Zwykle wracając do Polski z południa Czech zatrzymujemy się na terenie Morawskiego Krasu, by zwiedzić jedną z licznych tam jaskiń. Tym razem wybór padł na jaskinię Balcarka. Po jej zwiedzeniu mogę stwierdzić, że jest jedną z najładniejszych, jakie do tej pory zobaczyłem. Długość jej korytarzy wynosi ok 1400 m, z czego do zwiedzania udostępniono 720 m w formie trasy turystycznej. Pod powierzchnią ziemi panuje stała temperatura 7-8 °C. Wilgotność wynosi ok. 99%
Wizyta w jaskini zaczyna się w okazałym portalu wejściowym Balcarowej Skały. Sztucznie utorowanym korytarzem zwiedzający schodzą do niewielkich komór, które pociągają barwnością sintrowych nacieków i stalagmitów. Pierwszym postojem są wysokie na 10 metrów komory nazywane rotundami Wilsona. Większa z nich jest przepięknie ukształtowaną kolistą przepaścią, której ściany zdobią sintrowe kaskady. Stąd wiedzie trasa do największych komór Balcarskiej jaskini - Wielkiej Katedry o rozmiarach 65 x 20 x 15 metrów. Jej sufit zdobią przejrzyste stalaktyty i zasłony. Po zwiedzeniu wszystkich malowniczych zakątków Wielkiej Katedry na zwiedzających czeka wejście do części zwanych Galeriami i Korytarzem przyrodniczym.
Wyszehrad to niewielka miejscowość położona malowniczo w Zakolu Dunaju na północy Węgier, ok 35 km od Budapesztu. Chociaż dzisiaj miasto liczy sobie niecałe 2 tys. mieszkańców, to przez dwa stulecia, od roku 1323 do 1543 było stolicą Królestwa Węgier. Dzisiaj, o dawnym okresie świetności miasta przypominają zachowane zabytki, z których najważniejsze to siedziba dawnego pałacu królewskiego oraz położone na wysokim wzgórzu ponad miastem zabudowania cytadeli, czy też twierdzy albo zamku, bo różnie to miejsce bywa nazywane. W tym poście opiszę walory samej twierdzy, pałac opiszę innym razem.
Widok na cytadelę z okolic miejskiego parkingu.
Początki budowy cytadeli sięgają połowy XIII wieku, gdy po najazdach tatarskich król Bela IV postanawia zbudować twierdzę, która da schronienie na wypadek kolejnych podbojów. Kolejni władcy rozbudowują twierdzę. Powstają skrzydła mieszkalne, liczne baszty i wieże. Przez pewien czas w cytadeli przechowywano insygnia królewskie.
Chcąc dostać się do cytadeli można to zrobić pieszo, oznakowaną ścieżką, lub dojechać krętą drogą poprowadzoną wokół wzgórz okalających miasto. Taki też wariant my wybraliśmy. Poniżej widok na twierdzę z tej drogi.
Samochód zostawiamy na parkingu. Po schodach i widoczną bramę wchodzimy w obręb twierdzy.
Potężne mury robią wrażenie.
Cytadela jest licznie odwiedzana przez turystów, którzy tu ściągają nie tylko dla niej, ale również dla wspaniałych widoków, jakie rozciągają się wokół jej murów.
Schodzimy na widoczny punkt widokowy, skąd mamy piękny widok na Zakole Dunaju i miasto Wyszehrad.
Teraz z powrotem na górę i zaczynamy zwiedzanie cytadeli.
Zwiedza się indywidualnie, bez pośpiechu. Spacerujemy po fragmentach murów i zaglądamy do kolejnych udostępnionych pomieszczeń.
Najwyższy punkt twierdzy. Z widocznej wieży rozciąga się ładny widok
W części pomieszczeń znajdują się wystawy i inscenizacje pokazujące najważniejsze wydarzenia z historii cytadeli. M.in. zjazdów królów Polski, Czech i Węgier w latach 1335 i 1338. Dzisiaj kontynuacją tych zjazdów są spotkania przywódców państw Europy Środkowej w ramach Grupy Wyszehradzkiej.
Udało nam się również zajrzeć do kuchni, gdzie przygotowywano posiłki na to ważne wydarzenie.
Kontynuujemy wędrówkę po twierdzy, a właściwie po tym, co z niej zostało. W XVIII wieku Austriacy, chcąc ukrócić myśli narodowowyzwoleńcze Węgrów wysadzają twierdzę. To co widzimy to efekt prowadzonych od prawie stu lat prac remontowych, mających na celu przywrócenie jej wyglądu z okresu jej świetności.
W wielu miejscach z jej murów widać, jak pięknie jest położona.
Ostatni odcinek podczas zwiedzania pozwala zobaczyć zrekonstruowany fragment cytadeli. Prezentuje się efektownie.
Nie wiem, co bardziej nam się podobało. Twierdza, czy widoki z niej ? Myślę, że warto o tym się samemu przekonać odwiedzając przedstawione miejsce. Pozdrawiam.
Jeszcze filmik ze zdjęciami. Polecam oglądanie na pełnym ekranie.
Przełom czerwca i lipca w Petersburgu oferuje nam najdłuższe dni. Dopiero po godzinie 22.30 słońce chowa się za horyzont. Tak wiec, gdy pewnego dnia wybraliśmy się po kolacji na wieczorny spacer, wciąż towarzyszyły nam promienie słońca. Okolica nabrała ciepłego zabarwienia, a okoliczne budynki rzucały długie cienie. Celem naszej wycieczki był Ogród Letni położony po drugiej stronie Newy. Pozornie blisko naszego hotelu, jednak dojście do niego zajęło nam ok 0,5 godziny.
Tym razem zabieram Was do miasta, którego nazwa pochodzi od mitycznego herosa Heraklesa. Odległe to dzieje, gdy w IV wieku p. n. e. Filip II Macedoński podbija starożytne królestwo Lynkestis. Po przyłączeniu jego ziem do Macedonii zakłada miasto Heraclea. Strategiczne położenie miasta na granicy między północnymi ziemiami Starożytnej Grecji a terenami barbarzyńców sprzyjało jego rozwojowi. Również po podbiciu tych terenów przez Rzymian miasto dalej dobrze prosperowało dzięki położeniu na ważnym trakcie handlowym Via Egnatia przecinającym w poprzek cały Półwysep Bałkański. Dopiero trzęsienie ziemi w VI wieku n.e. niszczy miasto. Na prawie 1,5 tys lat znika z powierzchni ziemi.
Chcąc podziwiać wspaniałe, gotyckie katedry, często udajemy się do krajów zachodniej Europy. Do Francji, Niemiec czy Hiszpanii. Żeby zobaczyć katedrę, która widnieje w tytule posta, musimy udać się w zupełnie innym kierunku, na Słowację. To tutaj, w miejscowości Koszyce znajduje się najbardziej na Wschód położona katedra nawiązująca w formie do jej zachodnich odpowiedników.
Podziwiając jej sylwetkę, odnajdziemy w jej wyglądzie wszystkie elementy typowe dla wielkich gotyckich katedr. Mamy więc strzeliste wieże, zdobione witrażami okna, dachy ze sterczynami, podpory, rzygacze czy wreszcie wspaniałe portale z postaciami świętych. Zachwyca również usytuowanie katedry. Jednak, aby się o tym przekonać, trzeba spojrzeć na katedrę z lotu ptaka.
Od wielu lat moją pasją są wycieczki. Odbywane pieszo, rowerem czy samochodem są okazją do
podziwiania piękna naszej planety.
Nieodłącznym towarzyszem tych podróży jest żona i ... aparat fotograficzny.
Zapraszam do obejrzenia moich fotowycieczek.