jak Heviz, ale za to wiele ciekawych miejsc w okolicy a i samo miasto jest bardzo przyjaźnie nastawione na polskich turystów. Do Egerszalók z Egeru jest tylko kilka kilometrów. W Egerze można znaleźć wiele miejsc noclegowych, ewentualnie można pytać o miejsce w opisanym resorcie. Na mojej mapce postów znajdziesz kilka opisanych atrakcji Egeru i okolic, może to Cię nakłoni na wyjazd do tej miejscowości.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  9. Przepiękne miejsce! O tureckim Pamukkale słyszałam, a o Egerszalok nie. No, ale też nigdy nie udało mi się dotrzeć do Egeru. Dziękuję za opisanie tego miejsca. Na pewno znajdzie się na mojej liście propozycji do odwiedzenia. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam Ci Eger, tak miasto, jak i okolice. Tam nie sposób się nudzić, zachwyca atmosfera miasta, jego zabytki i dobra kuchnia. Jeśli lubisz dobre wina, to też je tu znajdziesz. Nam bardzo smakował tokaj w różnych odmianach. Więcej zachęt możesz znaleźć na innych moich postach o tym regionie Węgier.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  10. Ciekawe miejsce. Nie trzeba lecieć do Turcji aby zobaczyć Pamukkale (w miniaturze). Trochę szkoda, że ogrodzili ale pewnie było to uzasadnione zbyt dużym napływem ludzi.
    Czy te baseny trawertynowe można zobaczyć tylko po wejściu na teren kąpieliska?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie , nie trzeba wchodzić na teren kąpieliska, aby zobaczyć to wzgórze. Jest ścieżka prowadząca z tyłu, wzdłuż ogrodzenia. Na trzecim zdjęciu widać osobę, która nią spaceruje. Ale warto podejść do wejścia na teren kąpieliska, by i z tej strony (z pewnej odległości) zobaczyć wykonane tarasy trawertynowe.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Dziękuję. Zapisałam.

      Usuń
  11. Kurczę, nawet o tym miejscu nie widziałem, ale z drugiej strony takie ogrodzenie przez hotel mocno to dyskwalifikuje...
    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo ogrodzenia warto to miejsce zobaczyć. Zwłaszcza w czasie, gdy wszystkie niecki są wypełnione wodą. Efekt jest wtedy jeszcze większy.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  12. Historia tego „węgierskiego Pamukkale” jest naprawdę fascynująca, a zdjęcia pięknie pokazują wyjątkowość tego zakątka. ❤️ Zdecydowanie zapisuję Egerszalók na listę miejsc do odwiedzenia! 🇭🇺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto odwiedzić będąc w pobliżu. Zdjęcia pokazują tylko wygląd, do pełni wrażeń brakuje odgłosów i zapachów.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  13. Struktura trawertynu jest silnie porowata, pamiętam Pamukkale, gdzie spędziłam kilka godzin. Chodzenie bosą stopą, bo inaczej nie można, nie było zbyt przyjemne. Ostra powierzchnia skały osadowej wbijała się w stopy, nie kaleczyła ale też nie sprawiała przyjemności. Na szczęście był tam wąski strumyk z cieknącą wodą, którego dno było bardziej gładkie i przyjemniejsze w kontakcie.
    Zalew turystów w Pamukkale i budowa nad naturalnymi tarasami luksusowych hoteli zabierających wodę do swoich leczniczych basenów spowodowały jej wysychanie. Postanowiono zatem wyburzyć hotele, utworzyć sztucznie nowe zbiorniki, a te powstałe naturalnie oczyścić z glonów i chronić poprzez zakaz wstępu na nie.
    Przyjemna była też kąpiel w takim basenie.
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trawertynowe baseny w Pamukkale mają nie tylko porowatą strukturę, ale również są miejscami bardzo śliskie. Sam w pewnej chwili o mało co nie zaliczyłem kąpieli w basenie, co pewnie źle by się skończyło dla mojego aparatu. Najważniejsze, że po pewnym czasie pozostają tylko miłe wspomnienia i to, co na zdjęciach.
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  14. Rzeczywiście przypominają te niecki w Pamukkale, nawet jak brak w nich wody, bo te tureckie też suche... Egerszalók jest kolejnym przykładem jak nie można lekceważyć Matki Natury, bo potrafi pokazać pazur. Tym razem wyrzucając gorącą wodę, która uformowała się w jaskinię na wierzchu :) Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przede wszystkim Pamukkale to niesamowita komercja, dużo ludzi, sztuczne baseny. Nie powiem, wygląda to ładnie, ale taki Egerszalók jest równie ładny, za do zdecydowanie bardziej klimatyczny. Tu wiesz, że obcujesz z naturą, o ile oczywiście nie patrzysz dalej, na ten kompleks basenowy.
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  15. Egerszalók rzeczywiście wygląda na bardzo malownicze miejsce. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga. Będzie mi miło przeczytać Twoją opinię o przedstawionym miejscu..

Obserwatorzy

Szukaj na tym blogu